Krytyka "Krytyki o..." niejakiego krytykującego wszystko Ecika z AM #23 Przeczytałem sobie sporą część artykułów z AM #23, dużo dobrych, kilka słabych, jeden skłonił mnie do napisania polemiki (chodzi mi o text o sataniźmie, mam nadzieję że możecie go przeczytać; BTW: pod wpływem emocji napisałem art i od razu go wysłałem, nie "studiując" uprzednio reszty AM i wspomniałem tam jedynie o textach zlego_jeza i Ruselauta, nie wiedziałem bowiem wtedy o innych artach poruszających ten temat, wskutek czego kilka rzeczy powtórzyłem... bez bicia przyznaję się do winy, teraz przed wysłaniem czegoś będę uważniej przeglądał AM). Ale to taka mała dygresja. Więc wracając do tematu... Pod koniec natknąłem się na art Ecika zatytułowany "Krytyka o...". Nie wspomnę już nawet o tym, że krytykować możemy COŚ, a nie O CZYMŚ, bo nie o to mi chodzi. Lecz już sam tytuł wskazuje na fakt, iż autor chciał się po prostu wyżyć na wszystkim, co mu przyszło do głowy, świadczy o tym zresztą zawartość tekstu nie połączona ze sobą w żaden logicznie dający się wytłumaczyć sposób. Ale nic to, Baśka, jak mawiał pan Wołodyjowski. Będę "zbijał argumenty" (jak ja lubię to określenie, a tym bardziej samą czynność ich zbijania:)) Ecika po kolei, akapit po akapicie: "Na początek: jestem facetem! (...) Gdy patrzę na dzisiejszych niektórych facetów to mnie krew zalewa. (...) mogą przez 20 godzin dziennie oglądać panienki, bez najważniejszego [? - %] ubrania." Jak by to powiedzieć... już chyba tak nas, facetów, Bozia stworzyła, że podobają się nam przedstawicielki płci przeciwnej. Nie pochwalam jakiejś pornografii czy innych podobnych jej praktyk, ale pooglądanie sobie ładnej kobity (oczywiście najlepiej na żywo, ale nawet jeśli w gazecie to co?) nie należy chyba do nienormalnych. Czy aby na pewno jesteś w 100% przekonany co do słuszności pierwszego zdania ze swojego tekstu? Poza tym wskaż mi człowieka, który ogląda panienki 20 godzin na dobę? Nie wierzę, że znasz takiego lub chociaż o takim słyszałeś (pozostałoby mu tylko 4 godziny dziennie na inne rzeczy!, takie jak sen, jedzenie i oczywiście wyprawa do kiosku po kolejną porcję gazetek:)). Więc nie przesadzaj. "Dla mnie to jest psychiczna choroba." A ja powiem ci jedno: dla mnie chory jest facet, któremu kobiety się NIE podobają (zwracam uwagę, że nie nazywam chorymi tych, którzy nie oglądają takich gazetek, sam też tego nie robię, ale ich rozumiem; ponawiam jednak pytanie co do pierwszego zdania...). Ale temat kobiet zostawmy, chociaż padło tam jeszcze kilka ciekawych i z pewnością nie do końca słusznych uwag. Bo teraz przyszedł czas na... "Co jeszcze? Alkohol. Jak im [kolegom - %] gadam, że nie piję nawet na urodziny (jedynie na nowy rok!). Też na mnie patrzą jak na niestworzonego idiotę i cepajdę." Tutaj akurat Twoją postawę pochwalam, co prawda sam (tzn. nie sam, tylko w towarzystwie:)) lubię czasami wypić (chociaż też nie za często), ale zawsze szanowałem ludzi, którzy potrafią odmówić. "Jeden [kolega - %] nie chciał z nikim gadać bo był w "derpesji" bo mu się komp zepsuł. To jest kompletnie sieknięte." Sieknięte, powiadasz (swoją drogą - fajne słowo, gdzie je usłyszałeś, w Gumisiach?)? Ciekaw jestem, czy ty nie byłbyś podłamany, gdyby sprzęt (niekoniecznie komputer) warty grube pieniądze przestał działać i musiałbyś wydać sporą sumkę na naprawę? Ja bym był. "Nie wiem jak można cały dzień patrzeć na Pamelę Anderson bez ubrań. Ja nawet na to nie mogę spojrzeć bo czuje obrzydzenie." Znowu to samo - nie gadaj, że cały dzień. Po drugie - czujesz obrzydzenie do Pameli Anderson? Chyba nieczęste zjawisko (chociaż dla mnie osobiście wcale nie jest ona "most beautiful in the world", to jednak atrakcyjności chyba nie sposób jej odmówić). I nagle, ni z tego ni z owego: "Ale na czym polega dzisiejszy świat? Kasa! (...) Jak wiadomo biznes. Biznes rządzi dzisiejszym światem. Wszystko musi przynosić zyski." Wiesz, tak to już dziwnie jest na tym świecie, że każdy zmuszony jest do zarabiania pieniędzy. Life is brutal, na tym właśnie polega kapitalizm. A jeżeli Pamela czy inna osoba dla pieniędzy chce się rozebrać, to tobie nic do tego! Jej prawo. A teraz coś z zupełnie innej beczki (Monty Python rulez!): "on [kolega - %] odpowiedział "Nie. Za nikogo bych nie oddoł [krwi - %]"" I znowu to samo, Ecik jest zbulwersowany. A co ci do tego? Czy jest on zmuszony do oddawania krwi, choćby dla przyjaciela czy nawet matki? Jego krew, jego prawo. Jeżeli nie czuje potrzeby pomagania bliskim osobom - jego sprawa! A twój opis pobytu w szpitalu nie ma tu kompletnie nic do rzeczy. "Wiem, że to kwestia gustu, ale szczerze mówiąc to ten zespół [Ich Troje - %] jest tak beznadziejny (...) teksty tych piosenek są tak amatorskie, że bardziej się nie dało" Uwierz mi, dałoby się napisać gorsze. I kolejny raz - postaraj się o odrobinę tolerancji! Oczekujesz jej od innych np w sprawie picia alkoholu, a sam jeszcze nie wykazałeś odrobiny zrozumienia drugiego człowieka. Ktoś lubi Ich Troje? No i co? Sam też ich kiedyś lubiłem (dopóki nie zaśpiewali dla SLD: "A wszystko to bo Leszka kocham"...), co prawda było - minęło (na szczęście), ale to nie powód do wyzywania ich fanów. Akurat podzielam twoją opinię o Michale Wiśniewskim (poziom, jaki prezentuje w wywiadach... żenujące), nie rozumiem jak można porównywać go do Marilyn Manson? Wystarczy obejrzeć chociaż wywiad jednego i drugiego, żeby zobaczyć przepaść dzielącą poziom IQ obu panów (oczywiście na korzyść MM, gdyby któs miał wątpliwości). Jednak nie usprawiedliwia to wyzywania ludzi słuchających ich muzyki. Ale tu czeka nas kolejna, dość niespodziewana powiedziałbym, zmiana tematu na...: "Gdy powstał Big Brother to cała nasza klasa z wyjątkiem czterech osób (w tym mnie) zaczęła interesować się tym programem (...) Po co mam patrzeć na taki debilizm jak Big Brother?" Skąd wiesz że to debilizm, skoro go nie oglądasz? Równie dobrze ja mogę zbluzgać i zmieszać z błotem ciebie, chociaż nigdy cię nie spotkałem i zapewne nie spotkam. "Najgorsze jeszcze było to, że nawet niektórzy nauczyciele patrzyli na ten program" A co w tym najgorszego? Program jak każdy inny, co kto lubi. "Dlaczego połowę programu tej telewizji zajmowały rozmaite reklamówki tego Reality-Show?" Jeszcze pytasz? Sam napisałeś że teraz biznes i pieniądze są najważniejsze, więc nie rozumiem twoich wątpliwości. Taka kasa, panie Ferdku. Poza tym znowu przesadzasz, połowę czasu? A teraz akapit, który w dużej mierze przyczynił się do powstania tego textu: "Jak można kodować Mistrzostwa Świata? (...) O co chodzi Mr. Solorzowi? O kasę! Tu się liczy biznes! Tak! Kolejna jego wypowiedź "Nie po to płaciłem te ileś tam milionów złotych, żeby potem za darmo puszczać na żywo te mecze"". Mi też się to nie podoba, ale wcale mu się nie dziwię. Dlaczego ma tracić ogromne pieniądze, które zainwestował w MŚ i puszczać te mecze, skoro wydał wielką sumę na zakup praw do nich? Na jego miejscu z pewnością zrobiłbym to samo. A twoje odkrycie, że chodzi mu o kasę, jest co najmniej oczywiste. A jak myślisz, po co w ogóle istnieje POLSAT? Właśnie po to, by nabijać komuś kiesę. BTW: nie rozumiem, co masz do Polsatu i TVN, ale to już zostawmy w spokoju. Poza tym sytuacja chyba zaczyna się klarować i być może mecze Polski zostaną pokazane na żywo (nie jestem za bardzo zorientowany w temacie, więc być może się mylę, ale takie doszły mnie słuchy). "I my się staramy do Unii?" A co MŚ mają do UE? Dalej jakieś rozważania na temat TVN, TVN24, Cyfry+ i jakieś głupoty o chamstwie, lecz cały czas autor po prostu obraża poszczególne grupy ludzi, czyli - ciągle to samo. Dlatego też na tym poprzestanę... Albo tylko jeszcze jedno wytłumaczenie: "Krytyki, komentarze, pochwały, listy od inteligentnych dziewczyn kierować na e-mail" Nie napisałem na email, bo za bardzo nie widziałem sensu. Przekonany jestem, że jako odpowiedź przyszłyby do mnie nieuzasadnione bluzgi. A poza tym nie jestem inteligentną dziewczyną;). I na koniec dobra rada (przeczytałem ją w którymś arcie Pasibrzucha, swoją drogą bardzo fajnie się je czyta): Pomyśl przed napisaniem czegokolwiek, to nie boli i czasami pomaga. Procent