W tym texcie chciałbym poruszyć problem poszukiwań chłopaka/dziewczyny. Wiadomo, że każdy człowiek na tym świecie chciałby mieć kogoś bardzo bliskiego... (no może poza masochistycznymi nałogowcami, którzy poza swoim hobby nie widzą jaki świat jest piękny) Bliższego niż rodzina i przyjaciele. I po burzy hormonalnej zaczynają się żmudne poszukiwania. Każdy ma swoje ideały. Wiadomo - dziewczyna chciałaby mieć jakiegoś Brata (wielkiego czy też Pitt'a) czy innego Banderasa. Chłopcy chcieliby Larę czy Pamelkę. Przeprowadziłem wywiad środowiskowy na potrzebę tego arta. Zapytałem kilka osób jaką/iego chcieliby/ałyby mieć dziewczynę/chłopaka. I oto mamy odpowiedzi...
DZIEWCZYNY:
CHŁOPCY:
Takie są oto opinie. Spytacie się teraz skąd ja wziąłem takich jełopów??? To nic trudnego. Zapytajcie się w szkole. I mogę zapewnić, że więcej niż połowa odpowiedzi będzie w tym stylu. I teraz patrzymy na ankietowanych. I co widzimy? Ludzi niezbyt pięknych, zatroskanych... I teraz zastanówmy się - Czy jeśli by po tym świecie stąpała taka dziwczyna/chłopak jak z ich opowiadań, to czy ona by go wzięła? Jasne, że NIE! Taki ktoś miałby kandydatów po uszy i nie zawracałby sobie głowy innymi ludźmi. A więc ludzie, zamiast szukać ludzi swojego pokroju wymyślacie sobie nie wiadomo jakie ideały i szkodzicie tym samym sobie i innym. Sobie, bo nie znajdziecie nigdy tego czego szukacie, a jeśli nawet znajdziecie, to z pewnością wasz ideał was nie zechce. Marnujecie sobie życie... A innym ponieważ stwarzacie wokół siebie hermetyczną powłokę, przez którą nikt nie może się przebić. I nawet jeśli ktoś was by pokochał, to nie dostanie się do was - zatrzyma go powłoka :(((. A teraz coś z innej paki - miłość przez internet. Jeszcze nie dawno podrywałem 'laski' na czatach czy w innych głupich miejscach. Poznawałem dziewczyny z Belgii, z Bieszczad, z Płocka, z Gdańska, czy z miasta koło granicy polsko-niemieckiej [ja jestem z Podlasia - jak nie patrząc polskie antypody]. I dopiero niedawno zobaczyłem, że tuż obok mnie żyje dużo naprawdę fajnych dziewczyn. Przedtem ich nie zauważałem, one nie zauważały mnie... Gdy pogadałem z kilkoma z nich okazały się świetne... O wszystkim można pogadać i to na żywo - tak jest 100 x przyjemniej niż przez kabelek... A teraz mały cytacik: „Stwierdzono naukowo, że w sposób werbalny (słowny) przekazujemy zaledwie 7% informacji, sposobem wokalnym (głosem bez użycia słów) - 38%, a wizualnym (wzrokowym) - 55%.” I co??? Za pomocą komputera przekażesz tylko ok. 10 % tych samych informacji co za pomocą rozmowy na żywo. Twój rozmówca nie będzie widział emocji, które rysują się na twej twarzy... I nie mów mi, że ":)" to uśmiech, ":(" to smutek i etc. Chyba nikt nie może porównać prawdziwego przyjacielskiego uśmiechu do zbitka 0 i 1 jakim jest ":)". A więc ludzie:
Gorąco zachęcał i apelował:
Jakże zakochany
Licki Tung (licki_tung@o2.pl)
PS: Nie podałem kilku opinii, m.im. swojej - nie pasowałyby do imidżu :))) Ale w tutaj mogę zapisać: