|
Błogość by =rH= |
|
|
Pamiętam jakby to było dziś, w skrytości ducha proszę, aby to było dziś, a chcę aby to trwało po wsze czasy... Z tą nocą związana jest najszczęśliwsza chwila mojego życia, poznałem smak błogości. Ten niezaprzeczalny klimat towarzyszy mi do dziś i nie mogę oraz nie chcę go zapomnieć. Zabrałem się do czytania w nocy. W sumie wieczorem, bo 19, ale to była zima, więc jush było ciemno. Zapaliłem lekko tlącą się lampeczkę, poprawiłem podusię i podnieconymi rączkami otworzyłem pierwszą część trylogii "Władcy pierścienia" J.R.R. Tolkiena. Nie wiedziałem jeszcze, że to nazwisko wywrze na mnie taki wpływ, a jego dzieła staną się ideałami w moich oczach. A zaczeło się to tak... Od pewnego czasu kupowałem CD-A, dla gier (jeszcze wtedy), a w nim oczy moje przyciągnęło wspomnienie o Tolkienie. Zdziwiłem się, bo to w końcu czasopismo komputerowe, a tu propagują książki. Było to bodajże AM, odtąd zrozumiałem że CD-A to pisemko, znające się na rzeczy, mające ambicje i jest "myślącym" pismem, a nie szmatławcem. Postanowiłem odświeżyć swoją znajomość z książkami, bo zawsze je lubiłem, tylko akurat wtedy musiałem dać sobie z nimi spokój (no bo te przygodówki to zbytniego szczęścia nie dają ;)). W liceum w mojej klasie był qmpel który przeczytał to, mając kilka latek, i właściwie na tym się wychował. Polecił mi to. Więcej nie musiano mi dawać powodów do wypożyczenia tejże książki i tak za dwa dni mamusia moja kochana przyniosła mi ten tom (gdyż ja miałem dużo obowiązków, a ona przy swej pracy bibliotekę). Dość zużyta okładka książki formatu mniejszego niż zeszyt. Przyzwyczajeniem głupim jest zaglądanie na koniec ile ma ona stron. Spojrzałem i przeraziłem się... 350... No dobra nie będę czasu marnował, biorę się do czytania. Dzięki temu wieczorowi moje życie zmieniło się i wreszcie odnalazłem swoje przeznaczenie. Nie wiem jeszcze w jakiej postaci ono będzie, ale wiem że coś z tym. Szukajcie nowych pasji do spełnienia, jeśli znajdziecie tą jedyną - poczujecie to. To będzie golconda (wybawienie). Czytałem od 19 do 22 i przeczytałem 100 stron... Ale jakich stron???? Dzieło od początku porywało stylem i fabułą, a czytało się wprost fantastycznie. Nie, tego się nie da opisać, to trzeba poczuć. Nigdy nie czułem czegoś tak intensywnego i wiem, że to jest miłość. Miłość która przeszła próbę czasu, miłość która przerodziła się w uczucie do fantasy. "Wyprawę" skończyłem czytać dość szybko, ale mógłbym jeszcze szybciej, tylko że nie chciałem, bo zacząłem wielbić delektowanie się textem. Nie mogłem znieść wieczora bez książki. Ona mnie zaskakiwała, dawała się podziwiać i dawała nieocenioną radość z jej czytania. Ja to nazywam zjawiskiem bombardowania uczuciami. Uczucie otacza Cię z każdej strony, nie możesz się bez nich obyć. Po pierwszej części przyszła pora na "Dwie wieże". Okładka cudowna, format książki ten sam i ten sam klimat. Znowu noce zarywane do późna, moment od marszu entów na Isengard do jego opanowania przeczytałem jednym tchem, zupełnie tak jak te 100 stron pierwszej nocy. W moim życiu pojawiła się nowa piękna tradycja. W szkole z tym qmplem, który mi to polecił (zdrófko Altar :)) nieustannie dyskutowaliśmy na jeden temat. A pod wieczór dzwoniliśmy do siebie i z całym uczuciem opowiadaliśmy sobie co teraz przeczytaliśmy i co przeżyliśmy w związku z tym. Fantasy łączy i to jak... Kocham ten stan. Łzy mi lecą, przepraszam muszę się uspokoić... No, jush jestem. Wspomnienia to świetna rzecz, cały czas w sercu noszę te czasy kiedy byłem najbardziej szczęśliwy. Przeczytanie Lotra doprowadziło do tego iż zacząłem pochłaniać wszelkie informacje dotyczące fantasy. Niedługo po Tolkienie chwyciłem Sapkowskiego i też nie zawiodłem się, dowiadywałem się coraz to nowych rzeczy, aż stałem się fantastą z krwi i kości. Nie żałuję. Bo wiem, że nim właśnie powinienem być, gdyż czuję spełnienie. To jush etap mojego życia kiedy będę musiał wybierać niedługo zawód i żyć na własny rachunek. Fantasy dało mi sens, teraz wiem że chcę, jestem, byłem, będę zawsze humanistą. Chcę być dziennikarzem-felietonistą, bo to będzie łączyło przyjemne z pożytecznym. Będę czerpał z pracy nie tylko pieniądze, ale i przyjemność, że mogę coś napisać. Życzę tego wszystkim!
{Gratuluję Ci odnalezienia pasji i życzę powodzenia - PP}
|
|