MENU

 Wstępniak
 Recenzje
 Stare, ale jare
 THPS2 Center
 Sims Corner
 TNT
 Stuff
 Gadanie
 Listy
 Redakcja
 Historia

 Exit


Medal of Honor: Allied Assault

Pewnego smutnego wieczoru leżałem na kanapie i nic nie robiłem, strasznie mi się nudziło, deszcz uderzał w okna. Myślałem, że nie wyrobię, na kompie nic nie zainstalowane. Co tu robić?
I stało się, dostałem grę. Jak się cieszyłem! Był to FPP, Medal of Honor: Allied Assault.
Od razu włączyłem blaszaka i zacząłem instalację. Przebiegła bezproblemowo. Jednak moja radość nie trwała zbyt długo. Przypadkiem popatrzałem na wymagania, a te były jak na mój komputer dosyć wysokie, a nawet można powiedzieć, że za wysokie. Nie poddałem się, może mój Celeron 400 wyciągnie więcej, przynajmniej ten jeden raz. Walczyłem dzielnie. Po zainstalowaniu gry pojawia się menu, nie widać żadnych oznak cienkiego komputera. A do samego menu nie można się przyczepić - ciekawy pomysł, tyle tylko, że było trzeba chwilę pojeździć myszką po ekranie. Jedziemy do opcji. Zmniejszyłem wszystkie opcje graficzne do minimum. Włączam właściwą rozgrywkę. Misję treningową. Wydawało mi się, że gdzieś to już widziałem i nie myliłem się - podobnie trening był stworzony w Hitmanie. Ale to nie znaczy, że to minus gry, wręcz przeciwnie. W samym treningu ćwiczymy użycie broni występujących w grze. Po treningu dowiadujemy się o celach misji. No i zaczęło się, jesteśmy na froncie, coraz dalej jedziemy do bazy wroga razem z naszymi kolegami. Noc mojemu blaszakowi dała się we znaki, rozjaśniłem trochę ekran i już wszystko było w porządku. Wyskakujemy z auta, prosto pod ostrzał wroga. Wtedy to poczułem ten świetny klimat. Czuję się, jakbym naprawdę teraz walczył z Niemcami. Na gracza przygotowano wiele zasadzek.
Na mnie szczególne wrażenie zrobiła jedna misja - lądowanie wojsk Alianckich Normandii - tutaj można srać w pory, kiedy to barka z żołnierzami wybucha obok nas. Słyszymy ostatnie wskazówki dowódcy. Gwizdek, klapa w dół i biegniemy- po kilkudziesięciu krokach moje zwłoki już leżą w wodzie. Próbuję jeszcze raz - teraz dobiegam do plaży, chowam się za metalowe kolce. Z połową życia dobiegam do medyka, jednak byłem za wolny. Próbuję jeszcze raz - aż mi się udaje - dobiegam do zasieków i tam używamy z kolegami rury z dynamitem do wysadzenia drucianej zasłony. Zewsząd grzeją do nas karabiny maszynowe. W jakiś sposób dobiegamy do bunkra bez szwanku. Nasza broń na razie jest bezużyteczna. Biegniemy do niemieckich okopów, na pole minowe... BUUMMM!!!
Już po mnie. Teraz wiedząc, gdzie są miny, jakoś dobiegam do okopów, zabijam kilku szkopów i nadziewam się na stanowisko karabinu maszynowego... Jakoś przechodzę, jestem w bunkrze. Tam idzie jak z płatka. Dostałem się na sam szczyt bunkra, oczyściłem sąsiedni bunkier. wyszedłem na zewnątrz jak bohater. Ta misja po prostu jest genialna, przechodziłem ją dwa razy, super przeżycie, sami się przekonajcie, naprawdę warto.
Nawet na swoim sprzęcie doświadczyłem świetnej grafiki - po prostu miód i orzeszki. Chciałem zobaczyć przynajmniej, jak wygląda grafika w najwyższej rozdzielczości. Gra lub mój sprzęt mnie miło zaskoczył - po przełączeniu rozdzielczości na 1024x768 pikseli gra chodziła prawie tak samo. Klimat jest jeszcze lepszy dzięki dźwiękom, których uświadczymy w grze. Nim nic nie można zarzucić, wszystkie odgłosy broni Niemców czy wybuchów są (nie)wiarygodne. Świetne jest to, że zobaczymy bardzo dużo niemieckich żołnierzy. W grze występują także psy - te zwierzęta są bardzo szybkie i potrafią mocno zranić. Jest wiele pojazdów czy to niemieckich, czy alianckich.
Gra jednak nie ustrzegła się kilku błędów. Jednym z nich są reakcje na polu walki. Żołnierze mogą przejść koło ciebie dosłownie patrząc się na ciebie, jednak dopiero po chwili użyją swojej broni, tyle tylko, że jest trochę za późno. Dosyć dużym minusem jest fakt, że nie można wydawać rozkazów swoim podwładnym. Jednak to, co mnie najbardziej zdenerwowało to to, że nie mogę się kłaść i czołgać... Co tam, że wróg robi to bez żadnych problemów, trzeba to jakoś przeboleć, co nie? Trochę głupie, że kiedy wróg umiera, nie widzimy ani jednej kropelki krwi. Co, że strach, iż zobaczy to młody gracz, ale dosłownie po kilku sekundach można się przyzwyczaić, że wróg nie rozbryzguje się na milion kawałków.
Jeśli oceniać ogólnie grę, trzeba ją postawić na najwyższej półce - twórcy na to zasłużyli. Gra jest po prostu świetna, a zarazem bardzo realistyczna, nie licząc oczywiście braku krwi i innych kilku buraczków. Jedyną moją radą jest to, żebyście zagrali - naprawdę warto!

© Budzik <budzi@o2.pl>

Copyright 2002 by Games Corner. Webdesign by Jocker. All rights reserved.