|
...:::Książki Tolkiena:::... Czy są cukierkowe? |
|
|
Na łamach czytelni ;) spotkałem się z pewnym określeniem twórczości tego wspaniałego autora. Zapewne wiecie, że chodzi mi o "cukierkowe". A teraz na ostro. Nie są to ani baśnie, ani utwory dziecinne. Prawda, że są w nich elementy baśni i były pisane dla młodych odbiorców. I jeszcze pod koniec dobro i zło. Nie wiem czy ktoś zauważył, że akcja książki toczy się tuż i w trakcie wielkiej wojny ze złem. A podczas wojny nie ma, że grasz bezstronnie w swojej armii (np. jesteś Rosjaninem, ale nie walczysz w 2WŚ, chociaż jesteś do tego zobowiązany). Nie wiem czy pojęliście aluzję, ale chodzi o to, że wtedy była wojna, a co za tym idzie dwie frakcje black&white :). A szarego nie było, prędzej czy później zlałby się z jedną z większych frakcji. Nie jest to może jakieś odkrycie wszechczasów, jednak książki Tolkiena są uniwersalne, przeznaczone dla szerokiego grona odbiorców, a cukierkowatość i baśniowość to złudzenia. Złudzenia powodowane, nie tyle przez nas, a społeczność, w której żyjemy.
|
|