|
Czy horror jest sztuką ambitną? |
|
Kiedyś paszkwile uznawane były za niegodną pisarza twórczość. W ordynarny sposób, bez owijania w bawełnę przedstawiały błędy swoich bohaterów. Zdecydowanie preferowano satyrę jako uszczypliwy utwór z klasą. Paszkwile, krótko mówiąc, były uznawane za nieambitne. Czy słusznie? Różnie z tym bywa. Czasem trzeba komuś powiedzieć coś wprost aby zrozumiał, a czasem dyskretna uwaga może zadziałać jeszcze skuteczniej. Nie można natomiast zaprzeczyć, że paszkwile istniały, istnieją i istnieć będą, tak samo zresztą jak literatura z dreszczykiem. Jako że jestem człowiekiem, obok którego nic niezauważone przejść nie może, a zarazem lubię szukać wrażeń tam gdzie inni nie sięgają (choć znam umiar i granicę tego dokąd mogę sięgnąć), zabrałem się za literaturę "Smętarza dla zwierzaków" autorstwa Stephena Kinga. Prawda też jest taka, że za byle chłam horrorowaty rodem z trzeciej kategorii bym nie sięgnął, bo jestem koneserem literatury, więc postanowiłem zacząć czytać renomowaną firmę na tymże rynku, jakim jest ww. King. Muszę powiedzieć że horror wciąga. To co niezbadane i dziwne zawsze korci duszę każdego człowieka, żądza wiedzy jest tak silna, że irracjonalne rzeczy są ubierane w sensowne otoczki i fascynują. Tak, na podświadomość działać jest najpewniej, bo ta gdy dojrzy światełko w tunelu popędzi tam co sił w nogach. Dlatego niektórzy myślą, że takie koszmary opisywane we współczesnych "paszkwilach" są sztuką nieambitną, ba, że nie są nawet sztuką! Panowie i panie, stereotyp! Tak to jush jest że do wszystkiego przypinamy najprostszą metkę nie sprawdzając nawet czy owa klasyfikacja jest słuszna. Mam nadzieję że złamię ową metkę wykorzystując ustosunkowywanie się do ww. książki. "Smętarz" jest książką unikalną. Nie da się go jednoznacznie włożyć na daną półeczkę. Najbliżej moim zdaniem istoty książki jest stwierdzenie iż jest to tom obyczajowy z elementami horroru. Przez pierwsze 200 stron akcja toczy się prawie normalnym biegiem, aby pod koniec utworu niesamowicie się skulminować. Przedstawione są tam losy przeciętnej, amerykańskiej rodziny, która zmieniła miejsce zamieszkania i teraz stara się zaaklimatyzować w nowym, wiejskim terytorium. Życie się toczy, czas płynie, a miasteczko ukrywa pewną tajemnicę. Przez lata żyli w tych okolicach Indianie i pozostawili po sobie ciekawe ślady. Niegdyś zdarzały się tutaj dziwne wypadki, o których teraz się nie mówi. Obok działki naszej rodzinki bohaterów znajduje się mały cmentarzyk dla zwierząt. A za nim jest jeszcze coś, oprócz przyciągającej siły oczywiście Egzystencja w książce Kinga jest bliźniaczo podobna do tej w której teraz przeżywamy. Problemy natury filozoficznej są moim zdaniem wyzwaniem dla każdego psychologa, a to że jest to trochę ubarwione grozą nie przeszkadza w czytaniu wcale. Mały smaczek dla uciechy powinien być w każdej książce, bo inaczej jest niewarta czyjejkolwiek uwagi. Problem leży tylko w tym, czy ktoś lubi się bać czy nie? To jush indywidualna sprawa każdego, a co do literatury, to prezentuje ona naprawdę wysoki poziom. No ale oczywiście sęk kolejny leży w tym, czy ktoś lubi czytać czy nie =red HAMter= Członek SMMF
|
|