*** Monster Magnet - "Powertrip" ***
Dziwną grupą jest Monster Magnet. Ich muzyka też jest dziwna. Bo jakby wsłuchać się w nią dokładnie, to jest bardzo prosta. Pozbawiona wszelkich finezyjnych aranżacji. Jednak pozostając w stosunku do niej w pewnym dystansie, nie skupiając się na pojedyńczych dźwiękach, olewając to czego za zawyczaj szukamy w muzyce, skupiając się jedynie na własnych odczuciach, dojdziemy do zaskakujących wniosków.
Po pierwsze - gatunek. Można powiedzieć że jest to mieszanka rocka i metalu doprawiona czymś w stylu Marylina Mansona i oprawiona w deledyski z nadwyraz skąpo ubranymi, zgrabnymi modelkami ... Można też określić to jednym, jakże wymownym wyrażeniem - rock'n'roll !
Bo produkt zpod znaku Monster Magnet to czysty rock-n-roll. Tyle w nim beztroski i pozytywno-naćpanych klimatów, że aż chce się żyć. Nie będą Cię oni zadręczać tekstami o tym jaki to świat jest zły, czy bóg istnieje i co stanie się po śmierci. Dave powie ci po prostu żebyś to pierdolił i wypalił kolejnego skręta ! I to jest właśnie zdrowy, optymistyczny tryb życia.
Zastanawia jedna kompozycja. Tak szczeże to ona bardziej irytuje niż zastanawia. Mowa oczywiście o "Goliat ...". Nie wiem o co w tym chodzi bo mnie goliat kolarzy się z marką taniego [żekłbym nawet _bardzo_ taniego] trunku o znacznej zawartości alkoholu. Domyślam się jednak że polskie wyroby [przynajmniej t e j branży] nie docierają na Zachód i piszący ten utwór nir miał na myśli libacji przy polskim alkoholu...