Wstępniak Recenzje Stare, ale jare THPS2 Center Sims Corner TNT Stuff Gadanie Listy Redakcja Historia
|
Jak widzicie, dział STARE, ALE JARE rośnie w siłę i co miesiąc możecie tu przeczytać wiele naprawdę ciekawych recenzji starych gier. W poprzednim numerze niestety wstępniaka nie było, ponieważ nie wyrobiłem się z tekstami i za późno przesłałem kącik naszemu redaktorowi naczelnemu. Mam nadzieję, że więcej taka sytuacja się nie powtórzy. Zapraszam do lektury.
Jocker <kiepskie-gry@wp.pl>
Heh... Któż z nas pamięta dziś tę grę, oprócz tych fanatyków codziennie ją przechodzących. Ech... to były czasy. Ja tą grę po prostu kochałem. :) Bardzo dokładnie pamiętam, jak pewnego dnia znalazłem ją na dysku (zupełnie przypadkowo - ale chiaker :)) i włączyłem. Tak to się zaczęło. Miałem wtedy może... 10 lat... I grałem w to BARDZO dużo. Nie wiem czemu, ale w żadną inną grę nie grałem tak długo, jak w Transport Tycoon.
Obecnie hitem jest Windows XP, jego ostatnimi poprzednikami były Windows 2000 i ME (millenium). Ja mam system ME i, szczerze mówiąc, zły nie jest (nie licząc zajefajnych niebieskich teł w errorach w "okienkach":-)) Między innymi niezłym czynią go gierki (na pewno znajdziemy tam Qłejka 3000 ME :-)), których jest (!) 11 (!), w tym 5 internetowych. Jedną z "arcade" jest... Space Cadet: 3D Pinball!
Super, ideał, cool - to tylko niektóre z określeń najlepszej gry wszechczasów. Każdy, kto w nią nie grał, lepiej niech to zrobi, a ten, co grał, niech sobie ją dobrze przypomni. Mowa oczywiście o pierwszej odsłonie kultowej gry Civilization. Już chyba sam tytuł ukazuje jej oblicze. Gra jest stara jak świat, pamięta jeszcze czasy Amigi - ja właśnie zaczynałem swoje przygody z komputerem właśnie na tej maszynie. I to wtedy kumpel pożyczył mi kilka dyskietek z tą właśnie grą.
Jest 1999 rok. Ziemię nawiedzają niezidentyfikowane obiekty latające, które porywają ludność ziemską i niszczą za sobą całe miasta. Wkrótce po tym powołana została specjalna organizacja, której głównym celem jest... Rozprawienie się z kosmitami, a w dodatku na jej czele stoisz Ty. Co miesiąc otrzymujesz dotacje z szesnastu można by rzec federacji obejmujących swoim zasięgiem całą kulę ziemską. Twój cel jest prosty - powstrzymać inwazję obcych i w miarę rozwoju pozbyć się... Ale tego to ja wam nie zdradzę. Zagrajcie sami, a się dowiecie.
Obcy przeżyli i postanowili się zemścić, a dodatkowo, na nasze nieszczęście, zrozumieli powody swej poprzedniej porażki i tym razem postanowili zaatakować nie z powietrza, tylko z wody! I znowu Ty, stając na czele na nowo powołanej do życia instytucji, zmuszony jesteś powstrzymać tą inwazję, a w dodatku (ile razy można?) ponownie zniszczyć obcych na ich rodzimej planecie.
Speed Busters nie można nazwać grą normalną. Nie jest to tam jakaś zwykła samochodówka. Zwykłych jazdek są tysiące, większość do kitu, choć zdarzają się wyjątki, (eRacer, Need for Speed 3, Rally Trophy), Speed Busters to jednak coś więcej niż tylko wyścig...
W grze gramy... zielonym lub czerwonym glutem w kształcie gruszki! Glut nie ma rąk ani nóg, więc wszystkie akcje, odbicia i serwy zagrywamy głową (ale to nie żaden minus, raczej lekkie ułatwienie gry). I tak oto gramy "glutem" w siatkę. Wystarczy zdobyć 15 punktów aby wygrać.
Niektórzy najemnicy będą mieli kaprysy i mogą się nie zgodzić z nami współpracować, gdy w drużynie znajdzie się ich rywal. Każdy z najemników ma własną charakterystykę, wady, zalety, umiejętności, imię, pseudo, co znacznie urozmaica grę i wpływa na jej dalszy przebieg. Gdy uważamy, że nasz team jest już kompletny, możemy się przenieść na wyspę.
Właściwie to mógłbym tylko dopisać "...i wszystko jasne", ale nie wypada nic nie napisać o grze tak znanej i tak kiedyś lubianej.
|