Co by było gdyby...
Sprzedaż, popularność – to pojęcia względne. Dla niektórych sukcesem jest, jeśli
sprzedadzą kilka tysięcy egzemplarzy swojej książki, a dla innych sukces osiąga
pełnię wtedy tylko, gdy ich dzieło sprzedaje się przez wiele lat. I tutaj znowu
słowo „wiele”, może odzwierciedlać dziesiątki, setki, a nawet tysiące lat. Ktoś
zaraz powie, że napisanie czegoś, co będzie się sprzedawało przez tysiące lat
jest rzeczą niemożliwą. Ale czy na pewno tak jest? Pomyślmy, co powinna zawierać
taka książka…
Na początek musi spełniać jeden bardzo ważny warunek – musi być uniwersalna, tak
żeby ktoś za parę tysięcy lat mógł utożsamić swoją sytuację, z tą opisaną w
książce. Tutaj wyłania się kolejny problem, jak napisać coś tak bardzo
uniwersalnego? Rozwiązanie tego problemu jest banalne, wystarczy używać mnóstwo
przenośni i pisać symbolicznie. Alegoria powinna być wyczuwalna na odległość, w
taki sposób, aby każda sytuacja potencjalnego czytelnika mogłaby być utożsamiona
z tą opisaną w naszej książce.
Druga sprawą, na pewno nie mniej istotną (może nawet istotniejszą), jest
przekonanie naszych czytelników, iż to co opisujemy jest prawdą i rzeczywiście
miało miejsce. Ludzie już tacy są, że wolą słuchać, lub czytać o rzeczach, które
są prawdziwe(lub przynajmniej oni tak myślą), za potwierdzenie słuszności tej
tezy, może służyć przykład filmu Blair Witch Project.
Dalej… Jedno z głównych praw biznesu mówi nam, że reklama jest dźwignią handlu,
tak więc trzeba zareklamować nasze dzieło, reklama jednak musi być niebagatelna.
Najlepiej znaleźć świadków, którzy przekonają swoich czytelników, że nasza
książka opisuje rzeczywiste wydarzenia.
No i ostatnią kwestią, jaką należy rozważyć jest tytuł. Tytuł, tak naprawdę jest
jednym z najważniejszych aspektów książki. Musi więc być nie tylko niebagatelny
i odpowiednio stonowany, lecz także, podobnie jak cała książka, uniwersalny. Jak
wiadomo, prawdziwe piękno kryje się w prostocie, tak więc nasz tytuł musi być
prosty i bardzo wymowny, tak jak na przykład „Księga”. Tytuł mówiący wiele, ale
i za razem nic, a przecież o to nam chodziło. Należy dodać jeszcze odrobinę
tajemniczości, to tak dla podtrzymania tematu. Nie ma chyba nic bardziej
tajemniczego jak stary, nieużywany już język. Przeredagujmy, więc nasz tytuł,
niech brzmi… „Biblia”.
Czy to wszystko coś wam mówi? Czy przypadkiem nie spotkaliście się już gdzieś z
takim dziełem, jakiego kompozycję tutaj opisuję? Czy owa „Księga” (Biblia) nie
została już przypadkiem napisana? Powiecie zaraz, że herezje głoszę, przecież
prawdziwa Biblia głosi prawdę. JA WCALE TEMU NIE PRZECZĘ. Nie śmiem podważać
prawdziwości „Ksiąg Natchnionych”, jestem wierzącym katolikiem i sam wierzę, w
to co jest tam napisane. ALE… zastanawiam się tylko czasem… CO BY BYŁO GDYBY… co
by było gdyby się okazało, że prawdziwa Biblia, jest tylko kasowym sukcesem,
dziełem, które sprzedaje się już od 2 tys. Lat? A co więcej dziełem, które
doczekało się swojej drugiej części, która osiągnęła wcale nie mniejszy sukces
od swojej pierwszej części.
Może i to wszystko co napisałem jest bez sensu, ale czasem warto by się
zastanowić, CO BY BYŁO GDYBY…
Seboo