Ten tekst narodził się pod wpływem chwilowej
refleksji, którą usilnie próbuję schwycić nim mi ucieknie.
Chodzi o jedną prostą rzecz, która mnie osobiście doprowadza do szewskiej
pasji.
Nie wiem jak Ty czytelniku, ale ja czytam wszystkie
teksty w AM – choćby tylko po to by mieć temat do minutowego rozważania
i zauważyłam bardzo ciekawą tendencję panującą wśród autorów
polemik (przy czym nie dotyczy to wszystkich).
Mianowicie w takich właśnie tworach literackich niejednokrotnie człowiek
piszący swoją replikę na jakiś temat używa w arcie sformułowań typu: „Następnym
razem zanim coś napiszesz porządnie się zastanów”. Zdarzali się
też delikwenci ubierający to w porady typu: „Włóż głowę do garnka
z wrzątkiem, jeżeli to Ci nie pomoże, to...” Oczywiście każdego mogą ponieść
emocje gdy przeczyta cudzą opinię, która wydaje mu się głupia czy
bezpodstawna, a teksty zwykle pisze się na gorąco, ale coś takiego jest,
moim zdaniem, wyjątkowym chwytem.
Po pierwsze ten sposób argumentowania, czy
raczej dawania porad drugiej stronie nie prowadzi do niczego poza mało kulturalnym
odniesieniem się do osoby, z którą dyskutujesz. Zaryzykuję stwierdzenie,
że jest to wręcz obraźliwe - wychodzi na to, że drugą osobę traktujemy jak
kompletnego idiotę, który nie dość, że nie ma racji to jeszcze jest
najprawdopodobniej niezdolny do wyciągania własnych wniosków Takie
akcenty na pewno nie spowodują , że druga strona będzie skłonna przyznać
nam rację i moim zdaniem są wyłącznie zgrzytem w dyskusji.
Dyskutuje się przecież po to, żeby przekonać drugą
stronę, albo choć zaprezentować swój pogląd (bo jeżeli chcesz się
tylko wyżyć, to po co to słać do AM?), a można to zrobić w sposób
kulturalny i nie ujmując nic drugiej osobie. Dzięki temu doceniamy przeciwnika
(jakkolwiek dziwaczne by jego argumenty nie były) i odbiorcę – nie dyskwalifikujemy
ich od razu, a tym samym zachowujemy twarz w dyskusji i pokazujemy własną
klasę.
Oczywiście masz prawo powiedzieć, że Ty niczego
nie będziesz robił pod publikę i będziesz się wyrażał jak Ci się podoba, a
odbiorca niech sobie sam teksty pisze, ale powiedz, czy nie jest przyjemniej
wymieniać się opiniami z kimś kto nie powie Ci: „A jak Ci te nazwiska nic
nie mówią, to już nic nie poradzę” lub „jak nie wierzysz to zacznij
czytać podręczniki do historii”. Mnie się na przykład zwyczajnie odechciewa
dyskutować, a choć nie uważam się za pępek świata, to śmiem podejrzewać, że
nie tylko ja mam takie odczucia.
Kończąc chcę tylko zaapelować o więcej tolerancji w
dyskusji – każdy ma czasem „wyjątkowe” poglądy na jakąś sprawę, ale to jeszcze
nie jest powód żeby dawać mu do zrozumienia, między wierszami, że
najprawdopodobniej jest idiotą skoro tak myśli.
Dziękuję za tę chwilę uwagi i wnioski pozostawiam Wam:
Boginka (divinity@go2.pl)