Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... Tfu, to nie ta bajka! :) A więc
kiedyś, kiedy jeszcze nie było tranzystorów, komputery zajmowały wielką
przestrzeń. Były zawodne, lecz zawsze była to wina sprzętu. Chociaż... Pewnego
razu odkryto w takim lampowym komputerze buga. Był to zwykły... owad, który
wlazł między obwody i się sfajczył, psując jednocześnie komputer. Wprawdzie nie
był to taki bug, z jakimi mamy do czynienia na dziś, ale fakt jest faktem -
pierwszy bug w komputerze został wykryty.
Dużo później, już w epoce komputerów mikroprocesorowych, powstał system
operacyjny Unix. Od początku (a jest to system ponad dwudziestoletni) był
wielozadaniowy, wielodostępowy, z ograniczeniami dostępu i wspaniale
zaprojektowany i udokumentowany. Unix był systemem otwartym, dzięki czemu jak
grzyby po deszczu wychodziły różne wersje. Ustalono standard POSIX, dzięki
któremu wszystkie Unixy były kompatybilne. System UNIX pochłaniał pamięć i moc
procesora w bardzo dużym stopniu, jak na tamte lata, potrzebował też trybu
chronionego procesora, więc niemożliwe było stosowanie go w komputerach
domowych. Do momentu aż powstał 386.
Rok 1981. Powstał IBM PC. IBM zlecił wykonanie systemu operacyjnego
Microsoftowi. Tak powstał MS-DOS, system chory w założeniach, którego używa się
do dziś. Był jednozadaniowy, nie posiadał żadnej ochrony plików, urządzeń ani
pamięci. Można było mu to wybaczyć, jako że IBM PC był słaby. Trzeba było jednak
szukać alternatywy.
Rok 1985. Microsoft tworzy totalną klapę, jaką jest Windows. Siedzi on na
karku biednemu DOSowi i próbuje zrobić rzeczy niemożliwe. Znowu - jest chory w
założeniach, lecz co można wymagać od 286. Ale już w 1986 roku powstał 386... a
tragiczna linia systemów nie została powstrzymana. Microsoft kontynuował swój
tragiczny pomysł tworzenia "systemu operacyjnego" - nakładki na DOS,
obsługującej tryb graficzny, urządzenia i wielozadaniowość, zapominając jednak o
ochronie plików, urządzeń i pamięci (ograniczenia DOSa).
W roku 1991 powstał Linux. Nie był on może wtedy zbyt ciekawy, ale.... stało
się faktem. Pierwszy UNIX na komputery PC został napisany. Udowodniło to, że to,
co robi Microsoft, jest po prostu głupie - ciągnięcie starych technologii w
przyszłość może się tylko źle skończyć.
W końcu Microsoft utworzył Windows 95 - system śliczny, z piękną obsługą
programów i gier. Co z tego, skoro wieszał się jak opętany i chodził niczym
żółw. Ograniczenia DOSa wychodziły na wierzch. Rozpoczęła się era "specjalistów"
i "lamerów". Te dwa terminy są ze sobą tożsame :)). Lamerzy co chwila
pierniczyli Windozę, robiąc różne głupie rzeczy, których każdy normalny system
powinien zabronić, a pseudo specjaliści reinstalowali u nich Windozę, myśląc, że
są komputerowymi specjalistami. Paranoja. Oprócz nich byli też normalni
użytkownicy, po prostu chcący pracować. Im właśnie Windows rzucał kłody pod
nogi. Zawieszenia powodowały straty danych. Brak zabezpieczeń pozwolił na
rozplenienie się wirusów. Każdy ruch, każdy zainstalowany lub zdeinstalowany
program spowalniał i wyniszczał system. Czy nie uważacie, że można było tego
uniknąć?
Powstał również Windows NT - system naprawdę profesjonalny, wolny od DOSa, ze
wszystkim, czego można było sobie zażyczyć. Co z tego, skoro też był pełen dziur
i bugów. Nie był też kompatybilny z całym oprogramowaniem. W dodatku kosztuje
fortunę.
A Windows Millenium? To już totalna paranoja. Wprowadzono rzekomy "system
zapobiegania awariom". Polega on na tym, że co jakiś czas robione są kopie
zapasowe konfiguracji i plików systemowych i można je odtwarzać. :) Drugie
zabezpieczenie polega na tym, że wszystkie pliki systemowe mają kopie zapasowe,
a specjalny program w tle dba, żeby po skasowaniu plik wrócił na swoje miejsce.
Czyż to nie paranoja? Marnujemy miejsce w pamięci, na dysku oraz czas procesora
dla "zabezpieczenia"? Czy nie lepiej było ZABRONIĆ użytkownikowi kasować plików
systemowych, jak to jest zrobione w innych systemach??? Jeszcze inną bezsensowną
sprawą jest zabranie trybu MS-DOS. Skoro system ciągle siedzi na DOSie, po co go
ukrywać???
Sami wiecie, do czego doprowadził Microsoft. Na co dzień używamy systemu,
który nie nadaje się do użytku, bo gdy tylko chcesz coś zrobić, rozwala się.
Musisz się uczyć, co masz robić, a czego nie, żeby się nie zawieszał. Czyż to
nie głupie? Czy nie lepiej po prostu zmienić system na taki, który nie zawiera
ograniczeń Windows?...
|