Chcialbym podzielic sie kilkoma refleksjami na temat Linusia. Jestem jego
uzytkownikiem troszke ponad pol roku wiec w tej czy innej kwesti moge sie mylic
( Jesli tak to prosze o wybaczenie i nawrocenie mnie na droge prawdy :)
Po pierwsze: Od pewnego czasu da sie zauwazyc delikatny wzrost popularnosci
Pingwinka. Niesie to ze soba dwie sprawy. Nowych uzytkownikow podzielilem na:
ambitnych i naprawde chcacych dowiedziec sie jak najwiecej o mozliwosciach
nowego OS-a; ludzi slepo podazajacych za moda i zwyklych ciekawskich chcacych
sprawdzic czy system ten jest naprawde tak wspanialy jak mozna o nim przeczytac.
Druga i trzecia kategoria nowych userow juz po tygodniu zaczyna ewoluowac.
Niektorzy zaciskaja zeby, szukaja pomocy wszedzie gdzie tylko moga i probuja
ujarzmic system poznajac go powolutku, kroczek po kroczku ( Dla tych ludzi mam
najwyzszy szacunek i probuje postepowac podobnie ); inni sa gleboko rozczarowani
pietrzacymi sie problemami, brakiem gier i innych tym podobnych rzeczy -
deinstaluja system i wiecej go nie tykaja.
{W gruncie rzeczy masz racje... sam jestem tym, kim
jestem, tylko dzieki samozaparciu i pokonywaniu trudnosci. Linuxa zainstalowalem
z czystej ciekawosci! Dzis, dzieki dlugotrwalej pracy, bardziej rozumiem Linuxa
niz Windows... - Tilk}
|