*** Rhapsody - "Symphony Of Enchanted Lands" ***


Nigdy wcześniej nie słyszałem płyty takiej jak ta! I nie chodzi mi o to, że ogromnie mi się spodobała. Bo tak nie jest. Ale nie spotkałem się jeszcze z takim układem tekstu jak tutaj. Myśle, że nigdy nie sięgnąłbym po ten zespuł gdyby nie Boo Boo - thanx, nie spodobała mi się, ale warto ją posłuchać, bo jest diablo oryginalna.

Dlaczego ta płyta mi się nie podoba? Z dwóch powodów. Pierwszy to muzyka. Nie lubię jak metal łączy się z innymi gatunkami. Dlatego nie przepadam za Limp Bizkit (ale to tylko przykład, Rhapsody z LB nie ma nic wspólnego!) i tego typu zespołami. A Rhapsody łączy metal z ... symfonią. To coś między S&M Metalliki a Apocaliptyką. Ogólnie wygląda to tak, jakby zespół metalowy grał koncert, a w tym samym momencie, obok niego jakaś okiestra grała w filharmonii. No, może są trochę bardziej zgrani :)

Drugi powód to klimat. Wybaczcie, ale ja nie siedzę w tych rycersko-magicznych realiach. Mnie to nie kręci, ale jak ktoś lubi biegać z mieczem i udawać, że jest Robin Hood'em albo księciem Ryszardem to trafił w dyche. Coś idealnego dla fanów RPG, i to głównie tych nie-komputerowych.

Wracając do muzyki, to jest ona, jak już wspomniałem, marna. Nie słychać specjalnie riffów, nie ma solówek, o perkusji chyba zapomnieli. Za to mamy skrzypce, kontrabasy i wiolonczelę ... czasami słychać tylko jakąś przebijającą się niemrawie gitarkę. Wokal przypomina mi trochę R.J. Dio. On zdaje się też siedział przez jakiś czas w tych średniowiecznych otoczkach.

No tak, ale jak by to było wszystko, to po prostu napisał bym, że to kaszana i tyle. Ale tak nie jest. Jako jedyny album, który dotychczas słyszałem, opowiada jedną historię. Nie ma tutaj kilku utworów o podobnej tematyce, po prostu jedna historia opowiedziana przez całą płytę. Przypomina to trochę książkę, podzieloną na rozdziały. I jest niespotykane. Niestety poziom tej opowieści nie jest zbyt wysoki. Ciągle powtarzają się te same słowa i wyrażenia. To psuje trochę całokształt.

Album polecam jedynie sympatykom średniowiecznych historii o bohaterach i magii. Reszta może to potraktować jako ciekawostke. Ale odradzam tym drugim zakup płyty. Za to polecam przeczytanie tej historii, bo choć trochę banalna, jest zrozumiała nawet dla osób o średniozaawansowanym angielskim.


© +iommi+