O Co Tu Właściwie Chodzi??!!

No właśnie, o co tu chodzi? Po co my żyjemy?! Czy jedyną sensowną odpowiedzią jest: aby przedłużyć gatunek? Czy ten pie*rzony akt prokreacji to wszystko co ma nam do zaoferowania to zasrane życie?! Nie chce mi się żyć. Mogę to powiedzieć otwarcie. Ja mam dość, nie widzę dla siebie żadnej przyszłości. Źle! Tak naprawdę wiem, że mógłbym naprawdę wiele osiągnąć i żyć naprawdę godnie. Ale czy szczęśliwie? Naprawdę nie widzę w tym sensu. Wiem, iż niektórzy zaraz się oburzą i krzykną: A dla miłości, dla rodziny, dla tych chwil w życiu, dla których naprawdę warto żyć. Wiecie co? Ja sram na to wszystko! Mam dosyć, dosyć, dosyć... Kiedy patrzę na tych wszystkich ludzi, których znam to chce mi się rzygać. Moda, największe przekleństwo dzisiejszych czasów. Jeśli nie jesteś z nimi to już możesz strzelić sobie w łeb. Czy naprawdę ludzie muszą cię oceniać po tym jak się ubierasz, co jesz, jakie filmy oglądasz, itp. Czy to naprawdę jest takie ważne. Dlaczego nie widzą tego co ludzie mają w środku. Prawdziwych uczuć. Dlaczego nie akceptują cię takiego jakim jesteś z wszystkimi twoimi wadami, zaletami, skrzywieniami i innymi wybrykami. Dlaczego??! Ciekaw jestem ilu z was zachowuje się tak jakby chciało, tak jak naprawdę wam w duszy gra. Ludzie zachowują się jak aktorzy w starożytnym teatrze. Tylko, że tamci aktorzy zakładali maski tylko podczas grania na scenie, a ludzie zakładają je na codzień, zależnie od sytuacji. Jeśli potrzeba być wesołym, nie ma problemu, jeśli przydałaby się jakaś łezka, spoko da się załatwić. Ja się przyznaje, jestem winien. Sam jestem sztuczny: w szkole, w kontaktach z kolegami i koleżankami. A więc WINNY!!! I może dlatego mam już dość. Wiecie co jest moim największym problemem. To, że sam siebie nie akceptuję. Dlaczego nie mogę być sobą? Wiem, wiem mogę ale czy warto. Przecież straciłbym wtedy większość ze swoich 'kumpli'. A przecież potrzeba akceptacji w grupie jest jedną z najważniejszych potrzeb jaką człowiek powinien mieć zaspokojoną aby żyć szczęśliwie. Śmierć, jedno słowo a tyle mówi (przynajmniej dla mnie). Czyż nie łatwiej jest umrzeć?

Niestety nie mogę tego zrobić. Właśnie rodzina jest tym co mnie trzyma przy życiu. Nie chodzi mi o to, że popełniłbym samobójstwo. Dla mnie samobójstwo to ucieczka, a ja nigdy nie uciekam. Będę walczył i może wygram. Może miłość skłoni mnie do chęci istnienie, ale na razie MAM DOŚĆ!!

Yogi Beer