Recenzje kilku książek #2


Jak obiecałem tak i robię. Oto i dla Was kochani czytelnicy kolejna partia książek, do których przeczytania przyznaję się bez bicia ;)

Terry Pratchett "The Truth" - Ta pozycja jest niestety niedostępna w Polsce, chyba, że przez Internet. Jest to dwudziesta piąta powieść ze Świata Dysku, u nas jest chyba trzynaście. Ja czytałem w oryginale, a na tłumaczenie będzie trzeba trochę poczekać. Szczerze przepraszam wiec za robienie Wam apetytu na tą wspaniałą książkę. Akcja w książce toczy się wokół Williama de Worde, który zostaje wplątany w wydawanie gazety. A dzieje się to przy pomocy krasnoludzkiej niezaspokojonej machiny, zwanej ruchomą czcionką. Wystarczy wyobrazić sobie jakie zamieszanie może wprowadzić gazeta w mieście Ankh-Morphok, doliczmy do tego redaktora z obsesyjnym zamiłowaniem do prawdy i spisek mający na celu obalenie władz miasta. Jest to Pratchett w najlepszym wydaniu, śmiech gwarantowany na każdej kartce. Moją ulubioną postacią jest reformowany wampir-fotograf, który używa salamander jako lampy błyskowej, a wiadomo jaki stosunek ma światło do wampirów. Spodobała mi się także ocena społeczeństwa, w postaci czytelników oraz jedno, jakże prawdziwe, zdanie : "A lie can run round the world before the truth has its boots on" - czyli : Kłamstwo biega po świecie zanim prawda zdąży założyć buty. I tym kończymy i polecamy.

O.S. Card "Planeta Spisek" - Całkiem ciekawa pozycja autora cyklów o Enderze i Alvinie Stwórcy. Mieszkańcy tytułowej planety są potomkami ludzi zesłanych za spisek na tę planetę praktycznie pozbawioną żelaza (choć to tylko pozory) potrzebnego do budowy statku kosmicznego, aby opuścić planetę. Członkowie spisku podzielili się i stworzyli oddzielne społeczności specjalizujące się każda w czymś innym, od genetyki po techniki maskujące. Opowiada historię księcia Lanika, który niestety okazuję się mutantem. Ci w jego królestwie wykorzystywani są jako źródło organów. Młody książe zmuszony jest więc opuścić ojczyznę i udaję się w długą podróż. A co znajdzie on na swej drodze to już musicie dowiedzieć się sami, nie ma tak dobrze. A przygody jego będą bardzo różne, spotka wiele ciekawych ludzi :). W książce tej najbardziej podoba mi się właśnie różnorodność mieszkańców planety, jak i samej planety. Napotykamy społeczności zbliżone do tych z naszego średniowiecza, inne mieszkające na drzewach oraz ludy pustelnicze żyjące w zgodzie z naturą. Kolejnym plusem, dla mnie, jest to, że w książce pozory prawie zawsze mylą, jak to w życiu. Książka dla wszystkich.

Arthur Ch. Clarke "Miasto i gwiazdy" - Całkiem miłe S-F w wydaniu jednego z mistrzów gatunku. Wielkie miasto, jedyne pozostałe po konflikcie z obcymi. Ludzie w nim nie umierają i nie można się z niego wydostać, ponieważ jest nieustannie i całkowicie (prawie) monitorowane. Jest jeden szkopuł, nikt nie chce się wydostawać. Wszyscy są zadowoleni ze swego, pozbawionego wszelkich emocji, monotonnego życia. Jednak raz na jakiś czas rodzi się (tak nie do końca, ale nie wiem jak to nazwać) ktoś kto próbuje wszystko zmienić. Poprzednim się nie udało, lecz on ma szansę. Bardzo ciekawie i konsekwentnie przedstawiona wizja przyszłości ludzi oraz starań jednostki, aby zmienić status quo. Pomimo, że książkę czytałem coś około dwóch lat temu to dość dobrze ją pamiętam. Żaden fan S-F nie powinien ominąć tej pozycji.

Colin Forbes "Kocioł" - Kolejna książka o perypetiach agenta Tweeda. Nie będę pisał długo, ponieważ jest to zwykłe sensacyjne czytadło. Sympatykom gatunku spodoba się z całą pewnością, a i inni mogą śmiało po nią sięgnąć. Po prostu solidna dawka sensacji z małą domieszką humoru.

Gorąco zachęcam do słania wszelkich uwag na niżej podane adresy. UWAGA KRYPTOREKLAMA: (niestety darmowa) wszystkim miłośnikom fantasy polecam miesięcznik Science Fiction. Do przeczytania za miesiąc.

Qbuś

elbereth_githoniel@hoga.pl
jnqbus@poczta.onet.pl