Charakterystyka studyjnych płyt Red Hot Chili Peppers

1."Red Hot Chili Peppers"(1984r.)

Pierwszy krążek kapeli - u nas niestety niemal niedostępny, jak i kolejne trzy. Ta płyta to jeszcze straszna surowizna, Hillel Slovak - pierwszy "wiosłowy" zespołu nie mógł wystąpić na debiucie. Zastąpił go Jack Sherman, gitarzysta o sporych możliwościach, jednak chyba nie w pełni je tutaj rozwinął. Najsłabszą stroną albumu jest produkcja. Natomiast najmocniejszą - Flea (Michael Balzary), basista i założyciel grupy. To klanguje, to gra ładną melodię, to znowóż serwuje tłusty bas, a czasami nawet na dęciakach nam solówkę zafunduje. Spośród tych 11 kawałków wyróżnia się GREEN HEAVEN, znakomity awangardowy pomysł gry Shermana znalazł tu ujście, do tego funkująca oczywiście gra sekcji rytmicznej i trochę stłumiony głos Anthony Kiedisa dają niesamowity efekt. Płyta jako całość jest jednak najsłabszym studyjnym materiałem Red Hotów.

OCENA: 5/10

2."Freaky Styley"(1985)

Cóż powrót Slovaka jest tu aż nadto zauważalny. Inny plus tej płyty to nowy producent - George Clinton. Tak, funkowy guru, wielka inspiracja Red hotów. Całość jest niezwykle eklektyczna i szalona. Wybija się gitara Slovaka, wreszcie jest ona obecna. Jest parę sympatycznych, punkowych czadzików: CATHOLIC SCHOOL GIRLS RULE, BATTLE SHIP. Gra Flei na basie robi się coraz bardziej emocjonalna, pozwolił on sobie jednak również na obecność w paru utworach trąbek. Są też dwa covery - kompozycje zespołów The Meters i Sly & Familly Stone.

OCENA: 6+/10

3."The Uplift Mofo Party Plan"(1987)

Druga i zarazem ostatnia płytka Peppersów ze Slovakiem. Po jej nagraniu wspomniany gitarowy z przedawkowania heroiny zmarł. Nowym członkiem grupy jest perkusista Jack Irons (po odejściu z kapeli bębnił później w Pearl Jam i u Macy Gray), który zastąpił Cliffa Martineza. Według mnie album jest lepszy od wcześniejszych i podobnie jak tamte bardzo eklektyczny (może nawet za bardzo). Świadczą o tym już numery do promocji: melodyjny i nieco balladowy BEHIND THE SUN(Slovak sięgnął w nim po tzw. sitar) oraz mocny, niemalże funk-metalowy FIGHT LIKE A BRAVE. Gra Slovaka stała się dojrzalsza, co słychać choćby w hendrixowskim WALKIN ON DOWN THE ROAD. Jest trochę krótkich, naprawdę ostrych i surowych numerów w rodzaju NO CHUMP LOVE SUCKER czy ME & MY FRIENDS. Ze względu na teksty, Kiedis jawi się na tym krążku jako dość perwersyjny poeta. Na uwagę zasługuje przeróbka ballady Boba Dylana - SUBTERRANEAN HOMESICK BLUES w opracowaniu zespołu wściekły rap - funkowy kawałek z atletycznym refrenem.

OCENA: 7/10

4."Mother's Milk"(1989)

I tu mamy duży przełom. Zmarł Slovak, zastąpił go małolat - John Frusciante. Za bębnami Ironsa zmienił Chad Smith. W wyniku tych zmian album jest znacznie spójniejszy i bardziej soczysty niż jego poprzednicy. Trudno wybrać z tej płyty rzeczy niewarte posłuchania. Znów są dwie przeróbki: słynny FIRE Jimiego Hendrixa i rewelacyjny w nowej wersji HIGHER GROUND Stevie'go Wondera. W tym drugim popis swych umiejętności pokazuje nam Chad Smith. John Frusciante gra świetne, cięte riffy, prawie każdy numer ozdabia kapitalnym, odlotowym solem. Mimo to nie w pełni jeszcze rozwinąłskrzydła, co jest "zasługą" durnego producenta. W sumie wspaniała, punkowa płyta. Trudno ją niestety u nas kupić.

OCENA: 8/10

5."BloodSugarSexMagik"(1991)

Tu nie mam co opisywać. Tyle już zostało na temat tego krażka powiedziane i napisane. Może jedno: jeśli nie masz, to kupuj w ciemno. Jedna z najważniejszych płyt ostatnich lat. W każdym utworze niesamowicie dużo się dzieje. Instrumentaliści grają po prostu fenomenalnie. Wokal Kiedisa nareszcie jest tak melodyjny, jaki być powinien. Nowy znakomity producent Rick Rubin. Dodatkowo wartość płyty podnoszą różne instrumentalne i brzmieniowe smaczki, jak np. basowa solówka w NAKED IN THE RAIN czy wykorzystanie jakichś beczek w BREAKING THE GIRL. No i jeszcze największy przebój Redhotów - UNDER THE BRIDGE, każdy kto choć troszkę interesujesię rockiem ostatniej dekady musiał słyszeć ten przecudowny utwór. Po wysłuchaniu całej tej płyty stajesz się bogatszy i szczęśliwszy.

OCENA: 10/10 !

6."One Hot Minute"(1995)

Po nagraniu "BloodSugar...", z zespołem pożegnał się muzyk, który chyba w największym stopniu przyczynił się do sukcesu tamtego arcydzieła - John Frusciante, na jego miejsce przyjęto słynnego gitarzystę z Jane's Addiction - Dave'a Navarro. Wiosłowy, któremu właściwie obce jest funkowe granie, a przy tym muzyk o swym własnym, indywidualnym stylu. Nic dziwnego więc, że One Hot Minute, pod względem brzmieniowym do dziś najbardziej wyróżnia się w dyskografii grupy. Krytycy z brytyjskiego czasopisma "Q" uznali nawet album za największe dokonanie grupy. Mniej wyrazistego, funkowego bujania; więcej mrocznych, psychodelicznych dźwięków. Album ma bardziej sterylną niż surową produkcję(Rick Rubin). Znalazło się tu parę hitów, jak najbardziej funkowy w tym towarzystwie AEROPLANE, WARPED - brzmiący jak numer Jane's Addiction czy prześliczna ballada MY FRIENDS, ale w porównaniu do ogromnego sukcesu "BloodSugar..."(do dziś album sprzedał się w liczbie ok. 8 mln. egzemplarzy), nowy materiał poniósł klęskę. Pod względem artystycznym płyta bardzo udana.

OCENA: 8/10

7."Californication"(1999)

Któż nie zna tego krążka. Californication odniosło sukces porównywalny do zjawiskowego dzieła z 1991 roku (zarówno artystyczny, jak i komercyjny). Znów odszedł gitarzysta(Navarro), na jego miejsce przyjęto znanego już nam Frusciantego, z tego też powodu album uważa się za kontynuację "BloodSugarSexMagik", nie bezpodstawnie. Jest jednak krótsza, spokojniejsza i skromniejsza. W kompozycje nie upakowano tyle dźwięków (aby się przekonać wystarczy posłuchać pięknego, ascetycznego SCAR TISSUE). Album jest bez wątpienia spokojniejszy niż wszystkie poprzednie - niemal same śliczne ballady, bądź melancholijne utwory. Obok "BloodSugar..." to kolejne ponadczasowe dokonanie Red Hot Chili Peppers.

OCENA: 10/10

W tym roku Redhoci wydają nowy, studyjny materiał!

 

Toolowiec85