Witajcie moi drodzy czytelnicy. Dziś będzie o takim fajnym i
tajemniczym słowie. Pewnie się teraz zastanawiacie co to za głupi wyraz chodzi
po głowie temu Gryffinowi . ( mały apel do tych co nazywają mnie Griffinem.....
ja jestem GRYFFIN pisany przez Y!!!! Dziękuje... )Więc nie będę was dalej
trzymać w niepewności i przejdę od razu do konkretów. ( tak jakbym kiedyś
potrafił konkretnie pisać.. ) To zaczyna się na literkę P..... Pomidor, Proszek,
Pieniądze?? Nie, zgadujcie dalej. Tak brawo dla tego pana w drugim rzędzie, tak
to ten ubrany w żółtą marynarkę, zielone kalesony i gumowce...
A skąd pan wiedział, że o tym wyrazie właśnie myślę?? Tak przypadkowo?? No
właśnie PRZYPADEK.
No i wreszcie poznaliście to o czym chcę pisać. Podziękujcie temu panu. Co
nagroda?? Ni ma... może Q'nik zasponsoruje ;P.
Teraz już całkiem na poważnie. Życie jest jednym wielki ciągiem zdarzeń
losowych. Od nawet najdrobniejszych czynów zależy to jaka będzie przyszłość. Na
przykład..... nie mam teraz konkretnego przykładu no chyba mam ale z własnego
życia, więc lepiej go z szczegółami nie będę przytaczać, a jeśli nawet to zrobię
to na samym końcu.
Kur.... mama mi głowę suszy. Muszę lecieć zrobić porządek w pokoiku. Dlatego
zaczekajcie cierpliwie. Nienawidzę czasu przed świętami. A szczególnie przed
Wielkanocą. Błe, te wszystkie wiosenne porządki.
Już jestem. Chyba jeszcze nie śpicie? Jeśli nie to ja was uśpię już za kilka
linijek vel stuknięć w klawiaturkę.
Najmniejsze drobiazgi są też istotne. Przytoczę tu postać pewnego pana o którym
się uczy na fizyce. Archimedes. Jego odkrycie jest tylko i wyłącznie zasługą
przypadku. Gdyby tak nie wszedł do tej wanny to pewnie długo nie znalazłby się
ktoś kto określiłby coś co nazywamy dziś wyporem. Albo taki Newton, gdyby
spadające jabłko nie trafiło go w głowę. Wszystko to jest ze sobą jakoś
powiązane.
A czy istnienie życia na Ziemi jest też dziełem przypadku? Cała masa jakiś tam
współczynników, wskaźników i zależności musiałam w odpowiednim czasie się zgrać
i powstał zalążek życia. Dzięki temu to my teraz władamy niebieską planetą.
Każda czynność przynosi w przyszłości następstwa. A tak właściwie, czy przypadek
jest tylko czymś co nie rządzi się żadnymi regułami. Ślepy los?? Mi się nie
wydaje. Mówi się, ze to człowiek jest kowalem swojego losu. A ja się z tym do
końca nie zgadzam. Owszem w jakimś stopniu można wpływać na swoją przyszłość,
ale nie można cofnąć tego co nieuchronne. Tak ma się stać i już, nawet
największymi wysiłkami nie uda się nam tego zmienić. Jaki z tego wniosek? Ktoś z
góry zaplanował co się będzie działo. Ten co jest niedostrzegalny dla nas
zwykłych śmiertelników. Myślę, że to może być jakimś dowodem na istnienie Boga.
Ale to jest temat na kolejnego arta, którego pewnie i tak nie napisze. J No cóż.
Chciałbym wam opisać jak dzięki zbiegowi kilku zdarzeń losowych poznałem
najwspanialszą osobę na świecie. Był październik. Dokładnie wtorek godzina 12
25. Jakoś dziwnie się złożyło, że wypadły mi dwie lekcje. Dobra to jeszcze nic
dziwnego. :P Wtedy z netu korzystałem dość sporadycznie. To było jakieś 2 razy
na miesiąc i przeważnie w soboty. Znalazłem na drodze 5 zeta. ( musiałem z tego
zapłacić haracz w wysokości CZYPIEŃDZIESIĄT.... ) Kumpel namówił mnie, żebym
poszedł z nim do kawiarenki internetowej, więc poszedłem. Znowu co jest
niezwykłe poszedłem do innej niż zawsze. Zapłaciłem za godzinkę i wszedłem w
sieć. Kolejna dziwna rzecz: nigdy nie chodzę po żadnych chatach, a wtedy tak z
nudów wskoczyłem na takowy. Przez połowę czasu gadałem z jakimiś słodkimi
idiotkami aż wreszcie wpadł mi w oko pewien nick, który różnił się od innych,
bynajmniej nie zaliczał się do tych typu : laska, dupy itp. O nie, on był inny,
niepowtarzalny. Więc zagadałem do właścicielki tej ksywy. Zostało mi tylko 10
minut. To mi wystarczyło by wyczuć że mam do czynienia z osobą z prawdziwym
charakterem. Na pożegnanie z Nią zdążyłem tylko podać mojego maila.
Po jakichś dwóch tygodniach tym razem już tak jak zwykle sprawdzałem sobie moja
skrzynkę. Znalazłem tam pewną wiadomość. Od Niej.... Teraz mija szósty miesiąc
od tego momentu. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez Niej. Uwielbiam z Nią
rozmawiać. Nieustannie myślę o Niej.... Dobra dosyć tych sentymentalnych głupot.
Co miałem na celu opisując wam tą historię? Ano, że takie często nieistotne
sprawy mogą dużo zmienić. Gdybym nie skończył wtedy lekcji wcześniej, gdyby nie
te 5 zeta, gdyby nie kumpel, gdyby nie ten nick. Jedno wielkie pasmo. Chciałbym
z tego miejsca Jej podziękować za to, że jest.... Jej słowa, są ... melodią dla
mej duszy.
W tej chwili nasuwa się jeszcze jedno mądre słowo. I o dziwo tez się zaczyna na
P... czy to nie jest dziwne?? ; ) Tym razem nie robię żadnego konkursu na to kto
zgadnie. PRZEZNACZENIE.
Istnieje coś takiego? Jak na razie to jeszcze nie jestem całkowicie przekonany
co do tego.
Nazywać te zjawiska można jak się chce, jedno jest pewne coś w nich jest i temu
nie można zaprzeczyć.
Przypadek czy Przeznaczenie?? Przeznaczenie czy Przypadek?? Czy wszystko jest
zaplanowane, czy też jest dziełem przypadku??
Kto mi pomoże rozwiązać tą zagadkę??
Przypadkiem do was napisał:
Royal Gryffin
PS: Jeśli ktoś chce napisać to niech pisze, ale w tym arcie nie podam mojego
maila, a to dlatego, żeby ciekawi sobie go odszukali w starszych artach.... ( i
przy okazji je przeczytali... ;P NO CO?? ;))