Szkoła óczy ;)

    Wiosna, jak wiodomo pora radosna! Z qumplami gramy w piłke, nic nie chce
się robić, podrywamy dziewczyny (eh, chce sie żyć, jak się widzi wreszcie te
mini spódniczki ;))... Ale niestety! Dalej musimy kuć wiedzę, w
znienawidzonej przez niektórych - budzie (tak, to prawda - szkoła óczy ;).
Kochani nauczyciele wykorzystują ostatnie miesiące swoich podopiecznych w
Alcatras (czyt. szkoła), dobijając nawet najodporniejszych. Jednak
uczniowie, są tylko z pozoru niewinni... W ich szalonych umysłach czają się
przeróżne niebezpieczne plany, zwane przez wtajemniczonych: 'szkolnymi
jajcami'... Tylko nieliczni mają prawo decydować o następnym skoku przeciwko
belfrom - zwią ich Szpanerami. Autentyczny Szpaner, to silna osobowość,
która potrafi zagiąć każdego kilkoma prostymi, ale skutecznymi słowami. Nie
ma na niego mocnych, jest panem klasy, a jego przebojowość sprawia, że łatwo
nawiązuje kontakty i zawiera sojusze. Wielu próbuje go naśladować, ale nic z
tego im nie wychodzi. Szpanerem trzeba się urodzić.
Taki osobnik ciągnie za sobą zwykle małe stadko, młodych i jędrnych sarenek
:), z którymi robi co tylko zechce ;).
Jest taki jeden, w najgorszej klasie o jakiej słyszała moja szkoła w swojej
50-letniej historii (nie przesadzam). Wysoki, przystojny, posiadający silne
cechy charakteru, stał się prawdziwym władcą do którego wielu przystało,
snując czarne plany doprowadzenia administracji Alcatras do szału. Jego
mafia pojawia się i znika, nikt z belfrów nie przypuszcza nawet, że on jest
głównym inspiratorem grupy... nikt, z wyjątkiem Matematyka, który jest
bezwzględny, jeśli chodzi o traktowanie swoich więźniów. Pomimo to, Szpaner
jeszcze nigdy nie wpadł, tak na poważnie, u nauczyciela. Został tylko kilka
razy upomniony, ale nigdy nie udało się mu udowodnić poważniejszj winy. Na
tym polega jego potęga, pozostaje czysty, a innych potrafi wkopać.

Tak, w przybliżeniu, wygląda sytuacja w mojej 'kochanej' szkole :). Nie
byłoby w tym wszystkim nic dziwnego, gdyby nie to, że większość uczniów
prowadzi sobie, dla zabawy, prywatną wojnę z uczycielami. Na szacunek
zasłużyli sobie tylko nieliczni, facet od infy (naprawde się zna na rzeczy)
oraz ksiądz-jajcarz (niestety, zastąpił go nowy; fanatyk-czubek ;(). No cuż,
od ładnych kilku lat szkoła próbuje znaleźć sposób na oswojenie klasy... bez
skutków :). Jest to zlepek najróżniejszych zboczeńców, od maniaków, po
normalnych szaraczków, wiedzących, że nie warto kusić losu i pozostać sobą.
Jest też grupka maniaków-jajcarzy (czyt. Szpanerów), która zajmuje się
psuciem wizerunku szkoły. Chcesz wiedzieć jak wyglądają takie 'niewinne'
żarty? Porównaj ze swoją szkołą, a więc:
1. Wrzucenie grubej petardy do WC (BOOM!:))
2. Zaplucie nauczycielskiego WC (yach! dobrze że tego nie widzieliście)
3. Zapchanie WC starymi trampkami
4. Gnębienie szkolnych zwierzątek
5. Rozbicie pomocy biologicznej (mięczak w słoiku) (wiecie jak to cuchnie?)
P.S. wietrzono klasę przez 2 miesiace ;(
6. Zatkanie kranu balonikiem i odkręcenie tegoż kranu, uciekać!!... BOOM! :)
7. Zatkanie kibelka i puszczenie wody (zalało łazienke ;()

Tego wszystkiego było o wiele więcej, ale teraz nie pamiętam, więc może
innym razem.
Dlaczego to robią? No oczywiście - dla jaj, ale gdyby spytać jaki jest tego
sens to musieliby się natrudzić żeby coś wymyślić. Ja potępiam takie
numerki, nie uczestnicze w żadnych tego typu 'operacjach delta' i, jak na
razie, nie mam żadnych kłopotów. Jaki z tego morał? Ano żadny, napisałem
cosik dla potomnych :). Jesli twoją szkołe spotkala podobna 'katastrofa' :),
to chętnie sobie o ty poczytam.

fenQ(fenq@interia.pl)