Kolejny art rażący głupotą


Co zachęciłem Was tym tytułem? O ile oczywiście Qn'ik nie zmienił tytułu, co ma ostatnio w zwyczaju! Jeżeli Was ten tytuł zainteresował, to pewnie czytaliście mój poprzedni art! I dobrze zrobiliście! Swoją drogą tytuł tamtego artu był inny, ale został zmieniony przez pewnego człowieka, zresztą nawet na dobre mu to wyszło! Ale nie będę już narzekał na wady Qn'ika:), bo mi mama mówiła, żeby nie zadzierać z rządzącymi, bo można na tym tylko stracić. Chyba, że zamierza się zająć stanowisko rządzącego! Ale wtedy trzeba się do takiego rządzącego ładnie uśmiechać, a jego szefostwu uświadamiać, że jest się lepszym kandydatem na to stanowisko! Tak więc to będzie do Qn'ika - :), :), :), :), :), :), i kto jest twoim bezpośrednim przełożonym:)?. No, to sprawy organizacyjne mamy za sobą:).

Tak po prawdzie to wcale mnie nie interesuje stanowisko Qn'ika (a żeś się ucieszył, nie:)?). Ale nie powiem, jestem żywo zainteresowany dostawaniem kasy, od CDA za pisanie! Więc Qn'ik, szepnij tam parę dobrych słów o mnie komu trzeba. Dostałeś przecież moje CV i List motywacyjny. Dzięki za pomoc:). A tak na prawdę, to gdzie mam się zgłosić w sprawie pracy w CDA? Ja na serio!! Potrzebuję kasy na studia, więc zlitujcie się nad biednym, żądnym wiedzy człowiekiem!

Dobra, podanie o pracę już złożone:). Można przejść do dalszej części artu!

Pomyślałem sobie, że można by było zorganizować w AM plebiscyt! Plebiscyt na najfajniejszego misia świata, znaczy się na najlepszego autora:). Dlaczego taki pomysł? Bo sobie uświadomiłem, że mógłbym wygrać, a przynajmniej mógłbym zająć drugie miejsce, zaraz po Archwi...ninie. Teraz pora na pochwały. Arch, twój art o sylwestrze był kompletnie bezsensu (nie musisz dziękować:)), zaprawdę powiadam Ci uśmiałem się czytając o tym twoim stawonogu:). Koniec pochwał. Tak więc zróbmy plebiscyt! Jak wygram to obiecuję Wam, że będę pisał częściej i więcej! No, to już po plebiscycie i po mojej wygranej:). To jest tylko pomysł i jeżeli mam nie wygrać, to lepiej nie róbmy tego plebiscytu:) - to jest żart:).

W mordę jeża skończyły mi się pomysły, na ten art i dzięki temu teraz będzie naprawdę razić głupotą!

Jak wiecie jestem troszkę mało wierzący, żeby mi nikt nie pomyślał, że mało wierny!! Bo wierny to ja jestem jak pies rasy... nie pamiętam, a właściwie to nie znam żadnej rasy, zresztą to i tak nie ma znaczenia:). Ważne jest to, że jestem jaki jestem! Dla zrozumienia dalszej części ważne jest także to, że mój bardzo dobry kumpel (tylko sobie nic nie myślcie) jest bardzo wierzący. Od ośmiu lat jest lektorem w kościele i w ogóle wierzy w te wszystkie sprawy! Chciał nawet zostać księdzem, ale mu uświadomiłem, że za bardzo lubi dziewczyny. Tak więc księdzem już nie będzie:), postanowił zostać policjantem, by pałować ludzi! Chyba za takie "nawracanie" grozi ekskomunika? Ale skoro mało mnie obchodzi kościół, to i mogą mnie z niego wykluczyć? A co mi tam? I tak tam nie chodzę:). Ale ostatnio zdarzyła się dziwna rzecz! Mój kumpel zaciągnął mnie do kościoła! Mieliśmy rekolekcje, a on powiedział, że ładne dziewczyny tam przychodzą! Nie miał racji:(. Tak, czy inaczej, jako prawdziwy i zażarty ateista udałem się do kościoła na rekolekcje wielkopostne! Patrzcie, nawet wiem jak to się nazywa! W ciągu trzech dni w kościele spędziłem aż 7 godzin! Co jest swoistym rekordem, bo, jak mi się zdaje w całym swoim życiu w kościele nie byłem 7 godzin:). Zresztą jak sobie przypomnę, kiedy ostatni raz byłem w kościele, to aż dziw bierze, że nie spłonąłem zaraz po przestąpieniu progu! BTW, zauważyliście, że w bajkach jest dużo erotyki?! Dam Wam cytat: "... a w tej bajce same dziwy...". No i co:)? A poza tym słyszałem, że bajka o królewnie śnieżce to tak naprawdę bajka o niewyżytej kobiecie wykorzystującej seksualnie siedmiu niepełnosprawnych robotników leśnych! Tak! I co wy na to?
Ale wracając do tematu. Udało mi się przestąpić próg kościoła, co nastąpiło z pewnymi trudnościami, ale mogę się bronić, bo był tłok! Ten art, a właściwie ta część artu będzie relacją z tego, co się tam działo.

Dzień pierwszy!

Nawet fajnie się zaczęło! Znajomy ksiądz (ten, co mnie religii uczy! A tak przy okazji. Ten mój ksiądz wymyśla bardzo ciekawe teorie! Ostatnio wymyślił, że to komuniści wymyślili przedszkola, żeby odebrać dzieci ich rodzicom! Można wiele rzeczy powiedzieć o komunizmie, ale nie przesadzajmy:). W każdym bądź razie gość jest nawet fajny) przywitał kolejno maturzystów z Piotrkowskich liceów! Moje zostało na końcu, bo one w nim naucza religii! Potem było ładne przedstawienie z udziałem trzecioklasistek z mojego liceum, które miały na kusić i mieć na nas zły wpływ, tak jak muzyka, o której złym wpływie było przedstawienie! Dziewczyny były, hmm... powiedzmy, że mało kuszące:), za to muzyka! Gdyby nie Britney S. i Auguilera(?) to nawet było ładnie. Tyle, że o ile rozumiem, że Britney S. ma zły wpływ na psychikę młodzieży, o tyle nie mogłem pojąć złego wpływu muzyki zespołu Nirvana! Było też troszkę rapu, ale ja się w tym nie lubuję i z tegoż powodu też nie wiem o co im chodziło:)!. Po przedstawieniu, które zajęło godzinkę z hakiem przyszedł inny ksiądz, jakiś prefekt, czy coś takiego i on nas rekolekcjonował. OK, niech będzie taki i tak go nie słuchałem. Znaczy się słuchałem, ale nie za dokładnie:). Pamiętam, że mówił coś o byciu władcą dobra i zła i o ustanawianiu granic moralnych przez człowieka. A ile merytorycznych błędów wychwyciłem! Dla przykładu, ksiądz powiedział, że Bóg stworzył świat w siedem dni. Co jest nieprawdą, bo przecież podobno stworzył świat w sześć dni, a siódmego odpoczywał. Mówił też, że na początku była miłośc, co też nie jest prawdą, bo podobno na początku było słowo! Co to się dzieje, skoro nawet taki ateista jak ja to wie, a ksiądz nie?
Dzień pierwszy zakończył się szczęśliwym Amen i poszliśmy do domu. O dziwo wyjść z kościoła było dużo trudniej, niż do niego wejść. Było to spowodowane, nie tyle moim nawróceniem, które swoją drogą nie nastąpiło do dziś:), a tym, że wyjście z kościoła było wąskie, a tłum przy wyjściu zebrał się wielki!

Dzień drugi!

Zaczęło się równie ciekawie jak dnia poprzedniego. Wszyscy śpiewali Disco Polo, tyle, ze zamiast śpiewać o miłości do blondynki, to śpiewali o miłości do Boga. No, ale jakoś to przeżyłem i tym razem postanowiłem słuchać księdza! Mówił o siedmiu grzechach głównych! W sumie ciekawy temat. Mówił o lenistwie. OK, jestem leniwy! Ale kto w mordę jeża nie jest? Mówił także o obżarstwie. Stwierdziłem, że się czepia:)! Zresztą, kto to mówi! Wspomniał także o tym, że kujony to grzesznicy, bo się kują! Serio! W sumie to się ucieszyłem, bo przynajmniej jeden grzech mnie nie dotyczył:). Za to moja koleżanka zrobiła się czerwona (pozdroofka dla Kariny:)). Mówił jeszcze coś, ale nie pamiętam co. Po tym swoim wywodzie, w sumie dość długim, zaprosił wszystkich do konfesjonałów, do spowiedzi. Odzew był natychmiastowy! Połowa kościoła natychmiast wyszła, a ja wraz z tą połową:). W sumie nie ma się z czego spowiadać! Ja nie grzeszę:) No, może troszkę:)

Dzień trzeci - dzięki Bogu ostatni:)

Też na początku pośpiewali sobie Kościelne Polo i zaczęła się msza z udziałem jakiegoś ważniaka. W sumie to się dowiedziałem, że to jakiś biskup i że niedaleko od biskupa do papieża:). Stwierdziłem, więc, że nie jestem godzien słuchać tak dostojnej osoby i... nie słuchałem go:). Mój kumpel stwierdził, że ta msza jest stanowczo za długa (to ten, co go zawróciłem z seminaryjnej drogi!) i, że już dawno powinna się skończyć! Ale gdzie tam. Dopiero po godzinie skończył! Potem przez następne pół godziny jakiś ksiądz dziękował nam wszystkim i każdemu z osobna i księżom i sprzątaczkom, kucharkom i wszystkim innym ludziom dobrej woli za te wielce udane rekolekcje (a udane, dlatego, że mamy duży kościół - tak powiedział!). A myśleliście, że dlaczego tak długo gadał? Jak go jeszcze po każdym "dziękuję..." ludzie nagradzali brawami to się nie dziwcie, że nie chciał odejść! Potem przyszedł znowu ten biskup i miał nas pobłogosławić! OK. Myślałem, że powie kilka zdań i se pójdzie, ale gdzie tam!
Gadał przez następne pół godziny! Już nawet nie wiem oczy! Słyszałem coś o Quo Vadis, ale o co mu chodziło to ja Wam nie powiem za Chińskiego boga:). Miałem wrażenie, że specjalnie przeciąga, bo mu od godziny płacą i za parę minut nabiją mu kolejną! W końcu jednak dał nam spokój i grzecznie poszliśmy do baru na zasłużonego browca:).

Dobra, co z tego wszystkiego wynika? Znaczy się z tego, że w kościele byłem!
A nic:)! Po prostu byłem i pewnie już więcej nie pójdę, no chyba, że na (teraz mówi ateista) - daj Bóg - ślub lub - nie daj Bóg - własny pogrzeb:).

Dobra, art był o niczym, swoją drogą takie było jego założenie. Jeżeli to czytacie, to oznacza to tylko, że cienkie arty piszecie, że aż Qn'ik musi takimi dziełami AM zapychać:). A tylko mi się waż tego nie zamieścić! To ja tu się produkuje, żeby ludzie widzieli, że do kościoła chodzę, a ty taki byś był? Zresztą rób co chcesz:), bylebyś zamieścił:)
Ale zauważcie, że ja się staram nawrócić, ale jakoś mnie ci księża nie przekonują! Gadają te swoje wyklepane na pamięć formułki i nic z tego nie wynika. A ja się tak starałem, niestety stracili swą szansę:)!

Głupoty pisał, zadziwiony tym żeście tu dotarli Miś

Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)


A słuchałem:
Battery
Enter Sandman
No Leaf Clover
The Memory Remains
          Metallica

Powerslave
Run To The Hills
The Fallen Angel
The Trooper
          Iron Maiden

Immigrant Song
Since I've Been Loving You
Stairway To Heaven
Tangerine
          Led Zeppelin

I Queenu, Queenu, Queenu:)!

PS. To co z tym plebiscytem?
PS.2. Qn'ik, wstaw się za biednym Erykiem szukającym pracy:)

And GOD SAVE THE QUEEN - też przejaw ateizmu:).