*** Marilyn Manson - "Mechanical Animals" ***


Data premiery: 14.09.1998
Lista utworów: 01. The Great Big White World; 02. The Dope Show; 03. Mechanical Animals; 04. Rock is Dead; 05. Disassociative; 06. The Speed of Pain; 07. Posthuman; 08. I Want to Disappear; 09. I Don't Like the Drugs (But the Drugs Like Me); 10. New Model No. 15; 11. User Friendly; 12. Fundamentally Loathsome; 13. The Last Day on Earth; 14. Coma White; 15. Hidden Track
Skład zespołu: Marilyn Manson - wokal; Ginger Fish - perkusja; John 5 - gitara; Madonna Wayne Gacy - klawisze; Twiggy Ramirez - bas

Ta płyta wywołała u mnie mieszane uczucia. Po brutalnym, agresywnym, szybkim graniu na doskonałym "Antichrist Superstar" Manson ukazuje się nam w teledysku do "Dope Show" w długich czerwonych bucikach na obcasie, czerwonym kubraczku i, jakby tego było mało, z czerwonymi włosami. Co to ma znaczyć? - wykrzyknęło z pewnością wielu fanów. Po "Tourniquet" czy "Beautiful People" takie coś? Szok. Z nieobliczalnego antychrysta w biedną, ściganą blondyneczkę (w klipie do "I Don't Like the Drugs..."). I do tego ta muzyka... Nie ma tu już industrialu, metalu czy hard-rocka. Teraz glam-rock rządzi. A jedyne co kojarzy mi się z MA to czystość, porządek, sterylna, niczym nie skażona biel - całkowite przeciwieństwo dotychczasowych dokonań MM. Już okładka zapowiada coś innego, niespodziewanego - nagi, biały Manson z piersiami, bez narządów płciowych, z czerwoną czuprynką. Ale, co ciekawe, istnieje alternatywna wersja okładki, i nie chodzi mi tu o obwolutę. Jeśli bowiem wyciągniemy wkładkę z lirykami, to po drugiej stronie zauważymy inny obrazek - drugą naturę Mansona. Tutaj wykonawca podpisany jest jako Omega (and the Mechanical Animals). Jeśli zwróci się uwagę na to, po której stronie wydrukowane są słowa do poszczególnych piosenek (czyli któremu swojemu wcieleniu Manson przyporządkował konkretne utwory), to łatwiej jest zrozumieć treści zawarte w doskonałych jak zawsze lirykach. Jednak nie można zapominać, że pierwotna wersja jest biało-szara, podobnie jak sama płyta (z napisem COMA - śpiączka). I zanim przejdę do muzyki, to trzeba wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy - nieprzypadkowo album wydany został w niebieskim pudełku. Dlaczego więc? We wkładce są podpowiedzi... Na stronie z tekstem do "Coma White" znajduje się rysunek: pudełko od płyty i napis "yellow and blue = green". Wiadomo już o co chodzi? Otóż o to, że w tej właśnie książeczce znajduje się sporo ukrytych treści. Zauważyliście pewnie żółte znaczki na niektórych stronach? Otóż to - nie są to przypadkowe wzorki, tylko litery. Po przyłożeniu pudełka łatwiej je odczytać. Znajdują się tam adresy internetowe, słowa do ukrytego utworu i wiele innych rzeczy - jak to odkryłem to od razu notowania MA skoczyły u mnie wprost niewyobrażalnie. Ja naliczyłem 7 czy 8 takich schowanych "przesłań", ale nie wiem ile ich jest naprawdę. Warto poszukać, jak dla mnie jest to jeden z największych plusów tej płyty - uwielbiam takie zagadki. A co do muzyki - całkowicie odmienna od tego, co znaliśmy wcześniej. Spokojna, właśnie taka "czysta", mało dynamiczna... Jest kilka szybszych piosenek (jak choćby świetne "Rock is Dead" z Matrixa), lecz przeważają smutne, powolne rytmy. Na szczególną uwagę zasługuje "Coma White", IMHO jeden z najlepszych utworów Mansona, ze świetnym teledyskiem (Manson jako J.F.K., zastrzelony podczas jazdy samochodem pośród tłumu). Poza tym warto przesłuchać także "Fundamentally Loathsome" (jaki inny artysta wymyśliłby taki tytuł?), jakby żywcem wyjęty z lat 70-tych. Jednak kilka utworów (większość tych "szybszych", jak chociażby "Posthuman" czy "New Model No. 15") szybko się nudzi, nie porywają słuchacza, w sumie nie wnoszą nic nowego i pomimo szybkiego tempa nie powodują jakichś reakcji, jak choćby przytupywania nogą (głupi przykład, ale akurat nic innego nie przychodzi mi do głowy:)). Ale reszta piosenek nie jest zła, tylko po prostu nie do końca utrafiają w moje gusta muzyczne i gdyby to ktoś inny, a nie Manson, nagrał ten album, to z pewnością bym go nie kupił. Wiem jednak, że wielu ludziom się to podoba, sporo moich znajomych uważa MA za najlepszą płytę Mansona (może dlatego, że ją jako pierwszą usłyszeli?), ale do mnie to jakoś nie trafia, po prostu muzyk pokazał nam się z zupełnie nowej strony, a ja wolę coś innego. Na MA zawarta jest jeszcze jedna dość niezwykłą rzecz. Otóż ten "hidden track" nie zostanie odegrany przez normalne radio, usłyszymy go dopiero po włożeniu płyty do komputera (ileż ja się tego kawałka naszukałem, zanim na to wpadłem...). Trudno to właściwie nazwać piosenką, po prostu Manson coś mówi (a co? - to są właśnie jedne z tych żółtych literek), a podkład stanowi dziwny motyw muzyczny. W tym czasie na ekranie pojawiają się dwa obrazy namalowane przez artystę (moim zdaniem to dziecko w przedszkolu narysowałoby tak samo albo i ładniej:), chociaż nie można odmówić Mansonowi szczerych chęci maksymalnego uatrakcyjnienia albumu). I jeszcze jedno. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że na płycie napisane jest Mar1lyn Man5on, z cyframi 1 i 5 w środku. W ogóle na albumie zawartych jest od groma piętnastek (15 utworów, "15" zaznaczone na linijce przy słowach do "Fundamenally Loathsome", "15" przy "Dope Show"... i wiele innych). Z pewnością coś to oznacza, w Internecie znalazłem, że może to symbolizować Boga, na innej stronce, że Diabła w Tarocie, więc dałem sobie spokój i w końcu sam nie wiem. Tak więc przychodzi czas na ocenę... Osobiście uważam MA za najgorszy album MM (oprócz "Smells Like Children", ale SLC to nie pełnoprawny LP, więc się nie liczy). Jest on po prostu inny niż reszta (i zarazem podobny do wydawnictw tak wielu różnych artystów, że równie dobrze mógłby zostać nagrany przez kogoś innego - tylko te liryki...), więc pewnie dlatego mi się nie podoba. Za to jest upakowany niespodziankami, takimi jak niebieskie pudełko i jego przeznaczenie, hidden track itp., więc chyba zasługuje na porządną siódemkę (głównie właśnie za te "bonusy", bo muzyka taka sobie). Jednak, co by nie mówić, usypia jak mało która ze znanych mi płyt, a to w sumie też jakaś zaleta (jak znalazł na bezsenne noce).

Moja ocena: 7/10


© Procent <procent@go2.pl>