*** Lekcje religii - pranie mózgu? ***
To, czego uczą nas na lekcjach religii jest beznadziejne. Przerabiamy durne tematy, o muzyce jaką powinniśmy słuchać. Może do niektórych to przemówiło - do mnie nie. Jak można łączyć słuchanie ostrej muzyki z dyskotekami? W temacie roztrząsany jest temat satanistycznych zespołów, a tu nagle ksiądz wyskakuje, że świetlne błyski prowadzą do zaburzenia świadomości. Ludzie! Jak już się robi rockotekę lub imprezę, na której puszczają satanistyczne kawałki to nie ma cudu, żeby były jakieś błyskające światła. Co innego zabawa techno. Tam dopiero występuje zagrożenie utraty świadomości. Kiedyś oglądałam dokument dotyczący właśnie muzyki techno. Ludzie przybywający na tego rodzaju imprezy są jak w transie. Czy taniec przez całą noc w jednym tępie lub cały czas dudniące basy są zdrowe. Normalny człowiek nie wytrzymałby trzech godzin bez środków wspomagających.
Najbardziej poruszyło, a zarazem dobiło mnie zadanie domowe z katechizmu. Polecenie brzmiało ono mniej więcej tak: przeprowadź wywiad z osobą dorosłą, pytając jakiego rodzaju muzyki młodzieżowej nie lubią słuchać i dlaczego. Spytałam się więc rodziców, a oni odrzekli mi - disco polo(bez obrazy dla [zażyłych] fanów). Powody ... ponieważ demoralizuje ludzi.
Czy ten katechizm ma na celu uświadomić młodzieży, że muzyka, w której słychać ostrą gitarę jest zła/satanistyczna?
Ksiądz, który prowadził z nami tą lekcję, na samym wstępie włączył nam piosenkę zespołu 2TM 2,3 (jest to zespół chrześcijański, tylko, że z mocniejszym brzmieniem), a później Mozarta. To pierwsze określił jako łomot, no to czego on kurwa chce. Nie dość, że chrześcijańskie...
P.S. Dorzucę jeszcze, że połowa klasy jest oburzona tym, że broniłam Marilyna Mansona.