HIPERMARKETY - ROZSĄDNIE
Pasibrzuch
      W AM23 Qbuś napisał art "Hipermarkety". Trafiło się tam kilka błędów lub nieścisłości - popatrzmy.
      "...Jedną z bardziej denerwujących rzeczy jest okresowe zwolnienie z płacenia podatków. Na nasze nieszczęście właściciele sieci tych sklepów nagminnie znajdują sposoby na wydłużenie tych okresów. Dochodzi wiec do tego, że właściciel małych przedsiębiorstw razem wzięci płacą większe podatki od hipermarketów..."
      Uf... Ładne bajki. Sprawa bowiem jest o wiele prostsza. Otóż hipermarkety nie od razu osiągają zyski. Tu jest pies pogrzebany - aby bowiem zapłacić podatek dochodowy trzeba mieć najpierw dochód. Jeśli wydaje się na budowę i wyposażenie ogromnego budynku miliony złotych, to trzeba się liczyć z tym, iż pierwsze zyski wpłyną do kasy po kilku latach. To jest powód, dla którego hipermarkety nie płacą podatków czasem przez kilka lat. Nie ma tu spisku, nie ma przywilejów i nierówności. Tak ogromne przedsięwzięcie jak hipermarket zwraca się dłużej niż mały sklepik osiedlowy. To dlatego właściciele małych sklepików nie płacą zwykle podatku przez pierwsze parę miesięcy działania, kolosy liczą ten czas w latach. To normalne.
      "...Poza tym hipermarkety niszczą wiele małych sklepów, firm itp. Hipermarket może sobie pozwolić na znaczne obniżenie cen produktów, ponieważ sprzedając ich dużo więcej od zwykłego "spożywczaka" i tak wyjdzie na swoje. Małe sklepy są siłą rzeczy zmuszane do obniżki cen przez co ledwo wiążą koniec z końcem i często bankrutują..."
      Hipermarkety nic nie niszczą. One wykorzystują najzwyklejsze mechanizmy działania rynku. Dają ludziom szansę kupienia pewnych produktów taniej niż w małych sklepikach. Czy są dobre czy złe, czy są lepsze czy gorsze od nich - o tym decyduje klient, który głosuje swoim portfelem. Jeśli ktoś niszczy małe sklepiki to nie hipermarkety, ale ludzie, którzy kupują w kolosach. Bez nich hipermarket nie ma racji bytu.
      "Można więc przyjąć, że hipermarket tworząc, załóżmy sto nowych miejsc pracy, pozbawia tym samym pracy około dwustu osób..."
      Oczywiście. Taki sam był argument angielskich robotników, kiedy dawno temu niszczyli maszyny tkackie, aby nie stracić pracy. Dziś wiemy, że nie zatrzymali oni postępu technicznego, a cały świat wyszedł na rozwoju rynku wprost genialnie, gdyż maszyny użyte do produkcji uczyniły dostępnymi dla zwykłego człowieka tysiące rzeczy, o których wcześniej nie mógł marzyć! W ostatecznym rozrachunku każdy z nas stał się dzięki nim bogatszy!!
      Można oczywiście dać ludziom pracę likwidując supermarkety. Wtedy do sprzedaży dóbr potrzeba będzie więcej ludzi. Ale można też zwiększyć zatrudnienie zakazując ludziom pracować prawą ręką - efekt jest ten sam: do jednakowej pracy należy zatrudnić więcej osób. Ale chyba każdy przyzna, że oba pomysły są równie absurdalne i nieuzasadnione.
      "...Ale uważam, że należy po prostu nie budować ich więcej. Chyba mamy ich już dosyć..."
      Takie stwierdzenie pachnie mi zamiłowaniem do centralnego planowania. Na podstawie jakich przesłanek twierdzi Qbuś, że już wystarczy hipermarketów? Moja wiedza mówi raczej, że rynek sam wyreguluje optymalną liczbę hipermarketów. Dojdzie w pewnej chwili do sytuacji, gdy stawianie nowych będzie ekonomicznie nieuzasadnione. Wtedy powstawać przestaną. Gdy każdy, kto zechce, będzie już mógł bez większych problemów z nich korzystać. Nastały czasy rynku, Qbusiu. Już nie trzeba się politykom martwić gdzie jaką hutę zbodować. Dziś hipermarkety budują zwykli ludzie. Dopóki będzie im się to opłacało - doputy budować będą. Ani chwili dłużej.
Pasibrzuch