|
Filmy na podstawie książek z reguły były bardzo słabej jakości (Wiedzmin) czy po prostu nie miały w sobie tego co posiadała książka (Smentarz dla zwierząt) jednak po "Władcy Pierścieni" pana J.R.R. Tolkiena spodziewałem się więcej, ponieważ w ten projekt włożono mnóstwo kasy około 273 miliony dolców, reżyserem jest Peter Jackson znany z najlepszego horroru klasy B pt."Martwica Mózgu" :-)) który sam wygląda jak Hobbit i po trzecie piękne scenerie Nowej Zelandii. Gdy w końcu zdobyłem bilet do kina po paru dniach czekania w końcu usiadłem na fotelu otworzyłem paczkę chrupek XXl, i zacząłem chrupać przez co zostałem parę razy wyzwany przez siedzące o miejsce za mną dziewczyny do tego blondynki które jak wiadomo nie czytają, więc pewnie przyszły zobaczyć jaką fryzurę ma Arwena czy Galadriela :-)) jednak nie o tym tu miałem mówić lecz o filmie więc rozpocznijmy hmmmhark... Film się zaczął i naszym oczom ukazuje się słynny cytat o pierścieniach i o tym jak zostały one przekazane ludziom, elfom czy krasnalom, jednak wszyscy oni zostali oszukani bo powstał jeszcze jeden stworzony przez Saurona władcę ciemności, w podziemiach Mordoru w który to całe swoje zło wpakował i dzięki niemu mógł on opanować całe krainę Środziemia i ten pierścień miał dwa skutki uboczne bo powodował że dzięki niemu istota która go założyła stawała się niewidzialna, a drugi skutek uboczny była taki że owy pierścień uzależniał jak narkotyk. Jak już wspomniałem film zaczyna się od znanego wszystkim czytelnikom cytatu "... Jeden by wszystkimi..." i przenosimy się na pole bitwy gdzie to siły zjednoczonego śródziemia bronią się i atakują armię Saurona która ta po pewnym czasie zaczyna przegrywać i w tym momencie pojawia się... Nie będę wam opowiadał filmu ponieważ nie każdy to lubi chociaż że ja bym tą recenzję z chęcią zatkał dajmy na to takim opisem filmu jednak wolę trochę was podenerwować paroma rzeczami więc może już zacznę recenzję właściwą. Dla niekumatych powiem że film opowiada o podróży jedenastu śmiałków śmiałków pierścieniem do Morodru by tam go zniszczyć jednak to dopiero w trzeciej częśći o podtytule "Powrót Króla", a my omawiamy pierwszą część trylogii Władcy Pierścieni o podtytule "Drużyna Pierścienia" czy jak kto woli "Wyprawa" jednak to jest ta sama książka jednak ta druga nazwa jest troszkę starsza i pod taką ja ją znam. Więc jak już mówiłe o bohaterach tej opowieści zacznę od gry i wykonania aktorów którzy wcielili się w naszą drużynę i anty drużynę na pierwszy szczał idzie Frodo który został dobrze odwzorowany wygląda jak taki typowy hobbit, te uszy i te stopy i wszystkie inne hobbity zostały dobrze zrobiony Sam jest gruby i leniwy, jednak oddany swemu panu, Merry i Pipin to tacy dowcipnisie, Gandalf jak i jego kumpel ze starych Saruman wyglądają spoko, jednak bardziej do gustu przypadł mi z wykonania Gandalf który wygląda jak menel z pod Supermarketu i tak go właśnie sobie wyobrażałem długa broda jak na czarodzieja przystało, spiczasta czapka, postrzępione brwi i brudne ubranie to jest Ganadalf który w połowie filmu umiera, znaczy się nie do końca bo jak wiadomo czarodzieje zawsze wracają, ale to dopiero w drugiej części, UPS chyba coś wygadałem jednak to przez przypadek, a backspace nie chcę używać bo jest cała w miodzie. Jeśli chodzi o innych bohaterów to też wyglądają spoko, Aragorn(Obieżyświat) jakby żywcem wyciągnięty z książki, Boromir i te jego niby rude włosy, jednak kilo krówek należy się temu kto wymyślił jak ma wyglądać elf Legolas który został stworzony naprawdę profesjonalnie koleś wygląda po prostu nieziemsko nie dość że go najbardziej lubiłem w książce to teraz jeszcze bardziej mi trafił do gustu, krasnoludy też są fajnie wykonani jednak trochę inaczej niż to sobie wyobrażałem, Gimli syn Gloina (tego z Hobbista tam i z powrotem) to nie to, jednak każdy ma inne gusta. Orków i inne szkaradzieństwa też sobie inaczej wyobrażałem myślałem że są ładniejsze, a tu Zonk! Jednak zawiodłem się na Galadrieli która jest jakby to powiedzieć aby nikogo nie obrazić brzydka, według mnie już Arwena jest ładniejsza, lecz to też kwestia gustu, jednak Arwena to laska nieprzeciętna, ale te uszy ;-) Jednak nie tylko postacie są stworzone profesjonalnie, cały film jest zrealizowany całkiem profesjonalnie, te tereny, miejsca to po prostu wgniata w fotel, jeśli ktoś widział Shire to wie o czym mówię czy Rivendale które też jest niczego sobie, a pierwsza bitwa to kosmos może trochę ciemno jest, ale i tak jest Gitczo(nie Adam). Jednak nie obyło się bez wpadek i pierwsza i zarazem brak Toma śpiewaka i jego żony (zapomniałem jak Kolo się nazywał ale jakoś na B, Bobaldin), a co za tym idzie to brakuje wierzby czy to jakiegoś innego drzewska które pożera hobbity, najbardziej żałuje tylko kurhanów bo w ogóle ich sobie nie wyobrażałem i nie kumałem o co z nimi chodzi. Jako plus mogę napisać jeszcze to że w końcu dowiedziałem się kto jest czyim synem bo z książki za dużo z tego nie kumałem, a teraz wiem że Aragorn to rodzina tego no Isildura:-)) Jednak wielu wad film Władca Pierścieni part one uwarzam za dobrą ekranizację, a nawet powiem więcej nawet bardzo dobrą, teraz tylko czekać na "Dwie wierze" i "Powrót Króla". Caleb P.S- jednak jeśli ktoś nie czytał książki to film mu się też raczej nie spodoba jak to powiedział mój kuzyn - za dużo magii i tych krasnali! >>Powrót do AMFILM<< |