Korepetycje - czyli jak naczesać kasy.



Nie będę ględził co to są korepetycje bo każdy szanujący się uczeń wie o co biega. W wielkim skrócie - idziemy do pana/pani aby podszkolił nas w jakimś przedmiocie z którym mamy problemy. Tak przynajmniej powinno to wyglądać. W praktyce jest zupełnie inaczej.

Poczynając od 1 klasy szkoły podstawowej aż do chwili obecnej nigdy nie byłem na tzw. korkach. Wszystkiego uczyłem się sam i nie obchodziły mnie jakieś dodatkowe godziny. Koledzy i koleżanki natomiast wręcz chełpili się, że chodzą na korepetycje. O co tu chodzi? próbowałem się domyśleć. Teraz już wiem. W mojej podstawówce działało kilka pań (mówili na nie że są nauczycielkami, ale ja w to wątpię), które udzielały dodatkowych lekcji za drobną opłatą (nie będę wymieniał sum bo prawdziwi uczniowie o pieniądzach nie rozmawiają). Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że owe panie udzielały tych lekcji swoim uczniom! Kiedyś czytałem w jakiejś gazecie, że jest to sprzeczne z etyką nauczycielską i nie wiem nawet czy nielegalne. Pomińmy jednak fakt legalności i wróćmy do owych pań. O ich działalności dowiedziałem się przypadkiem w 8 klasie. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że na ich korepetycje przychodziło wielu znanych mi ludzi a ja o tym nie wiedziałem (wiadomo, każdy siedzi cicho). Najlepsze jednak zostawiłem na koniec - każdy kto przychodził na korki przed klasówką dostawał pytania na ową klasówkę w rezultacie czego miał same 5. Wszyscy byli happy - nauczycielki bo dostawały kasę (i to ciężką), rodzice bo ich pociechy miały dobre oceny i uczniowie bo nie musieli nic robić a na koniec mieli zagwarantowane piąteczki. Do dnia dzisiejszego nikt chyba nie wydał owych pań a ktoś jednak powinien (nie patrzcie tak na mnie - gdybym to zrobił to bym już zdrowy nie chodził).
Po podstawówce poszedłem do liceum i tu także okazało się, że ktoś daje korki. Mimo iż chodzę 3 lata do tej szkoły tak do końca nie wiem czy są nauczyciele dający swoim uczniom dodatkowe lekcje (widocznie dobrze się maskują). Jednak mam kilka podejrzeń, które z dnia na dzień wydają się być prawdziwe.
Korepetycje to świetny interes dla nauczycieli. Mogą dorobić sobie do skromnej pensji a przy okazji zaskarbić uznanie młodzieży. To co teraz napiszę może wydać się nieprawdziwe ale tak było naprawdę. Otóż spotkałem się nawet (wielokrotnie) z przykładem kiedy nauczyciel na swoich lekcjach w szkole niczego nie uczy. Po prostu olewa wszystko i albo całą godzinę pyta albo pozwala uczniom na robienie czegokolwiek. Na sprawdzianach natomiast wymaga wiele. Na dobre oceny piszą oczywiście te osoby, które chodzą na korki bo inne nie mają szans. Nawet kiedy coś napiszą to i tak nie dostaną wyżej niż 3 bo nie biorą dodatkowych lekcji. O tym się nie mówi - to się czuje.
Jest to problem głęboko zakorzeniony. Jest to też pewnego rodzaju błędne koło - uczeń chce dostać 5 ale nie chce mu się uczyć (dodatkowo rodzice wywierają presje), wie, że jego nauczyciel daje korki. Zbiera kasę, idzie do niego otrzymuje pytania i przychylność nauczyciela. Na drugi dzień w szkole dostaje 5. Za jakiś okres czasu sytuacja znowu się powtarza i tak w kółko.
Winę za to ponoszą nie tylko nauczyciele, uczniowie ale także rodzice, którzy nieraz sami namawiają dziecko na korki. Winę ponosi także rząd - niby z czego nauczyciel mają żyć? To wszystko składa się na jedno wielkie g...o jakim są korepetycje. Jak już powiedziałem na wstępie - nigdy na korki nie chodziłem i nie zamierzam chodzić. Jeżeli już będę zmuszony (kiedy naprawdę nie będę umiał jakiegoś zagadnienia) to się skuszę ale na pewno nie pójdę do nauczyciela, który mnie uczy.
Należy jeszcze dodać, że korepetycje nie zawsze są złą rzeczą. Znam wielu ludzi, którzy chodzą na nie tylko po to aby podszkolić się z danego materiału. Wybierają oczywiście nie swoich nauczycieli ale osoby, które zajmują się tym fachowo. Czasami 1 godzina korepetycji może dać więcej niż 5 godzin lekcji w szkole. Szkoda jednak, że edukacja w Polsce tylko w założeniu jest bezpłatna. Ktoś powinien to zmienić i to jak najprędzej.

Tematu nie wyczerpałem. Czekam na wasze reakcje. I jeszcze jedno. Kiedy na przygotowywałeś się do klasówki przez cały tydzień, napisałeś wszystko co było do napisania i myślisz, że dostaniesz 5 a dostałeś np. 3 a twój kumpel, który nic się nie uczy - 5 to zastanów się czy ktoś tu przypadkiem nie daje korepetycji....



Kamil