OKRĘT

Czas leci. Kolejny dzień minął, a ja nie wiadomo czemu, nie wybrałem się jeszcze do kawiarenki wysłać te swoje wypociny. Ale nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło... Do poprzedniego tekściku {na temat Wiktora Suworowa - PP} dołączył kolejny, spowodowany bliżej nieokreśloną chęcią zaistnienia na scenie AM. Dość długo trwało, zanim padł wybór na jakiś konkretny temat. Tym razem napiszę coś o książce. Zatem ogłaszam, co następuje:

Podczas II wojny światowej swoistą elitą wśród wszelkiego rodzaju wojsk, szybko stali się podwowdniacy, czyli dzielni marynarze pływający nieco pod powierzchnią wody. Historię pewnego dramatycznego rejsu przedstawia w swej książce "Okręt" niemiecki podwodniak Lothar-Gunther Buchheim. Książka błyskawicznie urzeka swoją niezwykle przejmującą treścią.

Część załogi tytułowego okrętu poznajemy w najczęściej uczęszczanym przez pozostających w porcie marynarzy miejscu - domu publicznym. Już w tym momencie da się zauważyć lekko krytyczny stosunek części oficerów do "wielkiego i nieomylnego" fuhrera. Jedyną osobą wśród załogi bezmyślnie wierzącą w ideologie Hitlera okazuję się młody pierwszy oficer, który ślepo i z wielkim zaangażowaniem stosuje się do wszelkich oficjalnych regulaminów i dyrektyw.

Po hucznej, obfitej we wszelkie mocniejsze trunki, nocy, po wymianie płynów ustrojowych z licznie obecnymi na imprezie "paniami", nadszedł czas na wypełnienie swojego obowiązku wobec naczelnego wodza. Po załadowaniu kilku ton pożywienia, amunicji, usunięciu drobnych usterek, dzielny niemiecki U-Boot wypływa w kolejny rejs. Mijają długie tygodnie spokojnego pływania po Atlantyku, a blaszane cygaro nie natrafia na żaden statek nieprzyjaciela. Bezczynne dryfowanie nie wpływa dobrze ani na morale całej załogi, ani na samopoczucie narratora, który występuje tu jako dziennikarz, obserwator życia załogi na okręcie podwodnym. Trafia on na okręt jako zupełny laik w dziedzinie marynistyki, zwłaszcza w jej bardziej skomplikowanej części - podwodnej. Skutkiem tego są liczne jego dialogi z głównym mechanikiem, który z wielkim zaangażowaniem i pasją wyjaśnia bohaterowi wszelkie tajniki działania okrętu. Rozmowy te są jedną z najciekawszych elementów całej powieści. I tak, po wielu tygodniach udaje się w końcu nawiązać kontakt z wrogim konwojem. Do listy trofeów dopisują się dwa alianckie statki, lecz konfrontacja z ich eskortą kończy się sporymi uszkodzeniami okrętu, który musi wycofać się z dalszej walki. Wkrótce potem przychodzi z dowództwa rozkaz przedostania się okrętu na Morze Śródziemne, przez szalenie niebezpieczną do przepłynięcia Cieśninę Gibraltarską. Jak można było przewidzieć szaleńczy wyczyn się nie powiódł i dzielna załoga z wielkim hukiem osiada na dnie. W tym momencie rozpoczyna się najbardziej emocjonujący rozdział całej historii. Uszkodzenia okrętu są wręcz beznadziejne, poziom wody zaczyna się podnosić, część załogi ogarnia zrezygnowanie i histeria. Główny mechanik i "sztab" jego ludzi zachowawszy zimną krew, kosztem wielkiego wysiłku przy wielogodzinnych naprawach, starają się przywrócić leżącą na dnie łajbę do stanu używalności. Klimat panujący podczas spoczynku na dnie jest niepowtarzalny. Rozdział ten można czytać godzinami bez najmniejszej przerwy. Po zakończeniu napraw i odczekaniu do zmroku, blaszana puszka wypływa na powierzchnie i nieco kulejąc dociera do przyjacielskiego portu. Zakończenie powieści jest zaskakujące i pozostawia jakiś dziwny niesmak. Bowiem podczas wpływania do doku, na niebie pojawia się klucz nieprzyjacielskich samolotów i zrównuje wybrzeże z ziemią. Niemal cała załoga, która zdążyła już opuścić okręt ginie od bomb, reszta zaś pogrąża się wraz z okrętem w otchłani ciemnej wody. Wszystkie trudy, jakim podołali marynarze okazały się bezcelowe i to chyba jest powodem jakiegoś dziwnego zawiedzenia całą powieścią.

"Okręt" jest bez wątpienia wyjątkową pozycją. Autor oddał w niej niesamowity, psychodeliczny klimat, panujący w tak niewielkiej przestrzeni okrętu podwodnego. Rewelacyjnie opisana jest kondycja psychiczna narratora. Poczucie strachu i klaustrofobicznego przerażenia wywołanego ciasnotą, smrodem, i ciemnością. Dużo miejsca poświęcił również autor na ukazanie stosunków panujących miedzy członkami załogi. Rozmowy miedzy nimi nie są z reguły zbyt smaczne i dystyngowane wiec nie będę tu sypał cytatami. Orbitują one jednak głownie wokół tematów związanych z płcią przeciwną. Bardzo ciekawą postacią w tym całym przedstawieniu jest kapitan. Przedstawiony jest jako wyjątkowo inteligentny i doświadczony dowódca, ponad wszystko kochający marynarkę i morze. Jest człowiekiem skrytym, bardzo tajemniczym; praktycznie w całej książce niewiele się o nim dowiadujemy. Poznajemy jedynie jego doskonałe umiejętności dowódcze i taktyczne. Niestety ginie on podczas końcowego nalotu lotniczego.

Generalnie książkę polecam osobom lubującym się w temacie broni podwodnej. Jest to utwór wymagający sporej ilości czasu (ponad 600 stron!!!), który jednak ze względu na swe niepodważalne walory stylistyczne i fabularne jest naprawdę godny uwagi. Można dodać, iż na postawie książki powstał w latach osiemdziesiątych wspaniały niemiecki film Wolfganga Petersena pt. Das Boot (pol. Okręt). Jest to bardzo udana ekranizacja i prywatnie jest to mój ulubiony film :). Polecam jednak wszystkim aby nie psuli sobie przyjemności (tak jak ja to zrobiłem!!!) i najpierw przeczytali książkę, a później zobaczyli Das Boota na ekranie. Taka kolejność, wierzcie mi jest w tym wypadku atrakcyjniejsza.

Sniper

{ normalnylogin@poczta.onet.pl }