Text ten kieruję w szczególności do niejakiego Pasibrzucha, a w dalszej kolejności do ReeVio i Yarpena Zigrina (argumenty), którzy też mogą na jego lekturze skorzystać (argumenty ReeVio były, niestety, w znacznej mierze błędne). Pozostałych zainteresowanych także zapraszam do lektury. Drogi Pasibrzuchu! Twoje arty nastrajają mnie do twojej osoby ambiwalentnie. Z jednej strony zgadzam się z tobą odnośnie takich np. 'substancji trawiastych' (chociaż wolność, niestety, wyraźnie ludziom nie służy - a szkoda); z drugiej jednak twoje poglądy na temat ewolucji (rzeczony art) czy (o zgrozo!) 'świętej' inkwizycji skłaniają mnie do przypuszczenia, że twoje narządy wewn. lepiej przysłużyłyby się jakiejś osobie, której nie stało własnych :->. Tak więc.. zaczynamy! Ewolucja przebiega dzięki: mutacjom, rekombinacjom i doborowi naturalnemu (bądź sztucznemu). 1. Mutacje - zmiany informacji genetycznej (z reguły szkodliwe) wywołane błędami replikacji (istnieją - stwierdzono!), wynikającymi z: a) niedoskonałości samego systemu odczytu/zapisu informacji gen. [widziałeś kiedyś układ doskonały? bo ja nie!] b) czynników zewnętrznych, które to ów układ upośledzają - np. promieniowanie; pewne zw. chem. ; bądź uszkodzeniami DNA, wzg. błędami w naprawie tych uszkodzeń [wszystko j.w.]. 2. Rekombinacje - zmiany kombinacji genów w wyniku rozmn. płciowego [mejoza, crossing-over itp.] (także istnieją!) 3. Dobór (naturalny/sztuczny) - zjawisko opierające się na fakcie, że najwięcej przeżywającego i płodnego potomstwa mają osobniki najlepiej (w danej chwili - środowisko zmiennym jest) przystosowane. Osobniki gorzej przystosowane są stopniowo wypierane przez lepiej przystosowane, które zajmują coraz większą część zasobów środowiska [pożywienie, przestrzeń życiowa, etc.] (w przypadku doboru sztucznego zmiany środowiska/selekcję osobników przeprowadza człowiek; przykładem działania doboru szt. jest Pies domowy - Canis familiaris & jego wszystkie rasy). Ewolucję udało się zasymulować dzięki programowi o wdzięcznej nazwie 'Tierra'* - mimo zastosowania stosunkowo prostych algorytmów (w porównaniu do złożoności symulowanego procesu) udało się uzyskać dużą złożoność form (z 1 przodka), a także cyfrowe odpowiedniki zjawisk takich jak np. pasożytnictwo. Ewolucja jako taka wynika także bezpośrednio z 3 czynników wymienionych w poprzednim akapicie. Uff.. (mam nadzieję, że nikt nie usnął, bo mi niewiele brakowało ;)) Czas na część drugą arta, czyli analizę argumentów ReeVio, twoich tzw. 'kontrargumentów', próbę obalenia tych ostatnich (zadanie trudne i niewdzięczne - ciężko obalić coś co już i tak leży :->) oraz dorzucenie swoich przysłowiowych 'trzech groszy' (wzg. 'czypieńdziesiąt' ;)). Zacznijmy od przystosowań roślin do życia na lądzie. Najpierw wymienię błędy (IMO) popełnione przez ReeVio: Primo - antropomorfizm - ReeVio, unikaj przypisywania roślinom/zwierzętom ludzkich motywów!!! (odnosi się to w szczególności do roślin i zwierząt o słabiej rozwiniętym układzie nerwowym, więc pół (a nawet ćwierć) biedy gdy to np. pies, ale rośliny!?)** Drugie primo, czyli secundo ;) - rośliny nie mogły ulegać w wodzie przekształceniom w celu przeżycia na lądzie ponieważ ewolucja nie jest procesem celowym! [a szkoda] (oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, by rośliny nabyły przypadkowo pewne cechy, które, będąc neutralne w środowisku wodnym, okazały się przydatne na lądzie). Ponieważ nie jestem Pasibrzuchem, nie będę uprawiał lepperiady (dla (t)opornych - krytykowanie czegoś bez podania sensownych kontrargumentów/alternatywnych rozwiązań)*** i napiszę jak to wyglądało moim zdaniem. 1. Część roślin zasiedla wilgotne obszary nadbrzeżne (prawdopodobnie były to organizmy niewielkie, zdolne do życia w zmienionych warunkach)[dlaczego? - a no dlatego, że były w stanie przeżyć i rozmnażać się w nowym środowisku, gdzie przypadkowo się znalazły] 2. Rośliny wykształcają przystosowania umożliwiające im lepsze radzenie sobie na lądzie i kontynuują zdobywanie nowego środowiska. [BTW: informacja dla Yarpena Zigrina - pierwowzór rurek sitowych występuje już u brunatnic, które co do jednej są organizmami wodnymi] Brzmi lepiej mości Pasibrzuchu? Moim zdaniem tak. (sztandarowym przykładem istniejących obecnie roślin z pogranicza środowisk wodnego i lądowego są mszaki, a w szczególności wątrobowce. To na wypadek, gdyby ktoś (np. Pasibrzuch :->) zechciał posądzić mnie (lub kogoś o podobnych poglądach) o brednie)Aparaty szparkowe stały się potrzebne dopiero po wykształceniu kutykuli - pozbawione jej drobne, prymitywne roślinki mogły obyć się bez nich i prowadzić wymianę gazową całą powierzchnią. Aha, tzw. "ukryta siła napędowa"=mutacje (ReeVio ku pamięci!), więc chyba nie Bóg - sorry no bonus! Dalej.. Powstanie życia na ziemi - tu ReeVio niemal nie popełnił(a?) błędów. Niemal, ponieważ w żadnym wypadku zgodzić się nie mogę ze stwierdzeniem, że "ze struktur białkowych mogą spontanicznie powstawać podjednostki DNA" ;) , ponieważ białko składa się z aminokwasów, a DNA (i RNA) z nukleotydów. (sorry ReeVio) Mógłbym jeszcze dodać, że najprawdopodobniej pierwszy powstał RNA (mogący zarówno przenosić informacje, jak i pełnić funkcje enzymatyczne), a póżniej dopiero białka, DNA, otoczki lipidowe i cała reszta. (aby zaś osoby chętnie używające słowa "nieprawdopodobne" uchronić przed zbytnią fatygą, miłosiernie wspomnę, że chociaż samoistne utworzenie cząsteczki RNA tak 'pospinanej' wiązaniami wodorowymi, by mogła się replikować jest b. mało prawdopodobne, to natura miała na to około miliarda lat i całe oceany, gdy w ciągu sekundy w kropelce wody zachodzą miliony reakcji) Zaś temperatura - cóż.. żyjące obecnie archebakterie vel archeany radzą sobie całkiem nieźle w temperaturach bliskich punktu wrzenia wody i żyją często w różnych dziwnych środowiskach [bardzo kwaśnych, zasolonych, etc.] - po prostu niektóre białka wytrzymują jednak takie warunki, a archebakterie wydają się być zbliżone do wczesnych form życia. Ptaki - namacalnym (powiedziałbym nawet, że twardym) dowodem na ich pochodzenie od gadów są skamieliny wszelkiej maści praptaków (archeopteryx i spółka) łączących bardzo wyraźnie cechy gadzie i ptasie. Co do piór - nic od razu - prawdopodobnie najpierw powstały pióra puchowe (izolacja termiczna), potem, w miarę jak struktura piór uporządkowywała się (co było pożądane) powstały pióra okrywowe stanowiące zwartą ochronę dla poprzednich (bardziej uporządkowana struktura=lepsza ochrona), a na koniec służące najpierw wspomaganiu biegu, a potem lataniu lotki i sterówki. Część kolejna, czyli parę pytań do.. Pasibrzucha oczywiście (oj, chyba się nie polubimy.. ;( ) 1. Czemu ludzie i wiele innych gatunków zawdzięczają istnienie tzw. organów szczątkowych? [człowiek - wyrostek robaczkowy, kość ogonowa; walenie, pytony - obręcz miedniczna; Odmieniec jaskiniowy, kret - oczy] 2. Dlaczego w rozwoju wielu organizmów, w rozwoju zarodkowym, pojawiają się cechy i narządy zupełnie im niepotrzebne? [kręgowce lądowe - szczeliny skrzelowe, łuki skrzelowe; kręgowce ogółem - struna grzbietowa; wtórnouste (wszystkie) - kretyński patent z pragębą****] 3. Czy posiadłszy najwyraźniej wiedzę wszelaką wielce (nie)szanowny Pasibrzuch może mnie obsypać dowodami na stworzenie świata przez Boga? (wszelako, dowody te, w przeciwieństwie do dowodów prawdziwości ewolucji, nie muszą być "jasne i oczywiste" - zadowolę się ciemnymi i nieoczywistymi)[tylko proszę - nic z filozofii - - nuży mnie to od chwili gdy zauważyłem, że (prawie?) każdy filozof usiłuje dopasować świat do swojego umysłu, zamiast odwrotnie] 4. Czy ww. osoba (Pasibrzuch) zetknęła się kiedyś z tzw. 'Brzytwą Ockhama'*****? 5. (Ostatnie) Czy rzeczony osobnik stosuje swoją zasadę by pomyśleć zanim napisze się arta? Dziękuję! *) program ów używał ciągów prostych instrukcji 'udających' organizmy, a mających na celu samopowielanie, dzięki wbudowanemu generatorowi liczb losowych 'organizmy' 'mutowały', poza tym konkurowały ze sobą o miejsce w pamięci komputera i czas procesora - czyli zasoby ich środowiska. Po pewnym czasie 'organizmy' uległy zróżnicowaniu - część z nich skróciła swe instrukcje do minimum, część zaczęła posługiwać się instrukcjami sąsiadów (pasożytnictwo), a niektóre zachowawszy tylko fragment własnych instrukcji działały zespołowo. **) Daleki jestem oczywiście od stwierdzenia, jakoby zwierzęta nie odczuwały emocji ani postrzegały świata na swój sposób - sądzę nawet że wiele zwierząt posiada świadomość bardziej rozwiniętą, niż wielu ludzi skłonnych by było przyznać. Świadomość jednak jak to bardzo mądrze zauważył Lem jest "cechą układu, której doświadczamy samemu będąc tym układem", a nauka zajmuje się tym co można zbadać (np. zjawiskami zachodzącymi w mózgu, a nie świadomością jako taką). [BTW: czemu ludzie uważają świadomość za coś co istnieje w pełni, albo wcale? -przecież to głupie!] ***) Stwierdzenie, że coś jest takie, bo tak stworzył je Bóg, jest stwierdzeniem doskonale nic nie wyjaśniającym (mogłoby równie dobrze zostać użyte dla usprawiedliwienia przeciwnego stanu rzeczy), więc nie może być argumentem. ****) U wszystkich wtórnoustych (w tym u człowieka) tzw. pragęba zasklepia się, a na jej miejscu powstaje odbyt (właściwy otwór gębowy powstaje po przeciwnej stronie ciała - reasumując - ludzie to dupki ;)) *****) Stwierdzenie, że nie należy "mnożyć bytów ponad potrzebę", znaczy się najprostsze wyjaśnienie jest z reguły najlepsze. (dlatego właśnie, a nie dzięki ludziom takim jak Pasibrzuch, mogłem napisać ten text na kompie, zamiast tańczyć dookoła ogniska, jak to czynił człowiek pierwotny ;)) Nudził, chamił oraz lamił -Q.B.A. P.S. Odnośnie twoich ekspertów (pisałeś o nich w arcie o nowych krzyżowcach) to polecam artykuł "Probierz bzdur", którego I część znajdziesz w "Świecie Nauki" 1.2002 P.S.2 Zasmucę cię pewnie, ale istnieje dość dokładna definicja fanatyzmu: "fanatyzm - nadmierna żarliwość w wyznawaniu jakichś poglądów, idei, zwłaszcza religijnych, połączona z nietolerancją i ostrym zwalczaniem odmiennych poglądów. " Cytowane za: "Słownik wyrazów obcych" PWN 1997 wydanie nowe P.S.3 Dzięki 'świętej' inkwizycji wielu uczonych musiało musiało rezygnować z głoszenia odkrytych przez siebie prawd, a wielu spłonęło na stosach - czyż to nie piękne? Twój argument, z kolei, o rewolucji francuskiej bardzo mnie ubawił, ale mam jeszcze lepszy :) -gdyby Hitlerowi udało się spalić (wytruć, wystrzelać - wszystko jedno) wszystkich Żydów nie było by walk między Izraelem, a Palestyną - Nie można zła usprawiedliwiać tym, że zwalczyłoby inne zło mój ty wielki chrześcijaninie. P.S.4 Odnośnie eutanazji - jeżeli umiesz pomóc człowiekowi, któremu nowotwór rozpełza się po całym ciele drażniąc wszelkie możliwe zakończenia bólowe, nie zabijając go (na jego wyraźne życzenie zresztą) to ładuj się natychmiast w samolot i lataj po świecie pomagając bliźnim, jeśli zaś tego nie potrafisz to ZAMILKNIJ, ponieważ nie doświadczywszy nigdy takiego bólu nie wiesz czego ty byś chciał na miejscu osoby nim dotkniętej (może właśnie szybkiej i bezbolesnej śmierci?). Pozdrowienia dla wszystkich ze szczególnym uwzględnieniem: Misia Eryka - za dowcipne i PRZEMYŚLANE texty i Radcliffe'a - za xywę - CREATURES 4 C64 rulez 4ever! (sorki jeśli się pomyliłem)