...:::Tai-Pan:::...

Autor: James Clavella (tom pierwszy)


Myśleliście kiedyś o morzu? Na pewno tak. Prawie zawsze kojarzy się ono z plażą w Łebie lub innym nadmorskim mieście. Za to bardziej wybujali żeglują w kierunku Wysp Kanaryjskich lub Teneryfy. O Hawajach nie wspominając, bo to może przyprawić o zawał ;). Ale mogę się założyć, że nikt z was nie myślał o Chińskich plażach.
Więc macie problem z głowy. Bo akcja przedstawianej przeze mnie ma miejsce, i w jakimś stopniu powinna pomóc wam w wyobrażeniu sobie tamtego orientalizmu.

Moja opinia.
Autor bardzo fajnie opisuje statki, co pomaga znacznie w wyśnieniu sobie sytuacji panującej tam w pewnych latach.
Za to niezbyt dobrze przedstawia przeżycia bohaterów. Bardzo denerwujący jest dżos. A i różne wymiociny głównych bohaterów nie umilają sytuacji. W tym aspekcie można odczuć troszkę monotonii.
Kolejną sprawą, jaką poruszę jest upływ czasu. Nie wiem jak to powiedzieć/napisać. Bardzo nie spotykane wydało mi się to, że w książce nie czuć upływu czasu. Nikt się nie starzeje. A śmierć wywołana jest prawie zawsze przez zabójstwo. Ale to nic. Kurczę, jeszcze nie czytałem książki, z której nie pamiętam pór roku! Na prawdę niespotykane :). Nie, żebym niedokładnie czytał lub żeby nie było opisów czasu w książce. Są pory dnia, jednak roku nie ma! Jedna data na początku, a potem nic.
Nie napisałem jeszcze o co chodzi w książce. Nie ma także streszczenia pierwszego rozdziału, a to ukłon w stronę pewnego fajnego korespondenta. ;). Tylko powiem co ma znaczyć tytuł Tai-Pan. Więc Tai-panem Chińczycy nazywają potężnego właściciela... (czegoś tam). ;).

Sigma.
Tytuł ciekawy i godny polecenia, niemniej jest trudny a w niektórych sferach odczuwa się monotonię lub niedosyt.

Bardzo trudno polecić tę powieść. Jest nieco inna od poprzednich, które czytałem i były związane z morzem. Nic więcej nie napiszę, bo naprawdę, jeżeli ktoś chce się dowiedzieć o co mi chodzi niech przeczyta.

Ocena szkolna: 4-

Splatch

splatch@wp.pl