Kiedy się dowiedziałem, że do rostrzygnięcia konkursu na największego wynalazcę-dziwaka na osiedlu zostało dosłownie kilka dni...spanikowałem! Miałem zamiar wźiąść w tym udział a nie miałem pomysłu na to z czym będe startował. Ostatnio Juzef (taki menel co mieszka obok w drewnianej budce z serduszkiem, ciągle chla, załatwia się do zlewu i w ogóle:)) wystawił siebie jako żywy dowód na to, że można mieć 23,8 promila alkoholu we krwi. Nie wygrał:) W każdym razie dostałem olśnienia! Stało się to wtedy gdy jechałem tramwajem i kłóciło się w nim dwóch pijaków. Nie wiem o co poszło ale klnęli nieźle. W końcu jeden wrzasnął: 'Ty cheteroseksualisto!!!' a drugi...obraził się:) Od razu przypomniała mi się pewna jasna osóbka, która to na zimę skacze z okna (spoko, nie jesteś sama. Klasa mojego kumpla, jak byli w LO ofkoz, na wycieczce skakała na śnieg z balkonu bo...'było fajnie':))) i wpadłem na genialny pomysł! Coś dzięki czemu mógłbym wygrać! I nie była to szpachlosprężarka:) Po powrocie do domu zająłem się montowaniem urządzenia. Wziąłem odkurzacz, kobzę, zlewozmywak i wszystko połączyłem kablami od akumulatora a rurę od odkurzacza włożyłem do kibla. Następnie użyłem kota jako izolatora pomiędzy odkurzaczem a zlewozmywakiem i włożyłem mu w ryjek lejek. Teraz potrzebowałem kafara. Do tego doskonale nadawała się lodówka. Przymocowałem ją nad kobzą za pomocą sznurków, na których sąsiadka wieszała pranie. Kiedy wracałem z wysypiska śmieci ze starą skrzynią biegów od syrenki, spotkałem Juzefa. Od razu zapytał się mnie: 'Bźźźźdrrrrddduuuoooeeeee...bleeeee! BURP!' Co znaczyło mniej więcej tyle co: 'Co ty k***a robisz?' Powiedziałem, że mam zamiar wygrać ten przeklęty konkurs, a on na to, że nie ma pomysłu na wynalazek. Powiedziałem mu: 'To otwórz se parasol w dupie!':))) hehehe:))) W każdym razie podłączyłem skrzynie biegów obok liczników przy nocniku i krótkofalówkę przy odkurzaczu. Następnie użyłem (nie powiem gdzie bo odgapicie i będę was po sądach ciągnął:)) termometru, ładowarki do węgla, starego telewizora co służył jako monitor do C64 (to były czasy) i kask ORMO pomiędzy imadło a bimbrownik. Teraz wystarczyło to wszystko podłączyć do prądu i...działało!! Hehehe! ON ŻYJE! ON ŻYJE! Bueheheheehe! Ups...rozmażyłem się:) Nadszedł dzień konkursu. Zlecieli się wszyscy menele i wariaci z nie tylko całego osiedla ale i wioski! Ba! Przyjechali nawet ci z Pućków Górnych (wioska kilometr od mojej:)). Ludziska wymyślali różne rzeczy. Od teorii na temat spuszczania wody w WC do maszyny z napisem 'Wrzuć czypiendziesiąt a powiem ci kim jesteś' BTW: Gościu od tej maszyny uciekł jak mnie zobaczył, nie wiem czemu:)
W końcu nadeszła wielkopomna chwila. Zaczęto od nagród w dziedzinie biologii. 'Nominowani do głównej nagrody zostali: Pan Mietek B. za nawóz do rzeżuchy, pani Anna J. za biologiczny otwieracz do okien i pan Sasza I. za siedmiodupowego żółwia. A zwycięscą zostajeeee...Pan Mietek B.!!!' Brawa na widowni, oklaski itp. Tylko Sasza wrzeszczy, że to wszystko to oszustwo. W końcu prowadzący zaczął krzyczeć: 'A teraz! Moment na który wszyscy czekaliśmy! Świr-wynalazca roku w dziedzinie powariowanej! Przypominam iż nad prawidłowym przebiegiem ceremonii czuwa komisja kontroli gier i wariatów. [Tu wskazał na ludzi w białych fartuchach] Nominowani do nagrody głównej zostali: Panowie Smuggler i Mr. Jedi za pisanie w gazecie o grach, że gry szkodzą. Pan Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanin za maszynę do soku ziemniaczanego oraz pan Juzef za udowodnienie iż można otworzyć parasol w dupie!' What?! '...A nagrodę główną czyli weekendowy pobyt w hotelu robotniczym w Traczkach małych, flaszkę spirytusu i 500PLN otrzymujeeeeee...[cisza] PAN JUZEF!!!!!' Brawa na widowni, oklaski, menele się cieszą (muminki też). Juzef z parasolem wystającym z dupy odbiera główną nagrodę i zaczyna dziękować: 'Dzięki k***a!' Wszyscy klaszczą i w ogóle. A ja znowu nie wygrałem!! Damm it! Teraz rozmumiem Saszę:) Kto by pomyślał, że Juzef RAZ mnie posłucha?
Morał z tekstu: Jak masz jakiś genialny pomysł to zawsze ktoś ma lepszy i mniej skomplikowany.
Morał numer 2: Czasem ten pomysł jest częściowo twój.
Morał numer 3: Można otworzyć parasol w dupie!


ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN

PS. Juzef się pyta jak zamknąć ten parasol. Mam już pomysł jak wygram za kolejne 4 lata:))
PS2. Nawóz do rzeżuchy kosztuje 3,91 i można go kupić na targu. Pan Mietek jest sponsorowany przez Saszę i Miszę. Potrzebujesz ochrony lub nie-Sasza & Misza zawsze cię znajdą!
[to było miejsce na twoją reklamę...było bo Mietek, Sasza i Misza byli pierwsi:P]