*** Czym jest dla mnie moja muzyka? ***


Niewiem jaki walnąć wstęp to od razu przejdę do sedna sprawy. Na łamach KaeMu toczą się walki, kłótnie itp. Normalka, zawsze tak jest gdy jeden zagorzały fan np: metalu próbuje przekonać fana HH do słuchania jego muzy - przy okazji bluzgając jego muzę, a swoją wysuwając na piedestał. Ale spoko, czasami trzeba komuś przemówić do rozsądku, zwłaszcza gdy ktoś obrażą muzę, której nigdy nie słuchał, albo robi to tylko dlatego, że ktoś najechał na jego ulubioną kapelę. Ale i tak nie o tym miałam pisać i dopiero teraz przechodzę do sedna sprawy. Większość z Was, którzy to czytacie nie może żyć bez muzyki. Dla mnie jest ona czymś co nadaje życiu niepowtarzalny smak. A jeszcze jak można samemu ją tworzyć to już jest całkiem dobrze, bo można być nie tylko słuchaczem a także twórcą. Jestem już uzależniona od muzyki i nie mam zamiaru się na to leczyć. No mniejsza o to....Mam swoich ulubionych wykonawców, swoje ulubione kapele, swoje ulubione kawałki, ale...wszystko z umiarem. Niewiem jak ktoś może być na tyle gupi, żeby popełnić samobójstwo tylko dlatego, że jego idol zrobił to samo. Totalny debilizm! Albo zrobić sobie tatuaż tylko dlatego, że jego idol też ma tatuaż....Ile naiwnej młodzieży poszło do piachu wraz ze śmiercią Kurta...A ile fanów zaczęło palić trawę, bo Kurt też palił....Cholera, wnerwiają mnie tacy fani którzy wpadają w pewnego roadzaju fanatyzm dla swojego faworyta. Typowym przykładem mogą być fanki Kurta Cobaina. Ja również lubię Nirvanę i ona zawsze będzie dla mnie kultowa...ale to NIRVANA a nie sam Kurt! Spoko był z niego gość ale miał też swoje odchyły, jak każdy zresztą. Nigdy nie uważałam go za swojego idola, dlatego, że niemam żadnego idola. Mogę kogoś podziwiać, ale to nie znaczy, że musze go zaraz naśladować! Wracając do tych fanek.....jak mnie to może wkur**ać jak idzie taka laska w koszulce z Kurtem, na plecaku Nirvana, wszędzie Nirvana, a w weekend wskakuje w pindolskie ciuchy i na technoparty! Ale przecież to cool jest mieć koszulkę z Nirvaną prawda? No, i jeszcze na plecaku, tak....jeszcze sobie na czole napisać, że jest się wielkim fanem Nirvany... ;))) Ale najlepsze to jest to, że takie typowe dziewczynki niedość że na prawo i na lewo afiszują się fankami Niravny to jeszcze zeszmacają grandż swoim zachowaniem. Takie panieneczki lecą na wszystko co komercyjne, kompletnie nie rozumieją idei jaką niesie ze sobą grunge. Panieneczki - (bardzo trafny cytat z maila Czejena) "które zawsze kiedy go widziały miały kisiel w majtkach i uganiały się za nim...". A już całkowcie wnerwia mnie jak ktoś uznaje sowjego idola z swojego boga. Rany, przecież to jest tak gupie, że już głupsze być nie może. Przytoczę tu kwałek arta niejakiej Ilony z KM nr 17 pt: "GODMENSON" ----- Tak, teraz mogę bez wahania przyznac, ze moim bogiem jest Marilyn Manson. Wlasciwie to nie chodzi mi o sama postac wykreowana przez Briana Warnera, a powalajaca muzyke jaka stworzyl". Jak to czytałam to mnie normalnie zebrało się na dziki śmiech. To już jest beznadziejne, choćby z tego powodu że muzykę to nie tylko Brian stworzył. Niewiem - rzekoma fanko Mensona - czy zauważyłaś jeszcze resztę zespołu. Że ta genialna muzyczka którą słuchasz nie jest tylko zasługą Twojego "boga", ale też bardzo ciężką pracą reszty zepsołu. Ale nie, Ty nie widzisz nic po za osobą i wokalem Mensona (który notabene jest calkiem słuchalny :))))). Jesteś tylko taką fanką powierzchowną, ktora zaślepiła się osobowością Mansona, i swój bunt widzisz w jego zachowaniu i myślę, że chcesz by to Menson buntował się za Ciebie. Albo jeszcze to "(...)nie pozwolcie odejsc muzyce po pierwszym jej przesluchaniu, wsluchajcie sie w slowa, muzyke i moze wtedy zrozumiecie kto jest/byl/bedzie (niepotrzebne skreslic ) Waszym B O G I E M". Kurde, czy ja jestem rzeczywiście fanką Nirvany? I Pearl Jamu i Black Sabath i Dorsów i......? Przecież to moje ulubione kapele, a żaden z liderów nie jest moim bogiem! Chyba jest coś ze mną nie tak.... :)))))))))). A przecież bardzo uważnie wsłuchuje się i w texty i w myzykę......Aaaaaaaaaaaa!!!! Już wiem, dlaczego niemogę znaleźć swojego boga (i którego nigdy nie znajdę w żadnym lideru muzycznym). Ja słysząc jakiś utwór od razu oczyma wyobraźni widzę i perkusistę i basistę i giatrzystę i wokalistę. Nie ograniczam się tylko do lidera grupy, a reszta mnie już nie obchodzi. W muzyce ważna jest przecież MUZYKA!!!!! To droga Ilono jak to z Tobą jest? Słuchasz muzyki czy tylko gupich zasad Mensona? Przyznam że muzykę to on ma nie głupią, choćby "Sweet Dream" (jeden z moich ulubionych coverów i do słuchania i do grania). Ale jego postać....Swoimi szokującymi zachowaniami, które mają przyciągnąć publiczność - staję się śmieszną kukiełką w rękach komercji. A już ten numer z samobójstwem pobił wszystko. Menson, żeby skupić jak najwięcej ludzi i tym samym zbić jak najwięcej kasy - zaplanował na koncercie własne samobójstwo...Chlip, już sama nie wiem płakać czy śmiać się z jego głupoty....Najlepiej to chyba już zakończyć tego arta...


© Villemo <supermag@poczta.fm>