A jednak ewolucja!
W ostatnim AM niejaki Pasibrzuch zamieścił swoje wątpliwości co do ewolucji. Jako że uważam, że to dzięki ewolucji dzisiejsza przyroda wygląda tak a nie inaczej, postaram się odpowiedzieć na jego pytania. Ponieważ w swoim tekście Pasibrzuch zamieścił liczne fragmenty artykułu ReeVia, a ja również zamierzam posłużyć się cytatami, dla uniknięcia bałaganu zastosuję następujące oznaczenia:
“w cudzysłowie” – ReeVio
### - Pasibrzuch
>>> - ja
"...Widać ptaki są wynikiem jakiejś bardzo skomplikowanej i daleko idącej mutacji lub życie dążyło do opanowania każdego środowiska na Ziemi. Lecz nie można twierdzić, że ptaki nie powstały od gadów, gdyż znaleziono na to namacalne dowody..."
###
Uprzejmie proszę o przekazanie mi informacji o tych dowodach, abym mógł te namacalne dowody osobiście namacać. :)>>>Najbardziej oczywistym i znanym dowodem jest Archeopteryx*
. Jest to stworzenie pośrednie między gadami a ptakami. Na pierwszy rzut oka przypomina ptaka – ma skrzydła, jest pokryty piórami. Nie wygląda wcale na spokrewnionego z wężem, żółwiem czy jaszczurką. Posiada jednak wiele cech gadzich: zęby, długi ogon, czy szpony na skrzydłach. Nie miał też kostnego grzebienia na mostku, stanowiącego u dzisiejszych ptaków miejsce zaczepienia dla mięśni poruszających skrzydłami, co nie pozwało mu na aktywny lot. Świadczy to o następującym przebiegu ewolucji ptaków: najpierw małe, drapieżne dinozaury (takie jak na przykład Compsognathus), polujące na szybkie zwierzęta, dążyły do jak najlżejszej budowy. Oczywiście nie na zasadzie “chodź, podążmy sobie”, tylko osobniki, które miały lekką budowę, były szybsze, zwrotniejsze i miały większe szanse powodzenia w polowaniu. A że dla płci przeciwnej bardziej atrakcyjny był osobnik zdrowy i najedzony niż wychudły i zdychający, te właśnie przekazywały swoje geny, a wraz z nimi cechy budowy, następnym pokoleniom. Szczególnie dinozaurom owadożernym w pogoni za ofiarą przydawała się umiejętność skoku. Posiadanie piór podobnych do lotek dzisiejszych ptaków znacznie te umiejętności zwiększało, a stąd już tylko kawałek do lotu ślizgowego Archeopteryxa. Dalsza ewolucja prowadząca do powstania ptaków polegała już na doskonaleniu zdolności lotu."...podobieństwa form życia (patrząc na budowę wewnętrzną różnych gatunków, można u nich zauważyć wiele cech wspólnych, choćby np. w układzie pokarmowym)..."
###Warunki życia na Ziemi implikują pewne cechy, które muszą występować u wszystkich ziemskich stworzeń. Proste.
>>>W tym punkcie częściowo masz rację. Trudno się nie zgodzić, że warunki panujące na tej planecie wymagają od organizmów pewnych przystosowań. Jednak są podobieństwa nie wywołane istniejącymi warunkami. Na przykład kod genetyczny wszystkich organizmów jest zapisany tak samo: w DNA. Jeśli nie są one w żaden sposób spokr
ewnione i powstały naraz i niezależnie od siebie, dlaczego wszystkie mają geny zapisane za pomocą tych samych związków: adeniny, tyniny, guaniny i cytozyny? Dlaczego wszystkie kręgowce mają dokładnie cztery kończyny?"...oraz dowody kopalne (z nich możemy dowiedzieć się, jak po kolei następowała ewolucja biernego układu ruchu)..."
###Kopaliny nie dowodzą prawdziwości ewolucji. To, że żyły sobie kiedyś np. dinozaury nie znaczy jeszcze, że Darwin miał rację.
>>>Istotnie, samo istnienie dinozaurów nie przes
ądza sprawy. Jeśli już założyć, że Bóg któregoś pięknego dnia uznał za stosowne stworzyć życie na ziemi, dlaczego nie miałby przy okazji stworzyć również dinozaurów? A że nie dożyły do dzisiaj – cóż, ich sprawa. Pretensje kierować na adres meteoryt10km@zatokameksykanska.com**. Cały problem w tym, że jeśli tak było, obok skamieniałych szczątków dinozaurów tudzież innych stworzeń powinniśmy znajdować szkielety żyraf, niedźwiedzi, panter, słoni itp. Dlaczego ich zatem nie znajdujemy? Otóż dlatego, że w ówczesnym ekosystemie zwierzęta te nie istniały."...
[ktośtam - P] nie wierzy w ewolucję i zastanawia się, jak rośliny zdążyły wytworzyć systemy podtrzymujące ich życie na lądzie. Otóż ewolucja przebiegała skokowo i (jak powszechnie wiadomo :) zmianom ulegały całe populacje..."###Jak to rozumieć? Nagle wszystkim roślinkom wyrosło oprzyrządowanie do życia na lądzie? Skokowo zamieniły się w roślinki lądowe?
>>>Tutaj z kolei podstawowy błąd popełnił ReeVio. Ewolucja, w przeciwieństwie do rewolucji, to proces powolny i długotrwały, zachodzący stopniowo, a nie skokowo. Jednak co do wyjścia roślin na ląd, pierwszymi roślinami były jednokomórkowe glony unoszące się w wodzie. Stopniowo rozwinęły się formy wielok
omórkowe i osiadłe. Jeśli osiadłe, to musiały osiadać na czymś. Tym czymś były skały, występujące przecież najczęściej w pobliżu brzegu. Co więcej, im bliżej powierzchni, tym lepiej – więcej jakże potrzebnego do fotosyntezy światła. Przebywanie blisko powierzchni jest jednak ryzykowne – wtedy też były przypływy, i, co gorsza, odpływy. Gdy zdarzył się jakiś większy odpływ, wysuszał i w konsekwencji zabijał większość porastających daną skałę roślinek. Większość – bo niektóre przeżyły. I te właśnie przekażą następnym pokoleniom swoje geny (bo tym martwym będzie nieco trudniej;), wraz z informacją, jak zachować tę odrobinę wilgoci. Do roślin lądowych jest już naprawdę niedaleko – przecież nie zaczęły od kolonizowania Sahary. Mchy są w końcu roślinami lądowymi, a przecież wymagają wilgoci. Tak więc rośliny nie wyszły na ląd skokowo, tylko najpierw “osiedliły się” przy brzegu, później zaczęły porastać miejsca okresowo wysuszane, a później okresowo zalewane. Minęło parę (milionów) lat, i rosną nawet na pustyni."...
Tak więc rośliny nie wyszły najpierw na ląd, a potem "myślały" nad stworzeniem odpowiednich systemów, ale już prawdopodobnie w wodzie ulegały odpowiednim przekształceniom, by móc przeżyć w trudnych warunkach lądowych..."###Skoro żyły pod wodą to po co im były te systemy? Czyżby rośliny umiały myśleć i rozumowały tak: ty, wodorost, zróbmy sobie aparaty szparkowe do użytku lądowego to wtedy wyjdziemy z tej przeklętej wody
?>>>Sądzę, że na pierwsze z tych pytań odpowiedziałem już w poprzednim akapicie. Co zaś do aparatów szparkowych, są to wyspecjalizowane komórki (każdy taki aparat składa się z dwóch), występujące w liściach, zaś pierwsze rośliny lądowe były plechowcami – nie posiadały nawet liści!
"...Jednak samo pytanie, po co wyszły na ten ląd, pozostaje bez odpowiedzi. Widać jest jakaś ukryta siła napędowa, która każe jej się zmieniać..."
>>>Nie sądzę, żeby trzeba tu się było doszukiwać jakiejś tajemniczej siły wypędzającej biedne roślinki na ląd. Wystarczy, że zarodniki jakiejś roślinki dostaną się np. wraz z przypływem trochę dalej na ląd, i tam przeżyją, będą rosnąć i się rozmnażać... i oto mamy kolejny etap ewolucji!!! Bez żadnej fatalnej siły zmuszającej nieszczęsne roślinki do wychodzenia na ląd.
Prof. Ogóra$
Przewodniczący
Związku Demonicznych
Warzyw
*Jeśli koniecznie chcesz go namacać, jest w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Ale pamiętaj
– nie spodziewaj się wtedy pozytywnych reakcji ze strony zwiedzających tudzież ochrony... (jeśli jesteś w miarę inteligentny, nie musisz czytać tego odnośnika) chodzi o to, że głównym podejrzanym o zagładę dinozaurów jest meteoryt o średnicy 10 km, który spadł do Zatoki Meksykańskiej. Adres jest FIKCYJNY!!! W żadnym wypadku nie pisać!!!