Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
THPS2 Center
Sims Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia
Exit
|
Skoki Narciarskie 2002
Małyszomania - co prawda już po sezonie, jednak fajnie jest się wcielić w naszego Adaśka, no nie? Znalazłem kiedyś w kiosku czasopismo, a w niej pełną wersję gry Skoki Narciarskie 2002.
Po bezproblemowej instalacji pokazuje się na "meniu" główne, w którym to wybierzemy tryb gry: zabawa, trening lub kariera. W menu znajdziemy także opcje (nic specjalnego) i encyklopedię skoków narciarskich. Dla wszystkich fanów skoków dobry dodatek. Zacząłem się dogryzać głębiej i zauważyłem bardzo małe zmiany w stosunku do poprzednika. Niektórzy zapytają się, co tu zmienić, mówię jednak wam, że jest wiele rzeczy do zmiany. Wybrałem na dobry początek trening. Tam wybieramy skocznię, zawodnika i warunki atmosferyczne. Po chwilowym wczytywaniu skoczni przenosimy się na miejsce zmagań. Pierwsze zetknięcie z grafiką nie zrobiło na mnie dużego wrażenia, oczekiwałem czegoś więcej. No, ale nie jest tak źle, grafa w 3D, nie ma co, ale jest dobra, skocznie zrobiono dobrze, ale za mało zmieniono Skoki Narciarskie 2001 - obie gry są graficznie bardzo podobne. Po oddaniu kilku próbnych skoków przeniosłem się do rywalizacji z innymi skoczkami. Stworzyłem własnego skoczka, można mu było dodać lub odjąć kilka punktów techniki czy siły wyskoku. Samemu można było określić wzrost naszego zawodnika.
Przenieśliśmy się do menu, przed zawodami. Tam możemy, a nawet musimy wybrać trenera dla naszego zawodnika. Mamy do dyspozycji sklep z sprzętem narciarskim - do wyboru, do koloru. Nareszcie zauważyłem jakąś zmianę co do poprzedniczki, a mianowicie woskowanie. Teraz sami wybieramy wosk, jakiego chcemy użyć, tyle, że na małych skoczniach i na niskim poziomie trudności poziom dobrania wosku nie ma wielkiego wpływu na skok i technikę. Po rozpoczęciu zawodów startujemy w kwalifikacjach. Jeśli zmieścimy się w przedziale zawodników startujących w zawodach, wtedy dostajemy się do konkursu głównego (inaczej jest w Turnieju Czterech Skoczni). Jeśli po pierwszej serii jesteśmy w pierwszej trzydziestce, dostajemy się do finału, a tam czym lepiej skoczymy, tym więcej pieniędzy otrzymamy i więcej punktów dostaniemy. Wniosek: skacz jak najdalej. Jedna sprawa jest bardzo irytująca - mianowicie, nie ma prawdziwych nazwisk (oprócz polskich skoczków). No, ale dało się jakoś to przeboleć.
Dałem pograć mojemu bratu. On także zapragnął zdobyć Puchar Świata i wtedy okazało się, że można grać tylko w jedną karierę. To już człowieka całkowicie dobiło.
Najgorsze, co doświadczyłem w grze, to głos komentatorów - coś okropnego. Słychać to tak, jakby to był zlepek transmisji sportowych. W ogóle nie warto ich słuchać, gadają takie bzdury, że strach. Jak się wybijemy z progu słyszymy "Całkowicie zawalił ten skok", chociaż skoczyliśmy dobrze, a po chwili w głośnikach w tym samym skoku po wylądowaniu słyszymy, że chociaż teraz kompletnie zawaliliśmy lądowanie, "Nikt by nie mógł tego zrobić lepiej". Ten zlepek słów jest po prostu obrzydliwy.
Gra jest przeciętna, nie wybija się ponad inne cienkie sportówki, a jednak coś do niej ciągnie. Ale jeśli ktoś jest fanem skoków narciarskich, naprawdę polecam.
© Budzik <budzi@o2.pl>
|