*** ART, w którym Procent ARTykułuje swoje poglądy o Rainmakerze, śmiechu wARTym autorze ARTa o ART rocku, popARTe stosownymi ARTgumentami. ***


Na wstępie napiszę, że czytając to wARTo mieć w zasięgu ręki tekst "Art Rock" z Kącika Muzycznego #17 z AM #23, ponieważ często będę się odnosił do poglądów tam zawARTych. Cytatów też nie zabraknie... Zapraszam wszystkich na Muppet Show: Ja to mam niefART... CDA przestałem kupować na rzecz innych ARTykułów, więc AM ściągam z Netu. Czekam, czekam... Wreszcie jest. Ściągam, czytam... Zawsze był tego wART. Pierwszy ART, na który ARTkurat się natknąłem to ten o ART rocku. I co? I krew mnie zalała, zARTprawdę niezły ARTysta go pisał. Co mi się tam nie podoba? Generalnie mówiąc - wszystko. Ale po kolei: Po pierwsze: Autor pisze, że rzadko czyta KM (ale obiecał poprawę... chyba dam na mszę za Jego nieomylną i pod każdym względem doskonałą duszę) i nie wie o co chodzi ludziom dyskutującym na łamach. Ale, jako człowiek światły i wykształcony, oczywiście się wypowie (rzecz trudna - mówić o niewiadomoczym - acz, jak przyszło nam się przekonać, wykonalna). Jedno wiemy - zdaje On sobie sprawę, że była mowa o tolerancji. Nie słucha muzyki kłócących się ludzi (odniosłem wrażenie, że chciał tu napisać "podludzi", ale był tak łaskawy, że oszczędził nam, maluczkim, tego ciosu). Następnie wspaniałomyślnie prezentuje nam swoje poglądy na temat hip-hopu i metalu... Ale to nic, jak na razie to w sumie nic złego nie zrobił, więc moja zgryźliwość na tym etapie byłaby nie na miejscu ;>. W kolejnym akapicie przypomina sobie i nam, że miał pisać o ART rocku (chociaż wcześniej - poza tytułem - najmniejszej wzmianki o tym nie było). Tutaj przyznać muszę, że po raz pierwszy zetknąłem się z takim gatunkiem jak ART rock (chyba sam się za to rzucę lwom na pożarcie lub pójdę do komory gazowej, co z pewnością uczyniłby ze mną Rainmaker - wnioskuję to ze sposobu, w jaki nasza wielka, wszechwiedząca i w każdym calu doskonała Istota wyraża się o chrześcijaninach i Żydach kilka akapitów dalej). A raczej z takim określeniem, bo o wspomnianych dalej zespołach słyszałem i muzykę ich lubię, szanuję i często słucham (szczególnie "Misplaced Childhood" Marillion). I teraz zaczyna się tzw. "ostra jazda" w wykonaniu Fana ART rocka... Gdybym był osobnikiem płci pięknej tobym chyba nie zdzierżył następującego zdania, cytuję: "dziewczyny nie przykładają takiej wagi do muzyki, co jest błędem". Hmm, wstydźcie się, dziewczyny, On was zganił. Jak możecie być takie... takie... nie-przykładające-wagi-do-muzyki? Wstydźcie się, za karę macie przesłuchać całą dyskografię Pink Floyd, może wtedy uświadomicie sobie, że coś takiego istnieje. I żeby potem nie było gadania (znowu cytuję): "gdzieś to kiedyś słyszałam", macie to pokochać, gdyż taka jest Jego, miłościwie nam panującego Rainmakera, wola. Ale to jeszcze nic... Dalej to już obraża wielu "młodych ludzi dzisiejszych czasów". Jak sam napisał, żyje w małym miasteczku "( 80 tyś)", skąd więc może wiedzieć, co myśli większość młodych ludzi? Czyżby przejaw boskich mocy, coś jakby widzenie opinii ogółu tej nie wartej funta kłaków rasy ludzkiej? Chyba tak... Co mamy dalej? "To że oni [czyli młodzi ludzie, a co za tym idzie - my, bo większość czytelników CDA to właśnie ludzie młodzi - %] słuchają chłamu i tandety jest oczywiście normalne", "ludzie są już tak popier***, że biorą dosłownie wszystko jak leci". No tak, jestem popier*** i biorę wszystko jak leci, bo tak On powiedział. On wie (w końcu jest dentystą:)) wszystko, jakże mogłem o tym zapomnieć? Potwierdza to następna wypowiedź: "Dlaczego tak mało ludzi wsłuchuje się w słowa piosenek?" Ponownie, Autor wie, że mało. Lecz ja na ten przykład wsłuchuję się bardzo, bez dobrych tekstów zespół (poza szczególnymi wyjątkami) nie ma u mnie prawa bytu (m.in. dlatego moją ulubioną grupą jest Marilyn Manson) i znam wiele osób, dla których słowa są niekiedy ważniejsze od samej muzyki. Więc i tu zgodzić się z Nim nie mogę. "brzmienie i melodia to nie wszystko" - powiedz to słuchającym techno, bo tam chyba nic innego nie uświadczysz (sam za techno nie przepadam, ale, chyba w przeciwieństwie do R., jestem świadom istnienia takiego zjawiska). "Szkoda, że ludzie idą na łatwiznę". No tak, teraz to przepadliśmy z kretesem. Nie chce mi się pisać kolejny raz tego samego. "Żal mi ludzi, którzy nigdy nie zaznali tego wspaniałego uczucia słuchając muzyki". Za innych się wypowiadać nie będę, ale ja na przykład doznałem wspaniałego uczucia słychając muzyki (chociaż wątpię czy "tego" uczucia, które Autor miał na myśli, ale jednak wspaniałego) i wcale nie był to art rock. Znowu Rainmaker zdradza swoją słabość: baaaardzo wąskie horyzonty. Z drugiej strony, jak ja, szary, nic nie znaczący człowieczek mogę wymagać od Niego odrobiny tolerancji i przyjęcia do wiadomości faktu, że "o gustach się nie dyskutuje" i każdy może przeżywać co chce przy muzyce, jaka mu się podoba? "Nie wspominam o ludziach, dla których ideałem jest enrike, gdyż są już dla mnie straceni". Bez komentarza, po prostu na miejscu wspomnianych istot nie liczyłbym na wybaczenie. "W czasach komercji, kiedy to jeden zespół wydaje 3 płyty rocznie (...)". Uniżenie upraszam o wskazanie takiego zespołu, ja niestety w swojej ignorancji się z takim nie spotkałem (oczywiście chodzi o LP). "pozostaje mieć tylko nadzieję, zę ludzie oprzytomnieją i przestaną iść na łatwiznę słuchając prostackiej muzyki". Prostacka muzyka dla każdego może znaczyć coś innego, drogi panie R. "Iście" na łatwiznę także, dla mnie osobiście pójściem na łatwiznę jest bezmyślne ruganie wszystkich różniących się poglądami bez podania powodów. "Muzyka rozrywkowa ma zabawiać ludzi, ale czemu sprawia, że przestają myśleć. Zaczynam podejrzewać, że to jakiś żydo - chrześcijański wynalazek." W tym miejscu dziękuję HEXowi, że wstawił swój komentarz. Bo co jak co, ale religia to chyba z muzyką niewiele ma wspólnego (chodzi mi o kapłanów różnych wyznań, bo sama religia oczywiście na muzyków wpływa). A do tego: "żydo-chrześcijański"... Ludzie, większej bzdury to ja chyba w życiu nie słyszałem! Przecież te dwie religie różnią się od siebie podstawowymi dogmatami tak bardzo, że nie potrafię sobie wyobrazić czegokolwiek "żydo-chrześcijańskiego". [HEX2000: A ja tak: Boga. Przecież Jahwe jak i Trójca Święta to ten sam Bóg. Zresztą sam Jezus jako człowiek był przecież Żydem.] Wypowiadać się na temat, na który nie ma się jak widać zielonego pojęcia... Żenujące... "Pozostaje przeżywanie szczęścia w samotności". I niech tak zostanie, siedząc całe życie w domu i słuchając muzyki samotnie przysłużysz się ludzkości. "fani art rocka nie stworzyli jeszcze subkultury w jakiś sposób wyróżniającej się sposobem ubierania czy mówienia" A kto ma, za przeproszeniem, taką subkulturę stworzyć, skoro, jak sam to zauważyłeś w krótkim okresie zniżenia się do ziemskiego poziomu, gatunek ten jest "na wymarciu"? Nie rozumiem więc pretensji... "Dobrze by było gdyby więcej osób wyraziło swoje zdanie o art rocku. Przydałby się inny temat." Tego to już w ogóle nie rozumiem. Jaki inny temat, skoro Autor w swoim apelu sam już go narzuca? Widać nie nadążam za biegiem myśli Rainmakera, jakiż ze mnie tępak... A na koniec genialne stwierdzenie: "Gdyby wszyscy słuchali dobrej muzyki świat byłby lepszy". A co ma piernik do wiatraka? AM to nie szkoła, tu nie trzeba kończyć swoich wypocin jakąś maksymą czy inną mądrą sentencją. I podkreślam wyraz "mądrą". Teraz przypomnę, iż Wielki Rainmaker zdawał sobie sprawę, że tematem ostatnio poruszanym w KM była tolerancja, więc tym bardziej dziwi ostatnie zdanie: "No i należałoby pozabijać tych pokroju britnej.". Strzeżcie się britneje, Karmazynowy Mściwy Rainmaker nadchodzi, wasza plugawa krew spłynie strumieniami po ostrzu jego miecza sprawiedliwości (przeznaczenia?)... Uff, koniec. Zdaję sobie sprawę, że zastosowałem po trochu taktykę Smugglera (BTW: pozdrawiam, i Mr. Jediego też!) czepiając się najdrobniejszych szczegółów, ale po przeczytaniu tego arta... po prostu nie mogłem się powstrzymać. Mam nadzieję, że nie sprowadzi On na mnie za ten tekst dżumy, plagi szarańczy czy innego świństwa, jednak pewnie i tak od dziś będę żył w ciągłym strachu i niepewności jutra. Ale trudno, raz się żyje, nawet jeśli krótko... Na zakończenie mogę napisać tylko jedno: zacytuję Juliusza Słowackiego, który napisał coś, co do mojego aktualnego nastroju pasuje jak ulał: "Smutno mi, Boże...".

P.S. Za każdym razem, kiedy wyrażałem się o Rainmakerze, pisałem wielką literą... Może i była to ironia i sarkazm, lecz jak inaczej można pisać o Nim, który jest przecież wszechwiedzący i doskonały, a do tego tak zdecydowany w swych sądach? Prawdziwie boskie przymioty. Teraz wiem, że Nadczłowiek z filozofii Nietzschego istnieje naprawdę, a do tego w Polsce. Prowadź nas do zwycięstwa! Na początek może zmienimy hymn narodowy na "Another Brick in the Wall"? (wybór piosenki nieprzypadkowy, Rainmaker chyba za bardzo wziął sobie do serca poszczególne słowa z tego utworu).


© Procent <procent@go2.pl>