Darwin się w grobie przewraca!


            Spadłem z krzesła kiedy przeczytałem tekst Pasibrzucha pt. "Ewolucjonizm się krzaczy". Jestem pełen podziwu dla autora, ponieważ nigdy w życiu nie czytałem tak zabawnego tekstu! W AM pojawiło się wiele zabawnych tekstów, ale ten bije wszystkie na głowę. Po przeczytaniu tego tekstu byłem strasznie szczęśliwy, że z mojego pokoju do łazienki jest blisko:). Ja rozumiem, że można w wiele rzeczy nie wierzyć, ale żeby teorię ewolucji? Jakie ograniczenia nałożone są na umysł Pasibrzucha, żeby podważać podstawę współczesnej biologii? Dowcip nie z tej ziemi!

Będę odpowiadał na pytania Pasibrzucha w konwencjonalny sposób, więc jak zwykle radzę Wam przeczytać jego tekst, abyście mogli w pełni zrozumieć o co biega!

>>Jak to rozumieć? Nagle wszystkim roślinkom wyrosło oprzyrządowanie do życia na lądzie? Skokowo zamieniły się w roślinki lądowe?

Ani ReeVio, ani ja nie jesteśmy winni temu, że Ty nie rozumiesz teorii ewolucji. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Popracuj troszkę z książką od biologii i się dowiedz, będziesz miał satysfakcję:).

>>Skoro żyły pod wodą to po co im były te systemy? Czyżby rośliny umiały myśleć i rozumowały tak: ty, wodorost, zróbmy sobie aparaty szparkowe do użytku lądowego to wtedy wyjdziemy z tej przeklętej wody?

Patrz! Widocznie były im potrzebne te systemy! Były im potrzebne dlatego, że to nie rośliny wyszły na ląd, ale woda sobie popłynęła w inne miejsce! Przecież rośliny nie są mobilne, bo gdyby kiedykolwiek były, to nie zrezygnowałyby tak łatwo z pary kulasów!
Skorupa ziemska ulega ciągłym zmianom! I ulegał też im w przeszłości. Tu gdzie dziś jest morze kilka tysięcy lat temu była pustynia i odwrotnie! Rośliny miały więc do wybory - zdechnąć, albo się przystosować! Co byś wybrał? Ze zwierzętami jest już troszkę inaczej. Te jak pewnie zauważyłeś, potrafią się przemieszczać. Więc mogły sobie pływać w wodzie ile chciały. Tyle, że te roślinki na powierzchni strasznie się rozrosły i wypełniły całą planetę po brzegi, podczas, gdy pod wodą serwowano ciągle te same wodorosty w małych ilościach i do tego zawsze na mokro:). Jak się te zwierzaki, którym pod wodą brakowało żarcia zorientowały, że na powierzchni jest tego jedzonka dużo więcej to wyszły sobie na ląd! Proste? Bo już łatwiej tego napisać nie dam rady!

>>"...Jednak samo pytanie, po co wyszły na ten ląd, pozostaje bez odpowiedzi. Widać jest jakaś ukryta siła napędowa, która każe jej się zmieniać..." Bóg?

Już na to pytanie odpowiedziałem:). A co do Boga. A co powiesz na to, że ja na przykład w Boga nie wierze? Bo, tak Ci szczerze powiem, nie ma kompletnie żadnych dowodów na to, że Bóg istnieje! I co ty na to?

>>"...Choć niewykluczone jest, że rośliny mogły mieć gorszą sytuację pod wodą, np. mało tlenu. To wyjaśniało by, dlaczego "uciekły" one na powierzchnię..."

Tutaj się troszkę ReeVio pomylił. Głównym składnikiem atmosfery ziemi na początku jej istnienia był CO2. Tlen w czystej postaci nie występował prawie wcale. Co innego pod wodą, gdzie wytworzyły się rośliny, które uwalniały tlen do otoczenia. Poza tym rośliny do istnienia wcale nie potrzebują tlenu, tylko dwutlenku węgla:). Ale to tak na marginesie:)

>>Skoro żyły sobie pod wodą, to widać było im dobrze. A niby skąd mogły wiedzieć, że na lądzie będzie im lepiej? Hej, koleżanki, na lądzie jest więcej tlenu więc zacznijmy milionletni proces przystosowania do warunków lądowych? A może jedna roślinka zmutowała, wyszła (?) na ląd i powiedziała reszcie, że tam jest fajniej? A skoro tak, to dlaczego część została pod wodą?? Niedowiarki???

Nikt nie mówi, że nie było roślinkom pod wodą dobrze! Może było tym roślinkom nawet świetnie! Rośliny, jak już pisałem, na ląd nie wyszły, bo nie miały możliwości. Chciałbym jednak coś dodać i zwrócić Twoją uwagę na pewną sprawę. Zauważ, że świat się kurczy. Na ziemi jest coraz mniej miejsca dla nas wszystkich. W końcu zacznie też brakować jedzenia. Zwierzęta prehistoryczne oprócz małych ilości jedzenia w morzu miały też problem ze znalezieniem wolnej przestrzeni. Historia się powtarza! Te zwierzęta, które wyszły na ląd w poszukiwaniu jedzenia zwolniły tym samy miejsce dla innych zwierząt. Nie było także aż tylu chętnych na jednego glona:). Proste? Już rozumiesz dlaczego jedna zwierzęta wyszły, a drugie nie? Z tego samego powodu w tej chwili badamy Marsa!

>>Uprzejmie proszę o przekazanie mi informacji o tych dowodach, abym mógł te namacalne dowody osobiście namacać:)

A przejdź się do biblioteki! Poszukaj, dowiedz się sam! Nie chce Ci się? To czego dupę trujesz, że nie rozumiesz ewolucji?! Dam Ci wskazówkę: kościec, łuski - pióra, łapy - skrzydła. Szukajcie a znajdziecie!

>>Nie ma żadnych jasnych i oczywistych dowodów

Są dowody! Poszukaj sobie jak chcesz je poznać. Ja ich wypisywać nie będę, bo jest tego strasznie dużo!

>>Zróżnicowanie form życia to efekt geniuszu stwarzającego je Boga. Proste.

Twoja teoria wali się jak stare budownictwo lub jak domki w Czeczenii, gdy zabraknie w niej Boga! A ja w Boga nie wierzę! Bo nie ma dowodów na jego istnienie! Biblia? Cóż to jest za dowód? Ot wielowątkowa książka fantasy z, trzeba przyznać, kilkoma dobrymi życiowymi radami. Jak stare budownictwo!

>>Warunki życia na Ziemi implikują pewne cechy, które muszą występować u wszystkich ziemskich stworzeń. Proste.

Proste! Trzeba przyznać, że proste. Ale, czy to wyklucza ewolucję? Poza tym tu nie chodzi tylko o podobieństwo układu rozrodczego, czy pokarmowego. Ale, co powiesz na podobieństwo DNA w jądrach komórkowych lub w mitochondriach? Też wynika z warunków życia na ziemi? A co powiesz na Australię? Warunki te same jak na reszcie ziemi, a zwierzęta siakieś inne? Już nie jest takie proste?

>>Kopaliny nie dowodzą prawdziwości ewolucji. To, że żyły sobie kiedyś np. dinozaury nie znaczy jeszcze, że Darwin miał rację.

A twoim zdaniem czego? To, że w Afryce znaleziono szczątki praczłowieka sprzed kilku milionów lat, które jakoś strasznie są podobne do kości goryli o niczym przecież nie świadczy, prawda? Przecież stwierdzenie, że mieliśmy wspólnych przodków jest herezją.
To, że puszka mózgowa była mniejsza, że kości były grubsze, masywniejsze, że mamy kości ogonowe - przecież to niczego nie dowodzi! Bóg nas stworzył takimi jakimi jesteśmy! Jasne! A kto stworzył neandertalczyka?

>>Otóż dowody ewolucjonistów nie są dziś wcale mocniejsze od biblijnych wersetów. Dlatego wierzę w to, że życie na Ziemi stworzył Bóg. Tak po prostu.

Jak domki w Czeczenii! Dowody ewolucjonistów są mocniejsze od biblijnych wersetów! Chociaż by te nieszczęsne wykopaliska! Podobieństwa DNA, struktur komórek, tkanek, narządów! To według Ciebie dowodzi tylko istnienia Boga? A co zrobisz jeśli tego Boga naprawdę nie ma?! Rzucisz się z mostu, czy uwierzysz w ewolucje?

Tak sobie pomyślałem, że pokrótce opowiem moim kolegom w klasie Twój tekst, bo czasami nudno na lekcjach:). Dialog z kolegami wyglądał mniej więcej tak:
Ja: Czytałem w AM tekst gościa, który nie wierzy w ewolucję...
Kolega 1: Jak to nie wierzy w ewolucję?
Ja: No nie wierzy! Uważa, że wszystko stworzył Bóg!
Kolega 2: Ha, ha, ha, ha....
Kolega 1: Ha, ha, ha, ha...
I tak przez następne pięć minut. Komu bym tego nie powiedział, reakcja była ta sama! I dodam, że wszyscy oni są wierzący! Nawet mój kolega, który do seminarium chciał iść, wierzy w ewolucję! A tu się znajdzie jakiś Pasibrzuch i w ewolucję nie wierzy. Ha, ha, ha...

Pisał ewolucjonista pełną gębą, Miś

Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)


Słuchałem:
           Cherokee
           Danger On The Track
           On The Loose
           Rock The Right
           The Final Countdown
           Time Has Come
                 Europe
I Queenu:).

PS. Jedna z moich koleżanek powiedziała: "To po co z takimi idiotami dyskutujesz?"
PS.2. Bo mi kultura nakazuję:).
PS.3. Z tego miejsca chciałbym pochwalić JakBym'a za Rybki i Archi...czanin'a za to, że jest wrednym studentem:)

GOD SAVE THE QUEEN!