NAJCIEKAWSZE JEST NIEZNANE
Art dotyczy...a z resztą sami zobaczcie...A jego tytuł to zarazem tytuł mojego
pewnego wiersza.
Powiem tak. Ludzie boją się inności, czegoś nowego, nieznanego. Nie mogą lub nie
chcą zrozumieć tych, którzy różnią się od nich wszystkim : sposobem bycia,
stylem życia, ubierania się, a przede wszystkim poglądami. Tacy ludzie, ludzie
nietolerancyjni oceniają po pozorach, często nie mają własnego zdania, a ich
poglądy są niezwykle żałosne. Potrafią odwrócić się od tego innego człowieka "bo
tak wszyscy robią"... Wszystko u nich działa na tej zasadzie. Kiedyś Kurt Cobain
(vocalista, gitarzysta Nirvany) powiedział : "...ludzie są jak szczury, które
biegną jednym kanałem, ja właśnie nie chcę być takim szczurem...(...)".
Wszyscy ci ludzie składają się na społeczność, szarą społeczność, czy jak ja to
nazywam "szarą rzeczywistą masę, idącą poprzez wytarte ścieżki, a nawet stojącą
w miejscu...". Ta właśnie społeczność jest większością ludzkości. Niestety tak
właśnie jest. Większość populacji ludzkiej tworzy tą bezlitosną społeczność. A
nieliczna mniejszość to ludzie inni, ci którzy wyróżniają się spośród szarej
masy. Przydało by się zadać takie pytanie, a nawet kilka...Dlaczego tak jest?
Może to wszystko dzieje się podświadomie... W mózgach owej społeczności tworzy
się taki płytki kanał myślenia. Weźmy takiego potencjalnego człowieka z szarej
masy... Urodzi się, przejmuje mentalność rodziców, niczym się nie wyróżnia, po
prostu jest. Przyjmijmy, że jest to kobitka. Weźmie sobie jakiegoś chłopa
pierwszego lepszego, żeby nie ośmieszyć się przed ludźmi, narobią sobie dzieci i
żyją bez żadnego konkretnego celu w życiu. Z dnia na dzień robią to samo ,
popadają w rutynę, pochłania ich melancholijność takich samych dni. Tak na
prawdę, może nawet o tym nie wiedząc, żyją bez sensu, nie wykorzystują życia jak
należy. Ich to po prostu nie rusza. Nie wgłębiają się w to zapewne.
Najbardziej wkurza mnie mentalność ludzi (nie wszystkich, aczkolwiek większość)
z wsi (z góry sorki, jeżeli kogoś uraziłam). Można powiedzieć, że żyją plotkami,
tym co się wokół nich dzieje. Niekiedy to im nie wystarcza i wtedy sięgają po
kolejną porcję plotek jadąc na drugi koniec wsi, mimo, że, np. nie mają siły
albo czasu... Sama wiem, bo mam rodzinkę mieszkającą na wsi i o podobnych
poglądach. Podam taki przykład : niedługo odbędzie się pewne wesele w pewnej wsi
, na którym większość towarzystwa będzie z tej właśnie wsi. Ja i moja rodzinka
też została zaproszona. Na takich weselach zwykle każdy wygląda tak samo, chłopy
garniturki, lub kamizelki, baby spudnice i białe bluzki z żabotami, dziewczyny
sukienki, kręcone włosy...Tak to mniej więcej wygląda...Ja mam zamiar się
wyróżnić, ubrać inaczej. Założę sobie czarne glany z czerwonymi sznurówkami,
kolorową princezkę, a włosy będę miała proste, rozpuszczone. Przeciwieństwo
ubioru tamtych ludzi. Nie chcę wtapiać się w tą masę. Tak w ogóle to ubieram się
różnie, coś z hippisa (spodnie dzwony, swetry kolorowe, torby na ramię), trochę
z grunge'a (koszule flanelowe, podarte spodnie i inne takie wybryki) coś z punka
(glany z czerwonymi sznurówkami) coś z hadesa (czarne koszulki z nadrukami,
czarne spodnie). Najchętniej mieszam wszystko razem i to mi się podoba.
Przynajmniej wyglądam inaczej. Ale nie chodzi mi o to, żeby każdy się na mnie
gapił, chodzi o to, że czuję nad tymi pustymi lalkami i napakowanymi macho
wyższość. Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi... Coś mi się zdaje, że oddalam
się od ustalonego tematu, no nic. No więc tak jak na początku powiedziałam (a
raczej napisałam) ludzie boją się inności, nieznanego, dlatego na tym weselu
uznają mnie za jakąś idiotkę, a co najmniej niespełną rozumu małolatę. Ale ja
mam ich wszystkich w d****, nie obchodzi mnie to, co myśli o mnie jakaś pusta
baba, dla której ja nie mam szacunku, i która ocenia tylko po pozorach, wyznając
zasadę..."jak Cię widzą tak Cię piszą" i przystosowywuje się do ustalonych
porządków ubioru i w ogóle...ufff... Ja wyznaję swoje zasady, np. "bądź sobą"
(tytuł piosenki K.Cobaina w przetłumaczeniu na angielski... Come as you are ...)
i nie mam zamiaru podporządkowywać się komuś. I na koniec podam moją własną
sentencję i zarazem fragment mojego wiersza:
"Przepis na życie - chcieć zaznać wszystkiego i niestawać w pąsach tylko
dlatego, że <robię to tylko ja>"
I jeszcze jedna maksyma tym razem Stratona:
"Do słów dodajmy czyny, nim nadejdzie starość"
PostScriptum - jeżeli ktoś chciałby się podzielić swoim zdaniem to niech pisze
na supermag@poczta.fm. Czekam na listy!
Vinga