Hipermarkety - komentarz
W tym teksie chciałbym skomentować i rozszerzyć temat poruszony w jednym z
ostatnich akszon/magów przez Qbusia, a mianowicie temat hipermarketów. Co nieco
mogę o tym powiedzieć ponieważ jestem uczniem ZSH i praktyki odbywam w jednym z
najchętniej odwiedzanych marketów w naszym mieście. Nie wymienię nazwy, żeby nie
robić kryptoreklamy, ale powiem, że ten market to prawdziwy hit...:-)
Jeśli chodzi o pierwszy akapit to faktycznie, Lepper :-))) ma rację, tego typu
sklepów jest za dużo i nowych obiektów na razie nie powinno się w tej chwili
budować. Nie wiem skąd Qbuś wziął te informacje o podatkach ale z tego co się
zorientowałem (qmple ze szkoły mają w inny marketach "wajchy" i też tak myślą)
Qbuś nie ma racji. Fakt, markety mają jakieś ulgi podatkowe, ale to się bierze z
tego, że zatrudniają bardzo wiele osób. Z kolejnym stwierdzeniem nie trudno się
nie zgodzić. Faktycznie markety mogą pozwolić sobie na znaczną obniżkę cen, ale
"zwykłe spożywczaki" same sobie szkodzą bo zamiast ceny utrzymywać na jakimś
sensownym poziomie każą sobie płacić dużo za dużo. I tu nie zgadzam się z
Qbusiem, który twierdzi, że te małe sklepy są zmuszone do obniżki cen (no chyba,
że w twoim mieście tak jest). Przykład pierwszy z brzegu. Baton "Mars". Na
opakowaniu widnieje napis "cena sugerowana: 1,30". W marketach można owy baton
kupić za około 0,99. A wiesz ile za niego chcą z reguły te twoje "spożywczaki"?
Coś między: 1,70 a 2,60! I co, jak myślisz, gdzie ludzie pójdą kupić tego
batona? Te sklepy same sobie szkodzą. Gdyby te ceny mieli bardziej sensowne
więcej ludzi by u nich kupowało(w miejsce tego "batona" można wstawić dowolny
produkt jaki sobie wymyślisz i wyjdzie na to samo). Następna sprawa. Ilość osób
zatrudniona w takim markecie. Wy chyba sobie sprawy nie zdajecie ile ludzi jest
zatrudnionych w takim markecie. I to co pisze Qbuś, że " hipermarket tworząc,
załóżmy sto nowych miejsc pracy, pozbawia tym samym pracy około dwustu osób". W
takim markecie pracuje się w systemie na trzy zmiany. Zacznijmy od zaplecza:
ochrona - plus/minus 25/30 osób, sekretariat - 5/7 osób, sejf - ok. 5,
bhp-owiec, biuro dostaw towaru - 3/5 osób, magazynierzy - do 10 (przemieszczają
się tak szybko, że trudno ich policzyć...), sklepy dodatkowe w budynku - tak na
oko jakieś 40. Kasy to na wszystkich zmianach jakieś 90 do 100 osób. Firma
utrzymująca porządek - 20osób. Kadra kierownicza - +-25 osób. No i Ci, którzy
towar ustawiają na regały - 80osób. Do tego dochodzą roznosiciele ulotek -
jakieś 50/100 osób. To orientacyjna ilość osób na markecie o pow. 6000m2 (jest
to średnia wielkość, lecz dzisiaj się buduje dużo większe "molochy") Tak więc
razem daje to około 350 osób (o ile kalkulator windowsowy się nie myli...). I
nieprawdą jest to, że tak dużo ludzi traci pracę w tych małych sklepach w
momencie otwarcia marketu. Rzeczywiście obroty tych sklepów obniżają się, ale
bankrutują tylko te które robią sobie kpiny z klienta chociażby w taki sposób
jak napisałem wyżej o tych cenach. Co do nieprawidłowości o których Qbuś pisze.
U nas niedawno była właśnie taka kontrola i wiecie co wykazała?? Że pracownicy
mają ZA DŁUGIE PRZERWY(!!!) i skrócono im je o połowę (na szczęście uczniom nic
nie skrócili:-)). A tak poza tym to nic więcej im nie przeszkadzało.:-) A z tą
policją to o co Ci chodzi bo nie rozumiem? Komu robią rewizje?
Z następną sprawą zgadzam się z tobą całkowicie. W weekend można robić mnóstwo
innych ciekawych rzeczy jak chociażby iść na spacer czy... mecz piłkarski (Nie
wiem czy wspominałem ale mieszkam w POZNANIU i chodzenie na mecze to u nas
obywatelski nieprzymuszony przez nikogo obowiązek...) Ale inną sprawą jest to,
kiedy ludzie mają te zakupy zrobić. No bo przecież przez cały tydzień ciężko
pracują..? Kolejne zdanie jest jakby puentą: "Ale uważam, że należy po prostu
nie budować ich więcej." Bo o ile "odpowiednia" liczba takich placówek tego
drobnego handlu zabić nie może to "przesycenie" marketami na pewno tak.
I na tym zakończę moje nieco przydługawe wypociny. Zaznaczam jednak tak samo jak
Qbuś, że ekonomistą również nie jestem i moje obserwacje mogą (ale nie muszą)
nieco odstawać od rzeczywistości. Jakby co to bluzgi/uwagi posyłać na:
domino997@silesianet.pl
MajsteR