Juzef (to nie literówka! Imię tego Juzefa pisze się przez 'u' a nie 'ó' Bo
Juzef to ktoś specjalny. Już jako dziecko chodził do szkoły specjalnej:)) typowy
menel osiedlowy. Miszka w takiej małej drewnianej budce z serduszkiem na
drzwiczkach. Wokół tej budki rozchodzą się swojskie zapachy. Myślicie czasami,
że macie przesrane życie? No to spójrzcie na jeden dzień z życia tegoż Juzefa
aby zobaczyć jakie on ma gówniane życie (i nie ze względu na miejsce
zamieszkania:)).
Juzef, jak na wiecznie pijanego menela przystało, budzi się o dwunastej.
Załóżmy, że obudził się dzisiaj w swoim domku a nie na kutrze rybackim, szczycie
Giewontu, oczyszczalni ścieków bądź na komendzie:) Pierwszą rzeczą jaką Juzef
robi rano jest podziwianie piękna otaczającego go krajobrazu, zauważenie
charmonii świata i skomentowanie tego następującym monologiem: 'K***A!' Po
wykonaniu tej czynności przybiega pijany pies Zenka-innego menela, o którym
dzisiaj nie będę się rozpisywać. Jak zwykle szczeka na Juzefa: 'Bełt! Bełt!
Bełt!' Juzef zaś używając swoich zdolności dyplomatycznych wypluwa na niego
zawartość żołądka:) Ten dzień był dla Juzefa wyjątkowy. Miał się spotkać z
prokuratorem. Dostał wezwanie miesiąc wcześniej, poźniej upomnienie, i znowu
upomnienie a potem informacje, że go ścigają:) Gdybym mu nie uświadomił jakie
jest to ważne ('Jak się nie stawisz to otworzą ci parasol w dupie!') nigdy by
nie pojechał. Najpierw Juzef jak zwykle wyciąga flaszkę ('Mocarny knur' cena:
1,81:)) i opróżnia ją. Później wypada się odświerzyć (Juzef chodzi w tych samych
ciuchach odkąd go wyrzucili z ZOMO czyli z dziesięć lat:)). Juzef myje swoją
łysawą główkę jak...kot! Jeśli macie kota i wiecie jak kot myje główkę to
dobrze, a jak nie to musicie obserwować jakiegoś dzikiego kota:). W każdym razie
Juzef udał się na przystanek autobusowy i używając swojej legitymacji ZOMO
(kierowca autobusu ma 80 lat więc go wpuścił) dostał się do środka. Usiadł obok
jakiegoś łysola w garniturze z walizeczką i co chwila popijał z flaszki.
Gostkowi obok trochę to przeszkadzało więc kilka razy zwracał Juzefowi uwagę.
Ten inteligentnie (na swój sposób:)) odpowiedział: 'Pie***l się c***u!' Aż w
końcu wkurzył się i przywalił gostkowi flaszką (już pustą) w ramię, pluł mu
głowę, zabrał drugie śniadanie, przywalił w brzuch, nasrał do walizeczki i
wyrzucił gostka przez drzwi zabierając mu wcześniej portfel:) Czmu inni
pasażerowie nie interweniowali? Bo Juzef ma legitymację ZOMO, a 80% pasażerów to
emeryci (jeden taki ma wnuczkę, która też jest na rencie). No dobra! Autobus
dojechał do miasta. Pomijam fakt, że trochę śmierdziało w nim...autobusie ofkoz:)
Chociaż można się kłócić... teraz każdy chce przez dworzec przejść jak
najszybciej:)). No ale wracóćmy do historii. Juzef szedł sobie ulicą, a chodził
jak koala po eukaliptusie, i zastanawiał się czemu zielony słoń za nim
chodzi...TFU! zastanawiał się jak trafić do prokuratury. Po godzinie myślenia
postanowił iż kogoś zapyta. Dorwał więc jakiegoś gościa i grzecznie spytał: 'Mów
gdzie jest prokuratura bo ci łeb rozwalę!!!!!!' (wersja bez przekleństw:)).
Doradzono mu aby wsiadł do jakiegoś autobusu. Zrobił tak. Wyrwał kasownik i
zamontował swój (Juzef zawsze nosi kasownik biletów ze sobą aby jak kanar go
złapie i się czepiał, że data sie nie zgadza pokazał na kasownik i powiedział,
że tak mu wybiło:))) I tak kanar był pijany:) W autobusie naszła Juzefa chęć
udawania cudzoziemca. Nie wiem co mu do łba strzeliło:) Zapytał się kogoś z
rosyjskim akcentem: 'How k***a do you k***a do? k***a!' Nie nabrali się, że
Juzef to angol, ciekawe czemu?:))) Po kilkunastu minutach Juzef dotarł do
prokuratury! Pokazał komuś wezwanie, a że miał je wcześniej w kieszeni było całe
czarne od jakiejś laguminy czy jak to się zwie...pomijam, że śmierdziało i się
kleiło i wogóle chyba żyło:) Zaprowadzono Juzefa do pewnego pokoju gdzie miał
się spotkać z prokuratorem. Wyobraźcie sobie minę Juzefa jak tam wszedł i
zobaczył, że prokurator to ten gościu z walizką z autobusu!:)) I tak oto
zamknęli Juzefa. Za atak na osobę prawną, za niezapłacone mandaty, za
przynależność do ZOMO, za drobne kradzieże, za zaśmiecanie środowiska, za ataki
na staruszki, za wspieranie samoobrony, za wzniecanie zamieszek (raz z grupą
meneli protestowali, że nie chcą aby sklep z voodą sprzedano cudzoziemcom), za
podpalenia, za wygląd szkodliwy dla społeczeństwa. Powiedzieli, że może wykonać
jeden telefon. Myśleli, że zadzwoni do adwokata...naiwni:) Juzef gadał chyba z
godzinę! Wyobraźcie sobie miny gliniarzy jak zabrali mu słuchawkę i usłyszeli
głos 'gorącej lolity' wzdychającej i mówiącej różne świństewka:)) Pozwolili
Juzefowi zadzwonić do rodziny, ale tym razem go nadzorowali. Zadzwonił więc do
Miszy (nie pytajcie kim są Sasza i Misza! Jeden taki chciał wiedzieć za dużo i
już nigdy więcej nie zagrał na bałałajce:)) Temu zaś nie chciało się brać
kałasza i odbijać Juzefa więc powiadomił jego znajomych meneli o tym, że Juzefa
zamknęli. Ci zrobili zrzutę na kałcję. Zebrali dokładnie... 5,98PLN:) A
dokładniej 4,17 po zakupieniu flaszki:) pan Zenek doradził aby sprzedali
porzucony na polu kombajn! Tak też zrobili. Później okazało się, że kombajn nie
był porzucony tylko jego kierowca musiał pójść w krzaki za potrzebą
fizjologiczną, a maszynę zostawił na chwilę. W każdym razie trzech meneli
(Zenek, Stefan i Baryła) poszło po Juzefa. Mieli legitymacje ORMO więc nie
płacili za bilet do miasta:) Okazało się, że nie mieli wystarczająco dużo kasy
aby wykupić Juzefa więc poszli do kumpli Miszy (na giełdzie:)) i sprzedali
Stefana (podobno pracuje dzisiaj na syberii kopiąc rowy) I po godzinie wraz z
Juzefem poszli oblać jego wyzwolenie. I na tym możnaby zakończyć gdyż każdy z
meneli obudził się w innym miejscu Polski. Pamiętajcie: Jak Juzef zaprosi was na
balangę to weźcie ze sobą paszport (aby wrócić do kraju:)), słownik
hiszpańskiego, grube futro, i zaszczepcie się na choroby peruwiańskie:) Nigdy
nie wiadomo gdzie się obudzicie: Czy z tyłkiem w skanerze albo z głową w
piekarniku.
I nie narzekać, że tekst jest wieśniacki! Bo naśle Juzefa! A ten przyjdzie bez
koszuli i was obściska! (raz przewrócił się o swoje włosy pod pachami:)) Albo
ucałuje! A nie ma gorszej tortury niż całujący cię parchaty grubas śmierdzący ze
100 metrów nie wiadomo czym załatwiający się do zlewozmywaka!:) No to kończę bo
muszę wydoić krowę.
ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN
PS. Pamiętaj: Jak tylko pomyślisz o czymś złym, komando foki cię powstrzymają!
PSII. Nie będę nikogo nakłaniać do słuchania królowej, bo sam tego nie słucham.
PSIII. Pisząc tekst słuchałem moozy: Heiko Ruttmann 'romans 2 sea':P
PSIV. I tak wiem, że nie czytaliście całego tekstu tylko od razu zobaczyliście
co jest na końcu!
PSV. [to miejsce na twoją reklamę] :))