***HISTORIA BLUŹNIERCZEGO ZESPOŁU MARDUK***
***WWW.NORDICMETAL.PHG.PL***

Oni są true, oni są grim i oni są necro... MARDUK!!! W 1990 roku powstał jeden z lepszych Black Metalowych zespołów ze Szwecji. Ja osobiście zawsze wolałem prawdziwy, norweski black a Szwecja kojażyła mi się z melodyjnym death metalem to Marduk jest jednym z lepszych zespołów grających szwecki black. Ich największym atutem poza wielką szybkością jest melodia, wyszkolenie techniczne muzyków oraz skrajne bluźnierstwo. Reasumując Marduk nie jest tylko true ale także grim i necro. W roku 1990 gitarzysta Morgan Hakansson, zaczyna szukać muzyków, którzy stworzyli by z nim ekstremalnie szybki i bluźnierczy band. Niedługo potem do zespolu dołącza wokalista Andreas Axelsson, basista Rickard Kalm oraz perkusista Joakim Al Grave. W tym składzie w 1991 roku zespół nagrywa demo Fuck Me Jesus. Krytycy oszaleli na punkcie Marduka! Promując swoje demo zespół rejestruje swe pierwsze koncerty, które, jak zapewnia nas oficjalna strona Marduka są legendarne. Wtedy także zostaje nagrana małą płytka Here's No peace, ale z niewyjaśnionych powodów nie zostaje wydana. W nastepnym roku do zespołu dołącza drugi gitarzysta a Rickarda na basie zmienia Bogge Svensson. W tym składzie nagrali swój debiut Dark Endless dla wytwórni No Fashion, który także zyskał uznanie w oczach krytyków, udawadniając im, że ludzie z Marduk są nie tylko true, ale także grim i necro. Marduk promował swą płytkę trasą po Szwecji. Potem band został w jakiś sposób oszukany przez swoją wytwórnię, więc zmuszony ja zmienić, aż w koncu trafił w lepkie łapska gości z Osmose, dla której nagrał wiekszość swych płyt. Pierwszą z nich była średnio przyjęta Those Of The Unlight (chociaż okładka jest kozacka). Na tej płycie na perkusji wymiatał już obecny perkusista Marduk, bardzo szybki Fredrick Andersson, na basie także obecny basista - B.War (cóż za błyskotliwa ksywa); wyglądajacy jak skrzyzowanie czołgu z gorylem a wokalami zajął sie poprzedni perkusista czyli Joakim Al Grave. Jak łatwo zauważyć, chociaż znam takich co dla niech nie jest tak łatwo, Marduk jest teraz kwartetem, a mózgiem zespołu jak zwykle jest Morgan. Po wydaniu tego kultowego (według oficjalnej strony Marduka, każde wydawnictwo tego zespołu jest cult %^*&) wydawnictwa Marduk po raz pierwszy zagrał na festiwalu black metalowym w Norewgii i ruszył w trasę pod szyldem Sons of the nothern darkness (nawiasem mówiąc tak nazywa się najnowasz płyta Immortal) a pod koniec roku wydał następna, kultową (czy wspominałem, ze wszystkie wydawnictwa Marduka są kultowe?) płytę Opus Nocturne, której okladka ociera się o granicę kiczu. Na początku roku 1995 Marduk wyroszył na zimową wojnę, czyli na trasę koncertową pod tym, jakze oryginalnym szyldem. A potem nasz kochany zespół wydał reredycję swego jakże kultowego demo Fuck Me Jesus, które zostało zbojkotowane w 7 krajach z powodu swej ciekawej nazwy, ciekawej okladki i ciekawym tekstom utworów. Jeszcze tylko koncert w Meksyku i nasi milusińcy zaczęli komponować nowy album. Na albumie tym gębę darł najlepszy wokalista Marduka - Legion (od tego czasu sklad Marduka jest już stabilny) a sama płyta nosiła nazwę Heaven Shall Burn... When We Are Gathered i stanowaiła jedno z lepszych wydawnictw zespołu, choć okładka była chyba jeszcze bardziej kiczowata niz Opus Nocturne. Rok 1996 przyniósł nam także płytkę Glorification (coś w stylu Megiddo Satyriconu) oraz intensywną trase po Europie, (tak przynajmniej zapewnia nas oficjalna strona Marduka, na której wszystko jest intensywne, kultowe albo genialne) w towarzystwie między innymi Mayhem. W następnym roku (a mamy już 1997) ukazała się koncertówka zarejestrowana w różnych lokacjach Niemiec, która jest bardzo dobra. W międzyszasie malutka, szwecka wytwórnia Shadow wydaje Here's No Peace (to to demko z 1991) a Marduk komponuje materiał na swą nową płytę. Pyta ta nosi miano Nightwing a jej druga częśc opowiada historię Władka Tepesa. Jak zwykle płyta ma świetne recenzje a fani uznają ją za... kultową, a jakze! W tym roku zespół grał jeszcze na dwóch festiwalach aż w końcu zaszyli się w studio (Abbys oczywiście) by nagrać swój nowy materiał. Rok 1999 przyniósł nam Panzer Division Marduk! Bójcię się przeciwnicy Marduka! Płyta z miejscem została okrzyknieta kultową (jak zwykle) a sama muzyka była lekko mówiąc szybka. By ją wypromować zespoł zagrał na Dynamo Festival. Pod koniec roku ukazała się mała epka Obedience zapowiadająca nowy album Marduka (bo kogoz by innego?). W 2000 roku Marduk grał koncerty i grał i nie chciał przestać. Grał w meksyku i grał na Wacken i grał na kilku innych festiwalach a by uczcić swą 10 rocznicę zagrał nawet w swym rodzinnym mieście. Zwieńczeniem tego roku była koncertowa płyta Infernal Eternal. Niestety była mała sprzeczka z Osmose, gdyż tamci podobno nie zapłacili Szwedom za koncerty. Przez to Marduk zakotwiczył w wytwórni... Morgana gdzie nagrał swój nowy album zatytułowany La Grande Danse Macabre, który ukazał sięw roku 2001. Band promował tę płytę bardzo wieloma koncertami w Europie oraz w Ameryce gdzie zagrali z jednym z najberdziej gównianych (a w dodatku ani true, ani grim, ani necro) bandów na ziemi z pozerskim zespołem Glenna Bentona - Deicide. Po tych wszystkich koncertach w elitarnym towarzystwie zespoł przyszykował prezent fanom czyli wielki Box. Co w nim jest? Nie mam pojęcia. Ogólnie mówiąc Marduk jest dobrym zespołem, ale jakimś wielkim fanem to ja nie jestem... Pomogłem se troche historią z oficjalnej strony Marduk (tej co w niej wszystko jest true, wszystko jest grim i wszystko jest necro), ale niewprawne oko z pewnością tego nie zauważy.
KSIĄŻE PALOWNIK
Nordic Metal True, Grim & Necro Black Metal Page
16.02.02