I znowu o sektach itd. by =rH=

Mój text dotyczący niezwykle spornej kwestii Świadków Jehowy wywołał naprawdę spore poruszenie. Wiem że miałem się na ten temat nie wypowiadać jush więcej, ale jednak czuję się w obowiązku wyjaśnić pare kolejnych spraw. Osoby, które po części mnie poparły nie doczekają się w tym arcie nic dla siebie, ponieważ uważam że ciekawiej jest podjąć rękawicę z osobami o nieco innych, „krytycznych” wobec mnie poglądach. Mówię tu o Eryku, który wystąpił na łamy AM z ciekawym textem, który, jak sądzę, miał trochę stonować reakcje czytelników (oraz moją) i spowodować żeby po raz kolejny rozważyli trzeźwym okiem sytuację Ś.J.

Myślę Eryku że spojrzałeś na sprawę najbardziej dojrzale z nas wszystkich, no cóż, mi wypada się tylko uczyć takich zachowań… Jestem bardzo chaotyczny, a pierwotny text o Ś.J. był jednym z moich pierwszych prac do AM. Muszę powiedzieć że gdy teraz na niego patrzę to mi się wstyd robi za jego poziom, ale wtedy dopiero uczyłem się pisać. Za wulgaryzmy i HAMstwo przeprosiłem jush wcześniej. Teraz gdybym pisał znów ten text wyglądałby zupełnie inaczej. Ten akapit umieściłem tu gwoli wyjaśnień, oraz oby nie poruszać więcej tej, nijak nie związanej z całą sprawą kwestii. Przejdę teraz do właściwej części pracy.

>Red HAMter troszkę po chamsku opisał sprawę sparaliżowanej dziewczynki, której rodzice >nie zgodzili się na przetaczanie krwi (o czym troszkę dalej mowa będzie:)). Wszyscy >zapewne rozumiemy rozżalenie red HAMtera z powodu paraliżu owej dziewczynki. >Rozumiemy, że red HAMter jest chrześcijaninem i jako taki jest wyczulony na zło.

Mylisz się w pewnym aspekcie. Nie trzeba być chrześcijaninem aby dostrzec krzywdę ludzką. Myślę że potrafią to również dostrzec Świadkowie Jehowy (BTW: hebrajskie imię Boga, lepiej późno zacząć edukację niż wcale), ale problem leży w tym że nie są w stanie na nią zareagować. Czy może raczej: nie chcą. Tłumaczą że to dla dobra ludzkiego i dla przestrzegania praw Bożych, ale myślę że Bóg bardzo by się ucieszył gdyby zamiast pastwić się nad niewinnym dzieckiem, spróbować mu chociaż pomóc. Czy to takie trudne??? W cywilizowanym świecie ratuje się ludzi, a nie skazuje na śmierć, a w przypadku tejże dziewczynki – kalectwo. Żadne poglądy religijne nie powinny tu być wyznacznikiem. Po to jest wolna wola, aby z niej korzystać.

>To by było na tyle, jeżeli chodzi o poziom kulturalny artu red HAMtera. Idźmy więc dalej. >Art Baribala jest moim zdaniem bardzo dojrzały i przemyślany. Baribal posiada imponującą >wiedzę na temat Biblii i tematów pokrewnych, ogólnie wiary. Godne pozazdroszczenia!! >Niektórzy mogliby brać z ciebie przykład, taki na przykład Yarpen Zirgin, który to wmawiał >nam, że wiodących religii jest pięć, a nawet sześć. Dopytałem się drogi Yarpenie i ogłaszam, >że są trzy wiodące religie! Dowiedziałem się tego od mojego przyjaciela, który swoją drogą >wybiera się do seminarium (dzięki Kerwi).

Wiesz, wiedzę również należy mieć w dobrym kierunku wyznaczoną. Przyswajać należy do siebie jedynie mądrości, a na głupoty powinno pozostawać się głuchym. A jeśli w dodatku fanaberie bywają niebezpieczne to jush w ogóle należy je zwalczać. Nie twierdzę że Ś.J. są jakimiś strasznymi horrorami, ale nie potrafią w tak prostych dziedzinach życia myśleć racjonalnie. Jak jush wspomniałem więcej cenić się powinno indywidualizm niż sztywne podporządkowywanie się grupie. Jak zgubne jest sprzedanie własnych wartości na rzecz przez pewną społeczność uznaną mieliśmy podane – wyciągnijmy więc wnioski!

>Mam jednak wrażenie drogi Baribalu, że przeszedłeś jakieś szkolenie w zakresie >propagandy. Twój zasób wiedzy jest imponujący, ale wydaje mi się troszkę podejrzany. Już >pisze o co mi chodzi. Wydaje mi się, że tekst ten napisałeś nie tylko dlatego żeby >skrytykować tekst reda, ale także po to by jak "wędrowni" Świadkowie Jehowy zadzwonić >do naszych drzwi i wnieść do nich Twą wiarę. Chyba się nie mylę?

Tutaj stanę w obronie Baribala. Nie osądzaj go pochopnie! To naturalne że chciał stanąć w obronie swoich przekonań i nie powinno Cię tu nic dziwić. Ty też na pewno napisałbyś na jego miejscu podobną kontrę na mój art. Każdy ma prawo zabrać głos w dyskusji i doceniam to, mimo iż nie zgadzam się z nim. Szczegół jedynie tkwi w tym że on właściwie kopiował prawdopodobnie nauki, jakimi go raczono w pewnym okresie jego życia. Nic od siebie. Tylko regułki z książki. Pomyśl Baribalu nad kwestią, którą chcesz wygłaszać, bo bardziej doceniłbym jednak własne przemyślenia na temat twojej „religii”.

>Przetaczanie krwi niesie ze sobą ryzyko zakażenia AIDS, WZW, czy czym tam jeszcze. >Temu zaprzeczyć się nie da! Nie da się zaprzeczyć także temu, że przetaczania krwi należy >unikać! Dzieje się tak z wielu powodów. Choroby, brak krwiodawców, a tym samy samej >krwi. Krwi się unika w leczeniu ludzi, nawet w polskich szpitalach!

Jeśli nie ma potrzeby, nie należy przetaczać krwi. Są przecież inne środki, nie przeczę. Ale krew jest niekiedy jedynym wyjściem i nie należy negować jej zbawiennej wartości. Gdyby Bóg chciał aby krew nie była przetaczana, to z pewnością objawiłby to wszystkim, nie tylko Ś.J.

>Ale tylko w czasie operacji, gdzie i tak krew jest zawsze w pogotowiu. Przy zabiegu, >podczas którego prawdopodobieństwo, że pacjent zacznie krwawić jest marne, krwi się nie >używa, bo po co? Ale sprawa jest inna, gdy pacjent ląduje na izbie przyjęć z rozciętą tętnicą, >a krew leje się z niego jak z dziurawego wiadra. Przecież jak pacjent wykrwawia się na stole >operacyjnym to chyba oczywistym jest, że ową krew należy zastąpić. Człowiek sam może >odtworzyć tkankę łączną jaką jest krew, ale nie wymagajmy cudów. Zanim odtworzy dwa >litry krwi, dawno kipnie z powodu niedokrwienia. Jaja se robita?!

Sam jush rozumiesz Eryku dlaczego tak nerwowo podszedłem do sprawy krwi. Ostatnie zdanie tego wycinka dobitnie świadczy że również nie potrafisz do końca stłumić swoich emocji. Ja tego w czasie kiedy pisałem swój text o sprawie owej dziewczynki byłem strasznie poruszony i nie znalazłem sposobu aby się pochamować. Usprawiedliwiam się w tym miejscu, to fakt, ale myślę że przez to trochę osób wybaczy mi moje HAMstwo…

>Cóż z tego, że w Biblii jest napisane żeby nie przyjmować obcej krwi.

Jush ktoś w AM napisał że Ś.J. mają własną Biblię i z niej jedynie korzystają. A tak naprawdę to w Piśmie Świętym takiego textu nie ma. Możliwe że się mylę, ale szukałem dosyć skrupulatnie, jeśli jednak powiedziałem nieprawdę to przepraszam. Sam widzisz Eryku że Ś.J. nie chcą się otworzyć na świat i ograniczają się tylko do własnych opinii. Nieelastyczni ludzie, cóż…

>Jak leżysz na stole operacyjnym sam, to odmawiaj sobie czego tylko chcesz! Twoja wola >Baribalu. Ale, gdy na stole leży ktoś inny, dla przykładu twoja córka, to jakim prawem ty >chcesz decydować o jej życiu? Czy jesteś Bogiem? Uważasz, że jak ją spłodziłeś, to możesz >jej także odmówić życia? Powtórzę pytanie. Czy jesteś Bogiem? Jeżeli chcesz możesz żądać >nawet by kroił Cię rzeźnik, ale o innych nie masz prawa decydować!

Właśnie do pokazania takiej teorii dąrzyłem w swoim arcie. Poszedłem jednak dalej. Skoro społeczność Jehowy uważa siebie za jaśnie oświeconych, to trzeba im pomóc zejść na ziemię. Brutalnym sposobem, a jak! Skoro oni potrafią nie okazywać litości dla własnego potomstwa, to czemu my mamy nie zdyscyplinować ich, ich własnym orężem??? To sytuacja podobna do sposobu „negocjacji” z dzisiejszym terroryzmem na świecie (chodzi ofkoz o Afganistan). Terroryści nie znają innego alfabetu niż przemoc, więc w tym właśnie dialekcie trzeba z nimi „pertraktować”. Wiem że znowu się uniosłem, ale cel uświęca środki. A w tym wypadku celem jest zniszczenie przemocy wobec chociażby ww. dziecka. I twierdzę że jest to o wiele bardziej sensowny cel niż zatracanie się nad fałszywymi prawdami, co owocuje potem podpisywaniem wyroku z uczuciem czystego sumienia. Zaprzeczy ktoś?

>A co do oskarżenia Red HAMtera. Kolego jesteś w głębokim błędzie uważając Świadków >Jehowy za sektę. Baribal wytłumaczył już, że nie jest to żadna sekta. Ja więc tego robić nie >będę.

Ostatnio również nauczyłem się że słowo „sekta” to pojęcie względne. Dla każdego znaczy coś innego. Dla mnie znaczy to tyle co: grupa ludzi, którzy pod osłoną swoich własnych urojeń religijnych robią… ekhem… nienajlepiej.

Myślę też że nadmierna tolerancja tam gdzie nie trzeba jest zjawiskiem zgubnym. Nie chodzi o to że mam zamiar tu wywołać jakąś wojnę religijną, bo nie chcę, ale zrozumcie ludzie że nie wszystko trzeba przyjmować z obojętnym uśmieszkiem na ustach. Tym straszliwie optymistycznym akcentem kończę swój dzisiejszy wywód. Dobranoc państwu.

=red HAMter=