I ja wtrącę swoje trzy grosze na temat alkoholu, jako że reprezentuję postawę podobną do kolegi Kamyka z Action Maga 22.
Pomimo mojego sędziwego wieku :-), ja również nigdy nie piłem alkoholu, i nie zamierzam tego zmienić. Nie było to łatwe. Niejednokrotnie byłem namawiany przez środowisko, kolegów którzy mówili –„daj spokój tylko jeden, na spróbowanie’. Kusił mnie czasem ojciec twierdząc że „prawdziwy chłop to pić musi”. Na przekór im wszystkim nigdy nie tknąłem ognistej wody. Nigdy nie piłem, choć moja postawa powodowała u ludzi różne reakcje, od zdziwienia i pogardy, poprzez szyderstwo, aż do odtrącenia.
Tak naprawdę ich opinia o mnie, nic mnie nie obchodziła. Nie przejmowałem się nigdy takimi ludźmi, bo z natury jestem przekornym outsiderem. Niewielu potrafiło zrozumieć prostą zasadą: ”chcesz to pij, nie chcesz to nie pij”. I koniec kropka. Normalna sprawa, ale jak się okazuje nie każdy ją rozumie.
Myślę że sprawa picia alkoholu, lub jego nie picia powinna być indywidualną sprawą każdego człowieka, ale tak niestety nie jest. Na co dzień jesteśmy bombardowani jakimiś naciskami, jeżeli nie pijesz, nie jesteś z nami, nie potrafisz się dobrze bawić.
Totalny absurd, dlatego nie chodzę na żadne imprezy. Tam zawsze króluje alkohol, wszystko się od niego zaczyna, a z reguły źle kończy.
Stronię od takich ludzi, bo nie mam z nimi wspólnego języka. Cóż to za „wspaniała” zabawa, iść na jakąś imprezę, zalać pałę do nieprzytomności, zerżnąć jakąś przygodnie poznaną laskę, a potem w gronie kumpli opowiadać: „... na drugi dzień nie wiedziałem gdzie jestem, rzygałem, ale było spoko, wypiłem z 10 pod rząd i dopiero po 11 mnie zwaliło z nóg, no i do tego jeszcze ta laska, mówię wam, zrobiła mi niezłą laskę...”
Bydło lepiej się zachowuje, więc nie będę nazywał tych debili bydłem, bo obraziłbym te sympatyczne zwierzęta. Nie znoszę takiego zachowania, głupiego, prymitywnego i cholernie egoistycznego.
Nie twierdzę że tak jest wszędzie. Znam oczywiście ludzi, którzy potrafią się bawić przy alkoholu kulturalnie, ale są to nieliczne wyjątki, a jak wiadomo wyjątek potwierdza regułę. W rzeczywistości, po wypiciu kilku głębszych, poziom kultury obniża się, moralne hamulce są znacznie słabsze. Po wypiciu alkoholu, człowiek jest w stanie zrobić rzeczy, których nie uczyniłby będąc trzeźwym.
Podobnie rzecz ma się z przemocą w rodzinie. Ileż to razy, dzień w dzień, w tysiącach, a może w milionach domów w Polsce i na świecie dochodzi do agresji spowodowanej w dużej mierze właśnie z powodu alkoholu.
W zamkniętych czterech ścianach wielu domostw, czai się zło, mające swe źródło w alkoholu. Wiem, bo i ja doświadczyłem tego na własnej skórze.
Poniżenie i ból pozostaną do końca, ukryte ale nie zapomniane.
Cierpienie osób związanych z tymi którzy nadużywają alkoholu, pozostaje w ogromnej większości przypadków nieujawnione, utajone. Cichy płacz dzieci, których „tatuś” lub „ukochana mamusia”, pobije, bo akurat ma na to ochotę, nie zostanie ukojony, a ślad w psychice takich dzieci pozostanie do końca życia.
Głośno się o tym nie mówi, bo alkohol to część życia, dotyczy to w szczególności Polaków. Wesele bez alkoholu ? Kto by coś takiego organizował?
Chrzty, urodziny, wigilie, „osiemnastki”, zdanie matury, pierwsza wypłata w pracy i inne uroczystości bez toastów, bez alkoholu – to niemożliwe.
Zastanawiając się głębiej nad pytaniem, dlaczego tak jest, czy alkohol jest i moim wrogiem, dochodzę do wniosku, że tu nie chodzi o sam alkohol. Jak już mówiłem są ludzie, którzy piją z kulturą, znają umiar, wiedzą kiedy powiedzieć „dość”. Oni potrafią to kontrolować! A ilu takich jest? Odpowiedź – niewielu...
I w tym problem, niby „wszystko dla ludzi”, a więc i alkohol. Jak się okazuje ludzie są zbyt słabi, nie umieją kontrolować się, a po wypiciu jest już tylko gorzej.
Nie ukrywam że w moim przypadku, moim orężem była i jest silna wola. Potrafię powiedzieć „NIE”! Nie jest to trudna sztuka, umieć odmówić. Dotyczy to nie tylko alkoholu, ale i narkotyków lub papierosów.
Niestety za chwilę radości, i szczęścia jaką daje wypicie alkoholu, to błogie uczucie odprężenia i spokoju jest tak pożądane, że ludzie pili, piją i będą pić.
Nie zmienię tego ani ja, ani Kamyk, ani nikt inny. Jednostki różniące się od pozostałych będą osamotnione pośród tłumu i przepadną. Jedyne co mogłem zrobić, to sprawiłem że mój młodszy brat, też nigdy nie sięgnął po alkohol. Nie zmuszałem go, jedyne co zrobiłem, to pokazałem mu to że ja nie piję i powiedziałem mu dlaczego nie piję. Jak widać da się zmieć świat choćby miała to być tylko jego cząstka. Naturalnie nie mam gwarancji że on nie sięgnie kiedyś po alkohol. Ale kto ją ma ? Jak na razie jestem z niego dumny, bo wiem że zanim sięgnie po alkohol pomyśli o konsekwencjach !
Dobra, to tyle na razie.
Ciekawe czy odezwą się głosy z drugiej strony barykady...

leosh@poczta.onet.pl