::::::::WYWIADY
P: Wyjaśnij nam, jaką rolę odgrywa muzyka w tym filmie?
RH: To bardzo psychologiczny film, opowiedziany z punktu widzenia Johna Nasha. Muzyka pomaga podkreślić stany emocjonalne Johna oraz nawiązać swoisty kontakt z widownią, tak aby przeżywała to wszystko razem z głównym bohaterem.
P: Zrobiłeś z James Hornerem kilka filmów. Jak układała wam się współpraca?
RH: Nie jestem muzykiem, ale jako filmowiec uznaje wielką potęge muzyki filmowej. Odkryłem, że mogę rozmawiać z James o muzyce, tak samo jak ze scenarzystą o pomysłach, scenach. James jest w stanie zamienić swoje pomysły na język muzyki. Pomimo, że mocno polegam na Jamesie, nadal mogę wpływać i udoskonalać muzykę. Z drugiej strony, nieraz mogę tylko siedzieć i zachwycać się muzyką. Do "Beautiful Mind" James skomponował naprawdę oryginalną ścieżkę, która naprawdę wspomaga postać graną przez Russella Crowe`a.
P: W którym momencie zdałeś sobie sprawę, że chcesz, aby to Horner napisał muzykę do twojego filmu?
RH: Jak tylko Horner usłyszał, że robię taki film, od razu zapytał czy mógłby skomponować podkład muzyczny. Był absolutnie zdziwiony, że w ogóle wytwórnie hollywodzkie podjęły się realizacji tak ambitnego filmu. James czytał książkę, scenariusz i poprosił mnie o szansę. To była dla mnie bardzo łatwa decyzja.
P: Opisz, jaki wkład wniosła do muzyki sopranistka Charlotte Church, jakie wartości?
RH: Charlotte nadała muzyce ludzki i osobisty wymiar. Mając taki głos właściwe jest, aby reprezentował on ludzkie związki i prawdziwą miłość. Nash był geniuszem o wielkiej sile, a jego żona była jedną z osób, która pomogła mu przetrwać koszmar choroby. Czysty, anielski i kojący głos Charlotte reprezentuje właśnie ten proces powrotu do zdrowia i swego rodzaju pragnienie Nasha do odnalezienia właściwej drogi.
tłumaczenie: gombo