O technice nic nie robienia.


Znam wiele osób, które za nic w świecie nie chcą się uczyć. Mają różne powody np. leją na to ciepłym moczem, mają inne rzeczy do robienia lub po prostu mają typowego lenia. Zauważyłem, że mimo iż nic nie robią -nie uważają na lekcjach, nie odrabiają prac domowych, nie uczą się na klasówki... - to nie mają aż takich złych ocen. Jak oni to robią? Tego tak dokładnie nie wiem ale pewne poszlaki doprowadziły mnie do zaskakujących wniosków.

Osobnicy ci mają różnego typu wkręty. Znają większość szkolnych cwaniaków, którzy dysponują a to pytaniami na sprawdzian, a to gotowymi klasówkami i innymi badziewiami. Za drobną opłatą, lub bez, kolesie (ci co się nie uczą itp.) kupują sobie pytanka i dalej droga jest wolna.
Innym przykładem jest jechanie na reputacji rodzeństwa. Jeżeli ktoś z rodziny nieuka chodził do tej samej szkoły i dobrze się uczył to nieuk będzie w 7 niebie. Nauczyciele będą przy pytaniu tego człowieka nawiązywać do jego brata lub siostry, mówić rzeczy typu ,,powiem twojemu bratu/siostrze jak ty się uczysz i zobaczysz jak będzie się śmiała/śmiał" lub po prostu stawiają dobre oceny po znajomości. Sam znam wiele przypadków takiego działania np. pewna dziewczyna z mojej klasy nic nie robi, ba, ona nawet w szkole rzadziej jest niż jej nie ma. Swoim poziomem wiedzy też wiele nie reprezentuje ale ma nienajgorsze oceny (wielu by dało dużo za takie same). Przy odpowiedzi zawsze nauczyciel wspomina jej starszą siostrę, która wygrała jakąś tam olimpiadę czy konkurs. Kończy się na tym, że gdy ta dziewczyna nic nie powie to kosy nie dostanie (odezwało się dobre serce nauczyciela...) a gdy coś przebąknie to już ma 3 zapewnioną. Oczywiście nauczyciel nie mówi głośno co postawił tylko puszcza texty pytu ,,weź się do pracy dziecko" lub ,,będę miał na ciebie oko". Przecież to są kpiny! Kpiny w biały dzień ! (jak mawia mój kumpel Maciek B). Inni charują w domach na te 3 czy 4 a inna osoba przyjdzie coś tam mruknie i ma sprawę z głowy.

Innym przykładem nic nie robienia jest jak ja na to mówię ,,granie na czas". Jest w mojej klasie inna dziewczyna, która wsławiła się pewnym sposobem odpowiedzi. Gdy jakiś nauczyciel weźmie ją do odpowiedzi (obojętnie z czego) to ona prosto z ławki mówi ,,nie jestem przygotowana" i gra skończona. Ja się pytam ile można? Ona robi tak z każdego przedmiotu! Kiedyś jednak zrozumiałem o co jej chodzi. Im częściej mówi, że nic nie umie tym nauczyciel ją mniej pytają bo boją się żeby nie dostała kosy (tak, ona także ma wkręty z rodziną).

Są jeszcze inne przykłady na nic nie robienie. Można tak jak mój qmpel liczyć na fuksa. Nie robi on notatek, rzadko kiedy skrobnie pracę domową i nikt go nie pyta. Jeżeli jednak poświęci się i coś zrobi to zaraz znajdują się chętni aby go pytać.

Wnioski nasuwają się same - w szkole trzeba kombinować. Nie da się grać uczciwe. Sam się o tym przekonałem na własnej skórze i myślę, że nie tylko ja. Do kombinowania zmuszają też sami nauczyciele swoim postępowaniem.

Liczę, że kiedyś to się zmieni i ludzie nie będą uczyć się dla ocen ale dla samego pragnienia wiedzy, którą później wykorzystają w dorosłym życiu.


Kamil