LUDZIE, CO Z WAMI?!!?

Chcę napisać art, a nie wiem jak zacząć;) Jakiś wstęp musi być, więc coś wymyślić trzeba... hmmm... no dobra, nie będę kombinować, będzie bez wstępu;-)
Po pominięciu wstępu napiszę o co mi chodzi. Otóż, chodzi mi o Was. Tak, nie przesłyszeliście się, chodzi mi o Was, ludzi. No, może niezupełnie o WSZYSTKICH ludzi, a tylko o pewną, dosyć liczną, grupę osób. Ale po kolei, najpierw pozwolę opisać sobie pewno sytuację prosto z życia, a więc do dzieła.
Jak codzień rano przychodzę sobie do kochanej (jaaaasne;)) szkółki. Siadam na pięknej, odrapanej ławeczce i zaczynam... hmmm... powtarzać sobie lekcje (czytaj: bezczelnie spisywać zadanie domowe z matematyki:P). Siedzę więc sobie, rozmyślam aż tu przychodzi koleżanka, staje niedaleko i... no właśnie o tym chcę napisać. Wygląda tak, jak gdyby za chwilę miała się rozpłakać, albo jeszce gorzej. Myślę sobie, co jest? Czy ktoś ją pobił? A może zmarł ktoś z jej rodziny? Hmmm, no na co, trzba jakoś koleżankę pocieszyć.
Podchodzę, pytam co i jak, skąd taka ponura mina, co się stało i ogólnie staram się być miła, gdy ona mówi: "Nic mi nie jest, to po prostu pesymizm". Nie przesadzę, jeśli powiem, że szczęka zjechała mi cztery piętra w dół. Pesymizm? A co to do jasnej choinki takiego jest? Choroba jakaś, czy inne ustrojstwo? No ale nic, uśmiecham się i mówię, że nie jest źle, i dyskretnie ulatniam się z tej okolicy.
Wracam do domu z zamiarem znalezienia tego "pesymizmu". Wydobycie encyklopedii zajęło mi jekieś 10 minut (wiecie, to te duże, ciężkie książki służące do podtrzymywanaia łóżek bez nóg;)). Otwieram tą skarbnicę wiedzy i mądrości (encyklopedię, znaczy się) i szukam... szukam... o, jest! Ale napisali... "postawa wyrażająca się dostrzeganiem głównie negatywnych cech danych zjawisk; przeciwieńctwo optymizmu."* Niewiele mi to mowi, ale nic to, jak mawiał pan Wołodyjowski, pójdę do biblioteki.
Uf, już jestem:) ale fajnie było:). Tyle książek! Coś niesamowitego;), ale wracając do pesymizmu, dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Przedstawienie czas zacząć!
Teraz będzie troszkę poważniej... ja nie żartuję! naprawdę chcę napisać coś poważnego! To sobie nie wierzcie. Nie zależy mi;) Ej, gdzie idziecie? Zostańcie! No przecież to dla Was piszę tego arta, a Wy sobie idziecie! Ale obrażalscy z Was czytelnicy... Ale miało być o pesymiźmie, więc wracam do tematu.
Pesymiści to, moim skromnym zdaniem, ludzie którzy o wszystko widzą w czarnych barwach. Z góry są przekonani, że coś im nie wyjdzie, że to nie ma sensu, że na pewno się nie uda... Taaak, ile razy słyszałam tekst w stylu: " A po co mam to robić skoro to i tak nie ma sensu?". Doprowadza mnnie to do białej gorączki. Czy świat jest naprawdę taki szary, smutny i ponury? Czy naprawdę nie ma w tym życiu nic radosnego, kolorowego, dającego szczęście? Mi się wydaje, że jest.. \.
Drodzy Pesymiści, ja wiem, że czasami życie bywa strasznie niesprawiedliwe, coś się nie udaje, zdradza nas najlepszy przyjaciel/przyjaciółka.Wtedy najczęściej można od was usłyszeć: " A nie mowiłem/am?". Ale wyobrażcie sobie świat, w ktorym nikt nikomu nie ufa z góry będąc przekonanym, że to źle się skończy... Spotyka nas wiele przykrości, małych i większych, ale przecierz jest też wiele radości! Trzeba włożyć tylko odrobinę wysiłku w ich znalezienie. Życie nie jet bajką z "happy endem", ale nie jest to też najgorszy z koszmarów.
Właśnie, wysiłek... może o to chodzi? Ostatecznie łatwiej jest usiąść i rozpaczać "Jakie to wszystko niesprawiedliwe! Jaka ze mnie biedna, pokrzywdzona istotka, jakie to wszystko bezsensowne..." i tak dalej. A może podnieś te swoje cztery litery i zrób coś, aby było lepiej. Wstań i walcz o swoje życie, o swoje szczęście. Jasne, nie raz i nie dwa dostaniesz kopa od świata, spadniesz i się boleśnie potłuczesz, ale uwierz mi, naprawdę warto.
Jest jeszcze coś, coś bardzo ważnego. Pesymiści to smutasy. Widzą tylko to, co jest złe, niesprawiedliwe, paskudne, szare, ponure... Wydaje Wam się, że nikt nie cierpi tak jak Wy, że tylko Wy znacie smak prawdziwej samotności, nierozumiani i skrzywdzeni... A popatrz jeden z drugim na swoje życie. Masz gdzie spać, co jeść, masz znajomych (albo możesz mieć, jeśli tylko ruszysz się z domu)... To dużo, a Ty ciągle narzekasz... "bo nie masz domu z 24 sypialniami, 12 łaźniami, 198 pokojami i garażem pełnym mercedesów, viperów i innych najnoawszych modeli samochodów...". Łapki opadają. I myślisz, że to da Ci szczęście? No to nie chcę być Tobą. Bo widzisz, mnie, jako niepoprawną optymistkę, cieszy wszystko. Promień słońca na twarzy, zachód słońca, uśmiech mojej mamy, motyl który usiądzie na mojej dłoni... Takie drobiazgi, takie nic, a tak wiele dla mnie znaczą... dają mi wiele radości... Najtrudniej docenić, to co się posiada.
Kochani Pesymiści! Przestańcie już narzekać, zacznijcie wierzyć w siebie, swoje zdolności i możliwości. Nauczcie się ufać innym ludziom... Niejednokrotnie oni Was zawiodą, ale to nic. Trzeba nauczyć się cieszyć ze wszystkiego co się ma. Cieszcie się życiem, światem i ludźmi. Życie jest zbyt krótkie, więc nie marnujcie go na użalanie się i narzekania...
Pesymista w sytuacji gdy coś się nie udało, nie będzie zdziwiony, przejdzie nad tym do porządku dziennego, może zasmuci się z tego powodu. Będzie to tylko potwierdzało jego postawę życiową... A co zrobi optymista? Pewnie uśmiechnie się, powie " Trudno, nie udało się teraz, to uda się później" i będzie żył dalej ciesząc się z tego co jest... Chwytaj dzień, Pesymisto...
Czas kończyć... zegarek pokazuje już 3.12, a to najwyższa pora na sen;). Tak wiec gratuluję wszystkim tym, którzy doczytali to do końca (o ile oczywiście ja to wysłałam do AM i ktoś postanowił wrzucić te moje wypociniy do Maga:)). Chcę podkreślić, że to co napisałam powyżej to tylko i wyłącznie moje prywatne zdanie, oparte na obserwacjach i doświadczeniach tylko i wyłącznie moich własnych.

Wszelkie opinie, bluzgi czy cokolwiek innego proszę wysyłać na adres:
mavraas@poczta.onet.pl

Mavra

Ps. Aha, życzę wam wesołych świąt Wilekanocnych, smacznego jajka i i mokrego śmingusa;)
Ps2. Ciekawe tylko kiedy Wy, drodzy czytelnicy to przeczytacie... Chyba będzie już po świętach...
Ps3. Ale co mi tam, życzę wam wszystkiego najlepszego każdego dnia, nie tylko w święta!!! Uśmiechu na twarzy i piątek w dzienniku;)
Ps4. Nikt mnie nie uczył pisania Ps-ów:)))
Ps5. Właśnie sobie przypomniałam, że nie cierpię Ps-ów...
Ps6. "Pocieszyć nas mogą małe rzeczy, bo właśnie tylko małe rzeczy nas smucą" -Blaise Pascal
Ps7. "Jest tylko jedna rzecz głupsza od optymizmu, jest to pesymizm" -nie wiem kto to powiedział:)
Ps8. Ja tak na prawdę uwielbiam czytać książki, a bibliotekę odwiedzam przynajmniej raz w tygodniu;)
Ps9.To jest już naprawdę ostatni:) Pozdrawiam serdecznie!!!


*Encyklopedia Popularna PWN