*** Spraw kilka na temat arta "W obronie techno" ***


HELLO EVERYBODY

Cze jestem Proxy i również słucham techno (choć nie lubię tego słowa), jeśli oczywiście można zaliczyć do tego nurtu gatunki, które ja słucham. Mianowicie jestem maniakiem drum'n'bass i jungle. Dawniej słuchałem hardcore i old skool (stare dzieje) jednak te dwa odłamy to już przeszłość dawnej sceny rave, chociaż miały ogromny wpływ na te, jakże połamane i zakręcone style należące, poniekąd do ogólnie pojętego techno.

Nie zgadzam się z Sankiem w wielu aspektach jego polemiki oraz równocześnie riposty na tekst "Sex, drugs and umpa-umpa". Szczególnie nie podobało mi się, jakie przytoczył przykłady,

STARY!!!!!!!! Czego ty słuchasz?!!!!!!!! Nie wypominam ci twego gustu, bo przecież każdy ma inny, ale nie przyrównuj takich rupieci do szanującej się muzyki elektronicznej. Safri duo to przecież komercha na maxa. Nie wiem czy jesteś aż tak ślepy, głuchy, a może głupi (sorry, poniosło mnie), żeby nie zauważyć, że oni grają z playbacku. Przecież ci panowie należący do wyżej wymienionego duetu robią tylko wielkie szoł i czarują słuchaczy jak tylko się da. Tak naprawdę ich gra to tylko wyuczone ruchy oraz ogromny arsenał bębnów, tylko po to, aby sprawić jak największe wrażenie. Nagrywają gotowy beat w studiu, dodają jakieś prymitywne rzężenie (nie wiem jak to się pisze:) na syntezatorze i kolejny hicior jest gotowy. Gdyby przyszło im zagrać na tych swoich bębnach jakiś połamany, drumowy beat, od którego miękną nawet najwięksi "maniacy" techno, to nawet gdyby umieli grać to zajęłoby im to z milion lat. To samo dotyczy się DJ Balloon. Jak koleś mógł zmiksować stary grungowy kawałek na taką chałę, przecież to w ogóle do siebie nie pasuje, a później się dziwisz, że metale najeżdżają na twą muzę. Trzeba mieć troszkę trzeźwiejsze spojrzenie oraz umiejętność samokrytyki, bo chyba mi nie powiesz, że aż tak jara cię jak wyskakuje jakiś spasiony burak, obok niego tępe, tańczące foki w spódniczkach, krótszych niż mój pasek;), do tego jak zwykle rzęchy przygrywające pomiędzy wstawkami z riffem gitary i on uważa się za wielkiego dj (nie DeeJaya- dojdę do tego później). Słyszałem jak ten kawałek zmiksował jeden junglowy dj. Wtedy dopiero nabrał on odpowiedni klimat oraz mroczną głębię. Chciałbym przytoczyć jeszcze ekipę, zespół, skład, dj' s [?] (nie wiem jak ich nazwać, bo żadne z tych określeń mi tu nie pasuje), a mianowicie Ravers on dope oraz ich utwór "Hardcore vibes". Wiem, że nie wspominałeś o nich, ale sądząc po twoich upodobaniach muzycznych, na pewno przypadli ci do gustu;).Rozumiem, że każdy chce tworzyć jakiś remix znanego utworu i jest to obecnie bardzo popularne, ale ludziska!!!!!!! Jakiś szacunek!!!. Przecież to, co oni zrobili z tym kawałkiem przechodzi wszelkie granice dobrego smaku. Gdy zobaczyłem jak jakiś dwóch przystojniaków stojących za djką, zapewne absolutnie nie znających na rzeczy (podstawili ich tylko żeby ładnie wyglądali na teledysku), ten wybieg i pokaz mody, to myślałem, że spadnę z krzesła. Jak można stworzyć tak prymitywny teledysk i do tego uświadamiać ludziom, że ten undergroundowy kawałek stworzyli oni i teledysk pasuje idealnie do klimatu utworu (słyszałem to w jednym z wywiadów)- TOTAL BULLSHIT!!!!!!!!!!!!! To, że "dope" to rozumiem, ale gdzie tu "ravers":)))))).Przecież tak genialny sqad jak Prodigy również grał kiedyś rave (tak a propos to Prodigy również było zainspirowane drum'n'bassem i jungle, co widać w ich późniejszych płytach) i pomiędzy nimi a Prodigy jest ogromna przepaść, tyle że ci pierwsi są na dnie. Kolejnym przykładem jest tutaj Scooter. Rozumiem, że old schoolowe wytwórnie muzyczne już nie istnieją, ale to nie powód żeby namiętnie ściągać z nich co popadnie. Kiedyś Scootera ceniłem za to, że robili świetny digital hardcore (dawne czasy). Jednak nie mogę znieść tego, że kolesie, którzy wydawali płyty, na których było napisane: "Kontaktu z muzyką nie powinny mieć osoby nadwrażliwe, w stanie pozawałowym- może wywołać ataki schizofremi oraz padaczki", mogą wydawać taką chałturę i kserówę. Dla mnie czasy tej muzyki już minęły i choć dźwięki te są nieco już prymitywne i wywołują uśmiech na twarzy, to czasami zakręci się łezka w oku. Teraz możecie sobie wyobrazić jak śmieszna jest scena Euro-techno (to co widzisz na vivie czy emtivi), gdzie na topie obecnie są style grane 10 lat temu, wtedy w podziemnym jeszcze techno (chociaż i tak w wielu rzeczach kryje się do tamtej muzy).

Wspominałeś coś także o Transie. Nie wiem jak ty sobie wyobrażasz ten odłam techno, ale ja już chyba wiem:))) Już raz to widziałem m na vivie- pojawia się napis "Trans Allstar" i wychodzą same "największe gwiazdy" typu Westbam, ATB itp... Na scenie stoją już rozłożone KORGI (to taki instrument klawiszowy, który można zobaczyć co tydzień w każdą niedziele rano na Polsacie;)))))))), stało ich tam bodajże osiem. I jakimś cudem zaczęli grać idealnie równo (w sumie to nie powinno dziwić, bo takie "melodyjki" to nawet każdy dresiarz ma na komórce:) i skakali przy tym jakby myśleli, że im mocniej się naciska na klawisze, tym ludzie lepiej się bawią. Osobiście nie słucham Transu, ale mi kojarzy się to z Psychodelic trans, gdzie ludzie organizują nielegalne imprezy na całkowitym odludziu oraz na łonie natury. Przyjeżdżają tam wszyscy: biznesmeni, robotnicy, studenci, nieważne kim jesteś w normalnym życiu tam każdy jest traktowany równo, jedynie dj pełni role szamana dającego ukojenie spragnionemu ludowi. Przyjeżdżają tam dziwacznie poubierani (nie kojarzyć z Love Parade - suxxx), aby zapomnieć o codziennych stresach i troskach, dając się ponieść muzycznemu transowi. Jednoczą się duchem z naturą, a ich przesłanie można porównać do postulatów hippisowskich z lat 60 (to taki elektroniczny Woodstock). Mają w tym pomóc różnorakie, legalne i nielegalne używki (nie jest to regułą oczywiście). Ten trans a ten, który ja przedstawiłem mają tylko wspólne nazwy i nic więcej!

Muzyka ta naprawdę nie musi kojarzyć się z bezmyślnym łomotem, wydobywającym się z pierdzących kolumn, jadącego 120 km/h malucha ze spojlerami większymi niż bolid formuły 1:)))).Mieszkam w małym miasteczku w województwie łódzkim (Łódź to polska stolica mej muzy) i tak rozwiniętego światka muzyki undergroundowej to ja jeszcze nie widziałem. Mamy tu dwie ekipy hip hopowe (całkiem, całkiem), jest dużo kapel metelowych oraz reagga na naprawdę zajebistym poziomie, no i oczywiście mój skład, czyli Dark Side Crew (trzech dj i jeden mc).Co was może zdziwić wszyscy żyją tu w jak najlepszej zgodzie, mało tego wspólnie koncertujemy i imprezujemy, ba nagrywamy wspólnie!!! Pewnie pomyślicie sobie: "co temu kolesiowi się przyśniło dzisiaj w nocy", ale to najszczersza prawda. Mamy przecież ekipę hard core punk (coś w stylu RATMu) oraz acid jazz, który bez rymów wygląda jak kobieta bez swych atrybutów:)))(to coś dla tych, którzy nieustannie podtrzymują ogień w sporze hhpowcy vs metale).Jest też ekipa grającą hard psychotronik metal (wiele osób już wysiadło, gdy oni wkroczyli na scenę). Wszystko to w mieście gdzie 99% wiary kombinuje jak tu wyciułać kasę od starych, by móc zabawić się co sobotę na wichurze w pobliskich wioskach:))). A ta przyjaźń nawiązała się dzięki powstaniu nowego klubu w moim mieście (nie będę mówił nazwy, żeby nie robić reklamy;), gdzie wytworzył się kolektyw oraz bardzo miła atmosfera. Napisałem o tym przy okazji i jeśli ktoś chciałby wiedzieć coś więcej o tym na pewno mu odpiszę.

Chciałem zwrócić jeszcze uwagę na jedną rzecz, którą napisał w swym arcie Sanko. Napisałeś, że "techno kreuje jaskrawe otoczenie, grę kolorów, które wywołują radość i dają szczęście. To że przekazuje radość i szczęście zgodzę się, ale do mnie te uczucia nie przychodzą w takiej otoczce kolorów, jaką przedstawiłeś. Dla mnie ta muzyka to ciemne kolory mroczne otchłanie z wykręconymi dźwiękami. Oczywiście są lżejsze odmiany i bardzo powiązane z hip hopem oraz reagge (dla tego często na imprezach występuje mc, który nie tylko że zachęca ludzi do wspólnej zabawy, ale także przyspiesza muzykę, potęguje klimat oraz jest jakoby łącznikiem ludzi z muzą- stąd też moja ksywka:). Nie znaczy to, że odbiera je się w jaskrawych kolorach, mają tylko więcej poweru i pozytywnych wibracji. Jungle i drum'n'bass to nie jakiś tam Housik dla grzecznych chłopców, męczony synkopową czkawką. To miażdżący, ospały i przeciągły bas, niesamowite połamany beat świdrujący skronie mniej odpornych słuchaczy oraz seria niesamowitych dźwięków. Jest to najtrudniejsza muzyka do mixowania przez dj' i każdy ci to powie, kto się na tym zna. Jako przykład mogę podać jednego ze najznakomitszych przedstawicieli tego gatunku- Goldiego, który potrzebując sampli do swojego nowego utworu stanął w centrum Tokio z dyktafonem w ręku! To daję tylko garstkę wyobrażeń, jaka ta muzyka jest złożona i to na pewno nie jest fabryka hitów w stylu ATB, gdzie wystarczy zagrać jakiś prosty beat na syntezatorze i gotowe, tu produkcja jednego utworu sprowadza się nawet do kilku lat!!! Twój problem polega również na tym, że sięgasz tylko po to, co jest łatwo dostępne i nie próbujesz zgłębiać tej drugiej i jakże ciekawszej strony tego nurtu. W Londynie światowej stolicy jungle i drum'n'bass grane są tylko w undergroundowych i nielegalnych, jamajskich stacjach radiowych, ale wiele osób nie zapomniało o tych stylach i nadal są wielbione. Bezduszna, niemiecka machina do robienia pieniędzy nadal będzie wypuszczać na rynek kicz i utwierdzać w przekonaniu ludzi takich jak ty, że to najlepsze, co można spotkać w muzyce elektronicznej.

Teraz to już naprawdę ostatnia sprawa:)Jak już wspomniałem nie rozumiem, dlaczego zwykłe dj u ciebie jest Deejay' em. Przecież tak nazywał się gosiciu (albo gościówa- sorry nie pamiętam), który grał podobnie jak wyżej opisane przeze mnie zespoły. Nie ma prawa używać tej ksywki, bo robi to tylko pod publiczkę i dla popularności (choć jest to tylko literówka). Dziwi mnie bardzo używanie jej przez ciebie do ogólnie pojętego slangu (dj to dj i basta a nie jakiś tam Deejay). Nie mogę też zrozumieć, że podałeś jako by dj mógł grać z kompaktów. Człowieku!!!! W mojej szkole też są tacy, co grają w radiu węźle (grają tą samą muzę, co ty słuchasz tak a propos) z kompaktów. Nie widzę w tym nic głupiego, bo nie każdy może pozwolić sobie na profesjonalny sprzęt, ale oni mi jeszcze bezczelnie wmawiają, jacy to oni są dobrzy i na jakiej wichurze oni nie grali. Przecież włączyć kompakt potrafi 5- letnie dziecko, a trudne techniki dj'skie szlifuje się przez lata. Dj bez czarnych krążków, mixera, gramofonów i choć by podstawowych umiejętności nie ma prawa używać przedrostka DJ przed swoją ksywką. Gdy miksuje z kompaktów to tak jakby jadł loda przez papierek lub macał panienkę przez szybę:))))))))). Każdy szanujący się dj ci to powie, nieważne czy gra techno, czy może hiphop.

Dopiero co się rozpisałem a tu już trzeba kończyć:P W tym arcie, a jednocześnie ripsocie na text Sankiego chciałem przełamać stereotyp, jaki panuje, że każdą elektroniczną muzę wrzuca się do jednego worka z napisem "komercja". Techno to nie tylko jakieś tam umpa-umpa, ani drugs (no może ganja, ale tego do dragów nie zaliczam). Być może wielu bierze, ale to tylko tacy, którzy bez tego nie potrafią się bawić i zresztą ten problem nie występuje tylko przy tej subkulturze. A sex??? Przecież sex jest wszędzie:))))))).

P.S. Wiem, że większość ludzi piszących do kącika "Muzyka" słucha rocka, metalu no i tak ostatnio poniewieranego hip hopu. Bynajmniej mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, ale jeśli ktoś chciałby poszerzyć swe horyzonty muzyczne (nie tylko w tej muzyce) niech skrobnie coś na adres: proxymc@wp.pl a na pewno dowie się czegoś ciekawego!!!!!!!!!!


© MC PROXY