*** Turbo - "Kawaleria Szatana" ***


Utwory:
1. Żołnierz fortuny
2. Dłoń potwora
3. Sztuczne oddychanie
4. Kometa Halleya
5. Kawaleria Szatana cz. 1
6. Wybacz wszystkim wrogom
7. Kawaleria Szatana cz. 2
8. Ostatni grzeszników płacz
9. Bramy Galaktyk

"Kawaleria Szatana" jest trzecim krążkiem tej zasłużonej poznańskiej formacji. Nagrana na przełomie roku 1985 i 1986, w Poznańskim studiu "Giełda". Płyta jest kamieniem milowym w rozwoju polskiego heavy metalu w latach osiemdziesiątych. Pan Marek Krukowski (Metal Hammer) pisze w swojej notce do reedycji albumu m. in.: "...to ten album był lekturą obowiązkową każdego szanującego się metalowca połowy lat osiemdziesiątych....", "...emocje jakie wzbudzali poznaniacy w sercach pokolenia "zbuntowanych", są wciąż żywe i nie pozwalają odstawić ich płyty na półkę...". W nagraniu tej płyty udział wzieli: Grzegorz Kupczyk(wokal), Wojciech Hoffmann(gitara, wokal), Alan Sors(perkusja), Andrzej Łysów(gitara, wokal) oraz Bogusz Rutkiewicz(bas). Album zaczyna od szybkiego opartego na łatwo wpadającym w ucho riffie "żołnierza fortuny". Refren jest śpiewany chórkiem, pod koniec utworu pojawiają się również przyjemne sola. Kolejny kawałek ("dłoń potwora") zaczyna się od miłego intra basu, by nagle zawarczały gitary z wtórującymi im perkusistą robiącym niezłe spustoszenie za bębnami. Ten kawałek pokazuje silną inspiracje kapelami New Wave Of British Heavy Metal. "Sztuczne oddychanie" jest zaś szybkim kawałkiem z dość dobrą solówką po środku. "Kometa Halleya", która jest następnym utworem to z kolej wspaniały bardzo klasyczny utwór trwający 5:25 minuty.
Następny utwór to tytułowa "Kawaleria Szatana (cz. I)". Jedyną rzeczą, która irytuje w tym utworze to beznadziejne pseudo krzyki "spalić, zgnieść". Lepiej by to brzmiało gdyby mordę darł ktoś "śpiewający" tak jak np. Jaro.Slav (Lux Occulta), Peter (Vader) lub Mark Greenway (Napalm Death). Potem słyszymy oparte na masywnym riffie "Wybacz wszystkim wrogom", po tym utworze nikt nie może kojarzyć TURBO z grupką satanistów (choć ma staruszka cały czas nalatuje na tytuł tego krążka). Następnie możemy usłyszeć drugą część "Kawalerii Szatana". Utwór bardzo kojarzy mi się z tym co robili Iron Maiden, na płycie "The numer of the Beast". W "Ostatni grzeszników płacz" opowiada o końcu świata, sposób śpiewu wokalisty oddaje kawałek zwrotki: "ostatnie zgrzytanie zębów", po prostu Kupczyk odwalił kawał dobrej roboty. Na koniec zostaje jeszcze tylko instrumentalne "Bramy Galaktyki", które kończy ten prawie czterdziestominutowy krążek. Utwór trzyma poziom reszty kompozycji, choć TURBO lepiej wybrania się z wokalistą. Płyta jest piękna, ma niezłe teksty, bardzo dobrą muzykę, od której trochę trąci Iron Maiden oraz wydana została w trudnych dla metalu czasach. Wszystkie te czynniki sprawiły, że dla metala w naszym pięknym kraju stała się krążkiem kultowym. Album zasługuje na najwyższe noty, a nieposiadanie go w swojej płytotece to wstyd i hańba.

Moja ocena: 98/100


© FATMAN (np. Iron Maiden - "Public Enema Number One")