Podkłady:


Jest to dość pracochłonny ale bardzo skuteczny sposób na dostanie 5. Chyba każdy wie z grubsza o co chodzi? Jasiu nie wie ?! No dobra.... Chodzi o to, że piszemy na kilku kartkach to co może być na sprawdzianie. Ważne jest abyśmy pisali tylko najtrudniejsze rzeczy - takowe zawsze na klasówkach występują. Piszemy nie za starannie bo będzie to mocno podejrzane - kilka przekreśleń i krzywych liter bardzo dopomoże naszemu podkładzikowi. Dobra, załóżmy, że już mamy kilka podkładów (nie radzę przesadzać z ich ilością). Bierzemy wszystkie razem i kładziemy do plecaka. Na klasówce, kiedy nasze przewidywania się trafią i będziemy pisać akurat to co mamy na podkładzie mamy do wybory 2 drogi:

a) piszemy bez podkładu (coś tam chyba zapamiętaliśmy, gdy go pisaliśmy, no nie ?
b) liczymy na podkład

Pierwsza opcja jest dla mięczaków. Oczywiście żartuję :) Jest ona dla tych, którzy chociaż trochę myślą i mogą napisać coś z głowy. Nie zawsze jednak wszystko się pamięta no i w końcu po co robiliśmy ten podkład ? :)

Tak więc wybieramy opcję 2. Najpierw musimy odegrać tzw. grę wstępną, tj. bierzemy czystą kartkę i piszemy na niej jakieś głupoty związane choć nieco z tym przedmiotem z czego aktualnie piszemy klasówkę (chodzi o to by nauczycielka nie podejrzewała nas o ściąganie - popatrzy jak piszemy i pomyśli sobie, że wszystko umiemy i da nam spokój). Nie oddamy przecież podkładu na 4 strony kiedy na lekcji siedzieliśmy i nic nie robiliśmy.

Teraz następuje najważniejsza część operacji. Musimy zamienić kartki. Robimy to ok. 10 -5 minut przed końcem klasówki. Trzeba wyczekać jak najlepszą okazję np. nauczycielka się odwróci lub pójdzie w inną część klasy. Pozostaje nam tylko wziąć podkład z plecaka a do plecaka wrzucić kartkę z głupimi głupotami. Na koniec jeszcze dopisujemy na podkładzie kilka zdań, które następnie skreślamy - tak dla niepoznaki. Aha, musimy jeszcze oddać naszą pracę :) no i poczekać z tydzień na piątkę.


Kamil