::::::::WYWIADY
Dan Goldwasser: Cofnijmy się pięć lat wstecz. Jak trafiłeś do X-Files? Czy Chris Carter zaprosił cię?
Mark Snow: To wszystko przez mojego przyjaciela, producenta wykonawczego X-Files R.W.Goodwina. Kiedy przyszło do wyboru kompozytora Chris Carter (reżyser - przyp. tłum.) nie miał nikogo konkretnego na oku. W zasadzie to były początki X-Files i Bob Goodwin polecił mnie. Oprócz mnie było jeszcze ok. 15 kandydatów.
Wcześniej pracowałem przy nisko-budżetowych filmach i Chris słyszał moje kompozycje, które mu się bardzo spodobały, lecz
nic nie wskazywało na to, że ma zamiar mnie zatrudnić. Powiedział: "Dzięki, że wpadłeś". Przyszedłem znowu i nie wiedziałem tak naprawdę, czy to co napisałem spodobało mu się. Dwa tygodnie później otrzymałem telefon od agenta, który oznajmił mi, że mam tę pracę, a ja pomyślałem: "I co z tego. Wielkie rzeczy". Nikt nie wiedział, że serial zdobędzie taką popularność. Chodzi mi o to, że pilot był dobry, ale nie sądziłem, że X-Files stanie się jednym z najlepszych seriali w historii TV. Pamiętam, że zadzwoniłem do swojego agenta i powiedziałem mu, iż tak naprawdę to ja nic nie wiem o tych ludziach. Są jacyś tacy dziwni. A on mi odpowiedział: "Jedno słowo i zabieram cię stamtąd." Na szczęście zostałem...
DG: Dwa lata temu wydano płytę z muzyką z serialu X-Files ("The Truth And The Light"). Dlaczego, twoim zdaniem umieszczono tam dialogi?
MS: Ktoś, nie pamiętam już kto, wpadł na pomysł, że dialogi między muzyką pomogą fanom serialu pomóc lepiej zrozumieć dany epizod. Ja wolałbym mieć czystą muzykę i wielu fanów również tak to skomentowało. Jeśli chodzi o muzykę z kinowej wersji X-Files to będzie tam tylko sama partytura.
DG: Jak międzynarodowy sukces Materia Primoris (The X-Files theme) wpłynął na twoją pozycję w przemyśle muzyki telewizyjnej?
MS: Całkiem pozytywnie. Ale nie sprawił, że nagle stałem się facetem, z którym każdy chciałby współpracować. W swojej karierze pracowałem z wieloma ludźmi, i gdyby nie X-Files, dalej bym z nimi tworzył. Wracając do tematu. Materia Primoris to bardzo "mroźny" i naprawdę fantastyczny motyw. Napisanie go nie sprawiło mi trudności.
Ponadto napisałem cztery tematy. Chris Carter przysłał mi trochę muzyki i polecił, żebym skomponował coś w tym stylu. I tak też zrobiłem, lecz w końcu powiedziałem, że spróbuje napisać coś zupełnie innego i zobaczę co się stanie.
DG: Czy te cztery motywy zostały gdzieś wykorzystane w serialu?
MS: Nigdy. Porównując je z obecnym motywem są one mroczniejsze, cięższe i głośniejsze. Kiedy byłem na wakacjach we Francji temat z X-Files okupował pierwsze miejsca list we Francji i Anglii jednocześnie - to było naprawdę miłe.
DG: Czy wersja kinowa X-Files była twoim debiutem w filmie?
MS: Tak. Byłem trochę zdenerwowany, kiedy okazało się, że mam skomponować tą partyturę.
DG: Więc istniała taka możliwość, że nie zostałbyś zatrudniony przy tej produkcji?
MS: Raczej nie, choć siedząc w tym biznesie od wielu lat nie można niczego przyjmować za pewniaka.
DG: Jeśli się nie mylę w serialu wykorzystałeś syntetyzator. Jak pracowało się z dużą orkiestrą, podczas nagrywania muzyki do wersji kinowej? Które
"dźwięki" preferujesz?
MS: Przy pracy nad serialem jest niemożliwością móc nagrywać muzykę wraz z dużą orkiestrą. Po prostu nie ma na to czasu.
DG: Ile miałeś czasu na skomponowanie muzyki do filmu?
MS: Kilka miesięcy. Największą trudność sprawiło mi to, że wszystko mogło się nagle zmienić, ze względu na nieustanne wycinanie, ponowne montowanie i znowu wycinanie filmu...
DG: I w tym samym czasie pracowałeś także nad serialem?
MS: Zgadza się. Było to bardzo stresujące.
DG: Czy z orkiestrą osiągnąłeś ten sam "klimat"?
MS: Kiedy pięć lat temu zaczynałem pracę nad serialem, producenci chcieli syntetyzatorów podtrzymujących ambientową atmosferę. Po latach stało się to trochę nużące i postanowiłem
wymyślać nowe tematy, bardziej melodyczne. Serialowa muzyka zaczęła się rozwijać, a kinowa ścieżka dźwiękowa to odzwierciedla. Jestem szczęśliwy, mogąc powiedzieć, że muzyka w wersji kinowej X-Files ma niemal tradycyjne brzmienie.
DG: Jak się ci się pracuje po przenosinach z Vancouver do LA?
MS: Wiesz, dla mnie nie ma to żadnej różnicy, ponieważ sprawy dźwiękowe są montowane właśnie w LA.
Tłumaczenie: gombo