To znowu Ja, Splatch twój najmilszy przyjaciel. Dzisiaj porozmawiamy o wampira... to nie to, o Lepp... to też nie to, to o czym? Dzisiaj o biurokracji, demokracji i co do tego ma pajdokracja.
Czyli znowu o polityce.
Jak wiecie Polski budżet ma dziurę równą promieniowi ziemi, a i rynek pracy ma nie mniejszą. I czyja to jest wina? O tym nieco dalej.
Ostrzeżenie!
Czytając ten tekst wyrażasz na skanowanie swojej pamięci przez program wyborczy, następuje podłączenie do aparatury skanującej pamięć... Od tej chwili wszystko co pomyślisz będzie zapewne wykorzystane przeciw mnie :).
A teraz do rzeczy, nie mam zamiaru nikogo bronić ani nikogo bezpośrednio oskarżać w tym tekście (zamiast tracić czas na czytanie tego look in AM Książki :) lokk in książki :).
Sprawa pierwsza.
Wszystko kręci się wokół biur, jest teoretyczna wolność, która ogranicz się do umierania
i zamarzania bezdomnych na ulicy. Nic poza tym nie przedstawiam, bo żaden rząd nie dotarł do ludzi lub na ulicę. Cały kontakt rządu z ludźmi ogranicza się do spotkań na konferencjach, wizytach w szpitalach itp. A co za tym idzie? Rząd nie wie co robić, albo cokolwiek zrobi, zrobi to źle nie mając pojęcia o odbiorcy.
Przykładów nie będę przytaczał, oprócz jednego:
kasy chorych są, chorzy też, a leczonych nie ma :( [lub są w szczątkowych ilościach].
Dalej.
Nasz ustrój państwowy to DEMOKRACJA- władza ludu, lub większości. Tylko
NASZA władza ogranicza się do wyboru ludzi na stanowiska. Podobno w demokracji każdy może sprawować władzę. Znam takiego jednego
elektryka, co mu się udało. Znam także i burmistrza, co mu się nie udało. Władza jest niedostępna. Nie? To
spróbuj wystartować na wybory bez pieniędzy lub sponsorów, a na pewno staniesz na etapie zbierania głosów. W tym momencie pomyślisz co on bredzi? A odpowiedź jest krótka, myślę że nie ma idealnego ustroju. Nawet demokracja ciągnie za sobą wady. Władzę sprawuje czterystu,
nie zawsze odpowiednich ludzi. Którzy dyskutują o niewiadomo czym.
To wygląda jak, jak pajdokracja.
I znowu co on bredzi? Ano nic, rząd zamiast zająć się czymś naprawdę poważnym, dyskutuje o krzyżach w sejmie. A w tym czasie
dziura w budżecie pogłębiała się...
Te dzieci nic nie potrafią poprawnie zrobić, oprócz brania pensji oczywiście
:-|. Kompletnie nie radzą sobie z rządzeniem. Wygląda to jakby trzymali parzący garnek -rzucają go jeden do drugiego i zwalają winę na wszystkich tylko nie na siebie.
Partie pchają swoich liderów na przód, aby ten mógł ich potem
wciągnąć na wyższy stopień władzy i płacy. Nie wierzycie? Nie bierzcie mi tego za ujmę, jednak najlepiej mi odpowiedzieć pytaniem na pytanie:
Ustrój.
A widzieliście posła jeżdżącego czymś gorszym od reno XXX lub
mercedesa XXX?
Na pewno NIE!
Naprawdę potrzeba tu przykładu? Dobra jeden z licznych:
Jak z garnkiem -lustrują się i co tam jeszcze, oskarżają o współpracę z kimś
i czymś, oczywiście po fakcie. A co to ma do rzeczy po 10 latach? Usprawiedliwię
wszystkich kłamców (i)lustracyjnych, mianowicie w roku 1989 Polska i ZSRR był praktycznie jednym i nie było naszego i ich, wszystko było wspólne, na czym wyszliśmy jak wyszliśmy :). A przekazywanie wiadomości o Kowalskim było na porządku dziennym, jak dziś :)
Podobnie sprawa miała się z zeznaniami majątkowymi, jedni z pyskiem drą się, że nic nie mają udając ascetów pokroju św. Aleksego lub Wojciecha, a drudzy otwarcie mówią, że też nic nie mają, a po co? Praktycznie po nic.
Kiedyś były kolejki, bo był za co kupować. Fakt czasami zaoszczędziło się na maśle kupując smalec, ale pieniądze były. Prawie wszyscy mieli je, praca także była a budżetu należał do XIV legend :)
Teraz nie ma kolejek, za to jest kilkadziesiąt jak nie więcej sklepów. Pieniędzy jedni nie mają, inni mają ich
w bród. Pracy niema a budżet to zmora wszystkich polityków, która nie
pozwala nie jednemu zasnąć w nocy. I dobrze im tak, jak dbają, tak mają! A niestety my też :(
Splatch
Przepraszam za buraczki z poprzednich tekstów!