Język polski: przedmiot o naszym rodzimym języku.
Głównie analizujemy wybrane wierze lub większe utwory
literackie (powieści). W tygodniu zajęć z polka jest najwięcej
- średnio 5-6. Jest to przedmiot obowiązujący na maturze więc
radzę go tak mocno nie olewać.
Matematyka: co ja tu będę was okłamywał -
rozwiązujemy zadania :) Począwszy od prościutkich (2+2) po
skomplikowane nierówności logarytmiczne z x do potęgi 4
wspomaganym przez y i z 6 okresu pierwiastkowego. Mata to także
przedmiot maturalny (przynajmniej dla tych, którzy go wybrali) i
nie powinno się jej traktować tak mocno na luzie.
Historia: nuuuudy..... Jeżeli kogoś interesują
wojny, pokoje i mnóstwo ale to mnóstwo dat to jest w raju.
Uczymy się go albo z konieczności albo z zainteresowania (hi
Dymo z Kazika :)
Plastyka: ogólnie rzecz biorąc - rysujemy,
malujemy, szkicujemy, rzeźbimy, projektujemy i same 5 dostajemy
:)
Geografia: w moim przypadku jest to wielkie
nieporozumienie. Dowiecie się o czym mówię, kiedy będziecie
przerabiać geografię ekonomiczną Polski - np. ile ciągników
przypada na 1 ha, gdzie jest najwięcej krów i ile ton krewetek
Polska eksportowała w 1950 roku. Wypuście mnie !!!
Chemia: niektórzy jej nienawidzą ( joł Jaraz)
a inni wprost przepadają (Maciek B). Na chemii uczymy się o
pierwiastkach, wiązaniach, związkach, reakcjach, innych
zajechanych duperelach, które i tak w przyszłym życiu się nam
nie przydadzą (no chyba, że chcemy zostać Mc Gywerem - chyba
tak to się pisze?)
Fizyka: wg mnie najgorszy przedmiot. Wybaczcie
ale wolę mieć same maty, polaki, chemie i inne badziewia niż
to! Najgorsze, że fiza potrzebna jest na egzaminach wstępnych
na uczelnie wyższe, kiedy chcemy iść na informatykę (żegnaj
PC....:(
Biologia: kiedyś chciałem ją nawet zdawać na
maturze ale się w porę opamiętałem. Ludzie! Wymieńcie mi
wszystkie części ucha, rodzaje hormonów produkowanych przez
podwzgórze i ilość płynu mózgowo - rdzeniowego u człowieka
to pogadamy o bioli :) Przedmiot typowy do wkuwania - siedzimy i
wkuwamy (i tak dzień za dniem...)
Informatyka: najlepszy przedmiot na ziemi!!!
Szkoda, że nauczyciele z tego przedmiotu lekko mówiąc nic nie
wiedzą (ale są wyjątki - Pani Beata Sosnowska). Gdyby tak
zamiast innych lekcji byłyby same infy.....świat byłby wtedy
piękniejszy a oceny niezgorsze.
W-F: drugi po infie przedmiot, którego mało
kto się boi (chyba, że ma wrednego nauczyciela). Jak się
dobrze z belfrem zagada to można robić to co się chce (np. grać
w basket).
Języki obce: to nie ominie nikogo. W dobie
rozrostu Unii Europejskiej i przyłączenia Polski do tejże są
to przedmioty obowiązkowe. Chuchać i dmuchać (no i się uczyć)
Religia: Przedmiot w wielu szkołach nieobowiązkowy
i przeważnie ludzie przychodzą na niego pod ,,namową"
rodziców. Lekcje są luźne, przeważnie śmieszne (sami wiecie
o co mi chodzi) a czasami nawet ciekawe.
Oprócz wymienionych wyżej przedmiotów każda szkoła ma
charakterystyczne dla siebie np. przysposobienie obronne,
ekonomia itp. Niestety ja nie mam takich lekcji więc nic o nich
nie będę mówił.
Ps. Sorry za nawiązania w tekście do kilku osób ale tak wyszło.
Ps2. Infa rulez!
Ps3. Nie chce mi się pobijać rekordu peesów więc kończę.
Kamil