|
"Poczwarka" - Dorota Terakowska |
|
Jestem dosyć młodym człowiekiem i rzadko zdarza mi się czytać książki inne niż fantasy, science-fiction czy horrory. Jednak gdy pewnego dnia zapytałem się mamy czy ma jakieś fajne książki - dała mi "Poczwarkę". Jest to najnowsze dzieło Doroty Terakowskiej, pisarki wcześniej mi nie znanej , mimo to utytułowanej (za najlepsze książki z roku 1995 i 1998, otrzymała również dwukrotnie nagrodę Polskiej Sekcji IBBY (nie pytajcie mnie co to jest, bo sam nie wiem, ale brzmi ważnie:)). W swoim dorobku ma już, łącznie z "Poczwarką", 7 książek. Teraz przejdźmy do samej książki. Mimo iż jej temat nie należy do najlżejszych, samą książkę czyta się szybko i w miarę przyjemnie. Dzieło to traktuje - jak napisała sama autorka - o "dzieciach gorszego Boga", czyli o dzieciach z upośledzeniami, a w szczególności o DS (down syndrome). Bohaterami książki jest małżeństwo (Adam i Ewa:), którego świat się zawala w chwili przyjścia na świat upośledzonego dziecka. W książce sen przeplata się z rzeczywistością, tak że już wkrótce nie wiadomo co jest czym. Jednak to nie ten element książki stanowi o jej uroku. Najlepiej są moim zdaniem pokazane skrajne reakcje dwojga małżonków. Adam odsunął się od dziecka, niemalże nie ma go w domu, izoluje się od żony. Z kolei Ewa sumiennie zajmuje się Myszką (tak nazywają dziewczynkę) stara się być w miarę możliwości jak najlepszą matką. Często żądzą nią skrajne emocje, raz porywa córkę w ramiona by okazać jej swoją miłość, następnym razem obwinia ją za całą sytuację. Opisane są też reakcje matki, która musi widzieć jak jej dziecko jest odtrącane przez cały świat (los niegodny pozazdroszczenia). Wszystkie (prawie) ich myśli są opisane w książce, którą polecam. Kolejną intrygującą rzeczą jest ukazanie chorego na DS dziecka. Jest opisane jako "motyl zamknięty w pancerzu". Autorka nie pokazuje jej jako bezmyślnej istoty, lecz jako osobę, która czuje co najmniej tyle co zwykły człowiek, lecz nie umie tego przekazać. Dziewczynka często zastanawia się czemu jej ojciec jej unika, czemu "biega", dlaczego jest inna. Książka powoduje także, że często zastanawiam się jak ja bym postąpił, jak bym się zachował i jak postępuję. W całej książce widoczny (nawet bardzo!) jest element boski :). Bóg jest obecny w tej książce niemalże od początku. Troszkę szkoda, bo obniża to wiarygodność i sensowność tego dzieła. Wydaje mi się, że jeśli ktoś dotrwał do końca tej "recenzji" to chyba się skusi i poszuka tej książki w księgarni czy też w bibliotece, do czego zachęcam.
|
|