Ale zastanówmy się, dlaczego tak się stało. Wszyscy wiemy, mam nadzieję, że 1 września 1939 roku rozpoczęła się kampania wrześniowa, przez Niemców zwana Fall Weiss. Wtedy właśnie do Polski wkroczyły WIELKIE oddziały niemieckie, jakieś 75 dywizji.

Nie wiem czy przez to podkreślenie próbujesz ośmieszyć tę liczbę czy naprawdę uważasz, że były wielkie. Stosunek piechoty był 1,5 do 1 ( my 1,2 mln, oni 1,85 mln ) Ale moim zdaniem ta wojna nie rozstrzygnęła się w sferze piechoty, więc pomimo że mieli pod tym względem silniejsze wojsko to nie to było rozstrzygające.

Polska, wbrew temu, co twierdzili towarzysze z lat ubiegłych, posiadała jedną z najlepiej wyszkolonych armii na świecie, a także najlepszy sprzęt (np. ciężki czołg 7TP).

No i tu wyszło szydło z worka lub jak kto woli popełniłeś duży błąd. Po pierwsze 7TP wyważył 10 ton, więc za kija nie mógł być uznawany za czołg ciężki. Po drugie my mieliśmy razem ( podkreślam razem z tankietkami i renaultami z pierwszej wojny ) 880 czołgów, a Niemcy również razem ( także słabiutkie Panzer I i II oraz średnie III i doskonałe IV ) 2800.
Także w lotnictwie było tragicznie 2085 do 407 i to znaczna różnica w jakości. Co z tego, że nasi piloci byli jednymi z najlepszych na świecie, skoro wszystkie samoloty myśliwskie potrzebne w wojnie obronnej były w przygniatającej większości przestarzałe. Po prostu z paru powodów Niemcy zaatakowały w najgorszym momencie dla nas, w chwili konstruowania nowych samolotów, wprowadzania nowych czołgów i przygotowania taktyk do używania wojsk pancernych. Pomijam tutaj powody polityczna i świadomość polskich oficerów starających się jak najmocniej opóźniać wejście techniki do wojska.

Ktoś zada pytanie, dlaczego przegraliśmy wojnę skoro mieliśmy armię zawodowych żołnierzy?

Bo po prostu złapali nas " z opuszczonymi gaciami" bez nowoczesnych broni, z przestarzałą taktyką i w tragicznej sytuacji strategicznej.

Odpowiedź jest bardzo prosta. Przegraliśmy wtedy, nie dlatego, że Armia Czerwona wkroczyła 17 września. Nawet gdyby nie wkroczyła to i tak byśmy przegrali. Przegraliśmy z dwóch powodów. Francuskie frytki i angole nam nie pomogły, to jest pierwszy powód.

A ty jak byś postąpił na ich miejscu. Pamiętaj, że teraz ty znasz wszystkie fakty i wiesz, że na przykład gdyby zaatakowali to mieli by bardzo duże szanse na zwycięstwo. Ale pomyśl przez 20 lat inwestujesz w linię obrony lub okręty i gdy tydzień lub pół roku przed wybuchem wojny politycy podpisują jakąś mało konkretną umowę. Co byś zrobił na ich miejscu. Po prostu to były inne czasy i inne taktyki. Niemcy postawili na mobilność, a Francuzi na linie obronne oparte na Linii Maginota. Natomiast Anglicy w ogóle nie mieli interesów, aby Polskę bronić ( "Anglia nie ma przyjaciół, Anglia ma interesy" ).

Drugim powodem był fakt, że choć nasza armia była wyszkolona, to jednak niezbyt liczna. Wobec 75 dywizjom niemiecki potrafiliśmy wystawić zaledwie 25 dywizji. A potem jeszcze AC przyszło ze swoimi 52 dywizjami i było po sprawie.

Faktycznie po wkroczeniu Red Army nie mieliśmy już żadnych szans, bo było już po bitwie pod Bzurą i zarówno na wschodzie jak i na zachodzie było już po zawodach.

Co to oznacza?
Ano oznacza to, że jeden zawodowy żołnierz nie jest wart tyle samo, co dziesięciu zwykłych, bo gdybyśmy wtedy mieli 250 dywizji to, wydaje mi się, wygralibyśmy bez trudu.

Faktycznie może tak było wtedy. Głównie rządziły wtedy duże mobilne związki piechoty ze wsparciem pancernym i lotniczym ( w wersji niemieckiej ), lub piechota ze wsparciem kawalerii i rozpoznaniem pancernym i ochroną lotniczą ( po naszej stronie ). Ale od tamtego czasu sytuacja się znacznie zmieniła. Po ogromnej rozbudowie sił pancernych w czasie II woj. światowej a późniejszym olbrzymim skoku technologicznym w lotnictwie sytuacja w dniu dzisiejszym różni się w znaczący sposób od tamtejszej. Czego może być przykładem wojna w Zatoce Perskiej. Tam siły pancerne i piechota o ile się nie mylę były wyrównane i sprawę rozstrzygnęło lotnictwo i taktyka. Więc twoje twierdzenie, że jeden żołnierz zawodowy nie jest wart może, zaznaczam może, była wtedy prawdziwa. Teraz jednak nie jest już prawdziwa w większości przypadków. po prostu bronie zyskały znacznie większą siłę rażenia i na przykład nikt już nie ześrodkuje w jednym miejscu kilku dywizji, bo nawet najlepsza ochrona przeciwlotnicza nie da mu pewności, że nie rozwali go lotnictwo. A co do tego przelicznika to tymi słowami zaprzeczyłeś sensowi istnienia wszystkich jednostek specjalnych. Gratuluje :) Masz przerąbane.;)

Tyle świrów chodzi po świecie, że kto wie? Wystarczy spojrzeć na Bin Ladena i jego kolegów. Osobiście obawiam się bomby atomowej. A nóż, widelec komuś palma odbije i będziemy mieli Fallout?

No cóż ja też się tego boję i cała moja nadzieja w tym, że mieszkam na terenie stosunkowo słabo zaludnionym ( brak celów dla terrorystów ) i oddalonym od ośrodków przemysłowych ( brak celów dla wojskowych ).

Wszyscy mówią, że w woju jest be, że fala, że powodzie, smród, bród i ubóstwo. Nie zmienia to jednak faktu, że wojsko jest nam bardzo potrzebne. W dzisiejszych, ciekawych, czasach brak wojska to jak skok z dziesiątego piętra. Wojsko musi istnieć, musi być silne. W wojsku trzeba dostawać w dupę! …..

No cóż na swój sposób się z tobą zgadzam, ale mojego głosu chyba nie należy brać pod uwagę, ponieważ nie byłem jeszcze w wojsku. Ale myślę o ochotniczym zgłoszeniu się po studiach. Wiesz brak roboty i ogólna degrengolada.

Służba wojskowa jest obowiązkiem każdego obywatela, prócz kobiet (może dziewczyny uznają mnie za szowinistę, ale uważam, że kobiety nie nadają się do wojska, jak i do wielu innych rzeczy. Dla obrony dodam, ze faceci też się do wielu rzeczy nie nadają.).

Całe życie powtarzam matce, że nie nadaję się do roboty fizycznej tylko umysłowej, dzięki znalazłem kolejny powód. A tak na serio to powiem ci szczerze: jeżeli chcą iść do woja to niech idą. Będzie problem z ubikacjami i innymi tego typu rzeczami, ale no cóż mają prawo.

Szkoda tylko, że owa służba wojskowa nie jest dziś u nas zaszczytem. Trzeba przyznać, że dzisiejsze polskie wojsko nie należy do najczystszych, ale, czy to się komuś podoba, czy nie, musi ono istnieć.

Istnieć musi, co do czystości to nie wiem, a o zaszczyt, no cóż wielu ludzi idzie dziś do woja z biedy, żeby zdobyć zawód, a nie "bronić ojczyzny przed wrogiem"

Dziękuję i co złego to nie ja.

A co dobrego to nie ja
Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)
Pmg ( pmgpmg@wp.pl )
P.S. Też powiem piszcie chętnie czekam na polemikę, więc do boju, do klawiatur.